RSS:
Posty
-
Komentarze

http://6kontynentow.blox.pl/resource/droga.jpgZaległa recenzja książki Cormaca McCarthy’ego kotłuje mi się po głowie od dłuższego czasu. Jest to zdecydowanie książka, która po zakończeniu nie pozostawia człowieka obojętnym. Autorowi w niesamowity sposób udało się połączyć dwa  sprzeczne ze sobą dwa światy. Z  jednej strony poetycki obraz świata, z drugiej depresyjną wizję końca świata. Ciepłe rodzicielskie uczucia i zwierzęcy instynkty ludzkie. Wszystko zaś w bardzo harmonijny i naturalny sposób.

Jak pięknie i spokojnie można pisać o końcu świata, o beznadziejności wszystkiego co zrobimy? Można, jak widać w sposób prawie doskonały i udowodnił to moim zdaniem McCarthy w swojej powieści “Droga”. Sam McCarthy nie jest pisarzem SF, i stąd może właśnie bierze się niezwykłość jego sposobu pisania. Tak jak Stanisław Lem był filozofem piszącym książki fantastyczne, tak pan Cormac jest poetą piszącym ten sam gatunek. A pisać umie, co dowodzi choćby jego książka “To nie jest kraj dla starych ludzi” ( i jej genialna ekranizacja), która jest poetycką opowieścią o bezwzględny zabójcy. Jednym słowem ma on swój styl.

Czytaj dalej ten ciekawy tekst… »


Jak sobie obiecałem przeprowadzając się do Olsztyna, po raz kolejny poszedłem do naszego Miejskiego Ośrodka Kultury na spotkanie kulturalne. Gościem był  tym razem Robert Makłowicz znany kucharz, podróżnik i bajarz. Ja osobiście uważam go i szanuję za ożywianie w swoich programach klimatu dawnej Galicji, podróże w XIX wiek i austro-węgierskie opowieści. Dziś miał opowiadać o swoich bałkańskich podróżach. Też ciekawa sprawa.

[Robert Makłowicz w olsztyńskim MOKu - 10 II 2010]

Mały, niepozorny. Od razu widać że jakiś taki z Krakowa. Wygadany.

Czytaj dalej ten ciekawy tekst… »


Dział zły

dział_zły

Kolejny raz budzik przerwał mu sen o namiętnym spotkaniu pośród kokosowych palm, o gorącym piasku błękitnej laguny. Kolejny raz budzik wyrwał go z lepszego świata i walnął nim o szary bruk codzienności. Otworzył oczy. W pierwszym zmęczonym już spojrzeniu  na plakat znajdujący się na wprost łóżka. Idealny krajobraz prosto z Malediwów, kupiony na wyprzedaży plakatów w supermarkecie, wypełniał sobą większą część ściany małego pokoju. Marzenia do spełnienia. Nawet nie chciało mu się rzucić w kierunku sufitu tradycyjnego porannego bluzgu skierowanego do sił wyższych zawiadujących tym całym biznesem. Postawił stopy na zimnych panelach, potarł zarośnięty policzek – dziś zdecydowanie nie będzie mu się chciało ogolić. Jaskrawy blask ostrego zimowego słońca uwydatniał brudne szyby, popaćkany czymś parapet oraz brudną pościel. Otoczenie doskonale pasowało do jego nastroju.

Czytaj dalej ten ciekawy tekst… »


Na Stopklatce trafiłem na informację że Ari Folman, autor świetnego para-dokumentu Walc z Bashirem, ekranizuje Kongres Futurologiczny Stanisława Lema. Mogę powiedzieć tylko – Super!. Nie mogę się doczekać efektów. Wszyscy, którzy widzieli Walc z Baszirem muszą przyznać, że styl Folmana doskonale pasuje do filozoficznej twórczości Lema. Myślę że reżyserowi powinno się doskonale ująć psychologiczną głębię ukrytą w książce i wyciągnąć z niej więcej niż dotychczas jakiemukolwiek z ekranizacji któregokolwiek z dzieł naszego najsławniejszego fantasty.


[tak wygląda jedyna obecnie znana klatka z ekranizacji Kongresu]

Czytaj dalej ten ciekawy tekst… »


Przeprowadzka

Za mną przeprowadzka. Pierwsza. Nowy rok 2010 zaczynam od dużej jak dla mnie (ale koniecznej i wyczekiwanej) zmiany jaką jest wyfrunięcie z rodzinnego Wipsowa do Olsztyna. Czyli jednym słowem ze wsi do miasta. Pomyślmy jak wygląda bilans zysków i strat:

około 2-3 godzin czasu dziennie poprzez zlikwidowanie dojazdów – obecnie mając do pracy na godzinę ósmą wstaję przeciętnie o 5.55 i o 7.50 jestem w pracy (daje to dwie godziny od wstania do dotarcia do pracy). Kończąc pracę średnio o 14.25 w domu jestem o 16.40 (!!!). Daje to prawie 2,5 godz. na dotarcie do domu. Liczę obecnie na proporcje czasowe: wstawać o 6.55, bo do pracy mam 5 minut 8 minut samochodem. W domu być o 14.40 ( bo z powrotem tez jest 5 minut 8 minut- dosłownie) zysk powinien więc wynieść godzinę rano i około 2 godzin przy powrocie. Dla mnie bomba. Kiedy mam na 12 do pracy w końcu coś realnie mogę popracować nad własnymi zadaniami, a nie spieszyć się na pociąg o 9.50 ;/. Z drugiej strony dokładam sobie przez to ochoczo na plecy kolejne porcje rzeczy do zrobienia.

Czytaj dalej ten ciekawy tekst… »


ZOMBIE_WALK_2008_088 by wvs.

Dlaczego w Polsce mamy nikłe szanse na przetrwanie zombie-apocalypse. Poniżej kilka luźnych przemyśleń na ten temat, spowodowanych twórczością Maxa Brooksa i dokonaniami kinematografi:

Jesteśmy krajem dość gęsto zaludnionym o dużej ilości miast co równa się szybkim rozprzestrzenianiem zarazy i zgrajom umarlaków tułających się po kraju. Dość trudno będzie przetrwać. Szczególnie na takim Śląsku czy w Warszawie.  Łatwiej byłoby Mongolii, gdzie step i step i step i co kilkaset kilometrów jakieś jurty.

Brak nam miejsc prawdziwie dzikich. Jesteśmy zakątkiem Europy ucywilizowanym prawie do granic możliwości. Zombie jako gatunek pochodny człowieka najlepiej czuje się z środowisku miejsko-wiejskim. To właśnie miejsca dzikie, naturalne i dziewicze mogą stanowić najlepszą barierę wspomagającą walkę z zombiami. A tak zawsze mogą zaatakować zza jakiegoś winkla. Z kolei w tych niebezpiecznych miastach łatwiej o prowiant i sprzęt.

W naszym najbliższym otoczeniu geograficznym brak ekstremalnych warunków klimatycznych. Jak wiadomo to właśnie mróz i gorąco są najlepszymi przyjaciółmi zombie-survivalistów. W cieple zombie powinny się szybko rozkładać, gnić i rozpadać, a z drugiej strony dzięki zimnu będą zamarzać. Stąd dobrym miejscem do ukrycia się przed zombiami są pustynie oraz lodowe pustkowia. U nas takowych brak. Klimat umiarkowany jest wymarzony dla zombie. Niestety.

Czytaj dalej ten ciekawy tekst… »


Older Posts »