<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rynarzewski.pl &#187; ( Próby ) literackie</title>
	<atom:link href="http://www.rynarzewski.pl/category/proby-literackie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.rynarzewski.pl</link>
	<description>Maciej Rynarzewski</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:34:14 +0000</lastBuildDate>
	
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Jesteś dla mnie kimś w rodzaju kowboja!</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/jestes-dla-mnie-kims-w-rodzaju-kowboja/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/jestes-dla-mnie-kims-w-rodzaju-kowboja/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 May 2010 21:49:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[( Próby ) literackie]]></category>
		<category><![CDATA[piosenka]]></category>
		<category><![CDATA[western]]></category>
		<category><![CDATA[wiersz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1276</guid>
		<description><![CDATA[Abstrakcyjna twórczość. Zainspirowana kiedyś przez Monię, długo kiełkowała w umyśle. Oto przedstawiam balladę smutnego ranchera:
&#8220;Jesteś dla mnie kimś w rodzaju Kowboja&#8221;
 
[foto - Flickr]
[Melorecytacja zwrotek przez kowboja-ranchera, który oporządza swoje bydło o zachodzie słońca na swoim rancho. Zachód słońca, melancholijne ciepłe barwy i pustka na horyzoncie podkreślają wewnętrzną pustkę w sercu bohatera.]
Gdy na prerii czarne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Abstrakcyjna twórczość. Zainspirowana kiedyś przez Monię, długo kiełkowała w umyśle. Oto przedstawiam balladę smutnego ranchera:</p>
<p style="text-align: center;"><strong>&#8220;Jesteś dla mnie kimś w rodzaju Kowboja&#8221;</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong> </strong><img src="http://farm4.static.flickr.com/3167/3042091822_c87651c5ee_b.jpg" alt="" width="450" height="624" /></p>
<p style="text-align: center;"><small><a href="http://www.flickr.com/photos/yearbookshurrah/3042091822/" target="_blank">[foto - Flickr]</a></small></p>
<p style="text-align: justify;"><em>[Melorecytacja zwrotek przez kowboja-ranchera, który oporządza swoje bydło o zachodzie słońca na swoim rancho. Zachód słońca, melancholijne ciepłe barwy i pustka na horyzoncie podkreślają wewnętrzną pustkę w sercu bohatera.]</em></p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Gdy na prerii czarne chmury<br />
zasnuwają moje ranczo<br />
moje bydło nieszczęśliwe<br />
smutne razem ze mną łka</em></p>
<p style="padding-left: 30px;"><em><span id="more-1276"></span><br />
</em></p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Ty odeszłaś, odjechałaś<br />
Wielkim autem do Las Vegas<br />
Hen do świateł oraz kasyn<br />
Został tylko twój mokasyn</em></p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>[W refrenie wkracza chór bydła, które wystawiając łby zza zagrody  wyśpiewuje refren.]</em></p>
<p style="padding-left: 60px;"><em>ref.<br />
Jesteś dla mnie kimś w rodzaju kowboja<br />
jesteś dla mnie przewodnikiem stada<br />
Bo jak dotąd byłaś zawsze tylko moja<br />
Dobry kowboj swego bydła zaś nie zjada</em></p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>A pamiętam tamten moment<br />
kiedy lasso ci podałem<br />
Jechaliśmy poprzez prerię<br />
Dla mnie było to jak ferie</em></p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Moje serce, suchy kaktus<br />
Prerii dziecko, syn saloonu<br />
Spustoszyłaś wokół wszystko<br />
Byłaś sławną tenisistką</em></p>
<p style="padding-left: 60px;"><em>ref.<br />
Jesteś dla mnie kimś w rodzaju kowboja<br />
jesteś dla mnie przewodnikiem stada<br />
Bo jak dotąd byłaś zawsze tylko moja<br />
Dobry kowboj swego bydła zaś nie zjada</em></p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Zapłaciłem swoją cenę<br />
Bydło moje zaniedbałem<br />
Tak mi w głowie zawróciłaś<br />
ja tak bardzo cię kochałem</em></p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Kaktus wkroczył w porę suchą<br />
Kiedy preria znowu pusta<br />
Teraz nawet zwojek drutu<br />
Przypomina twoje usta</em></p>
<p style="padding-left: 60px;"><em>ref.<br />
Jesteś dla mnie kimś w rodzaju kowboja<br />
jesteś dla mnie przewodnikiem stada<br />
Bo jak dotąd byłaś zawsze tylko moja<br />
Dobry kowboj swego bydła zaś nie zjada</em></p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fjestes-dla-mnie-kims-w-rodzaju-kowboja%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/jestes-dla-mnie-kims-w-rodzaju-kowboja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dział zły</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/dzial-zly/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/dzial-zly/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Jan 2010 22:52:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[( Próby ) literackie]]></category>
		<category><![CDATA[biblioteka]]></category>
		<category><![CDATA[zły]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1101</guid>
		<description><![CDATA[
Kolejny raz budzik przerwał mu sen o namiętnym spotkaniu pośród kokosowych palm, o gorącym piasku błękitnej laguny. Kolejny raz budzik wyrwał go z lepszego świata i walnął nim o szary bruk codzienności. Otworzył oczy. W pierwszym zmęczonym już spojrzeniu  na plakat znajdujący się na wprost łóżka. Idealny krajobraz prosto z Malediwów, kupiony na wyprzedaży plakatów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a title="dział_zły by Rynarzewski, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/rynarzewski/4348408447/"><img class="aligncenter" src="http://farm5.static.flickr.com/4031/4348408447_c1a77d2625.jpg" alt="dział_zły" width="500" height="333" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Kolejny raz budzik przerwał mu sen o namiętnym spotkaniu pośród kokosowych palm, o gorącym piasku błękitnej laguny. Kolejny raz budzik wyrwał go z lepszego świata i walnął nim o szary bruk codzienności. Otworzył oczy. W pierwszym zmęczonym już spojrzeniu  na plakat znajdujący się na wprost łóżka. Idealny krajobraz prosto z Malediwów, kupiony na wyprzedaży plakatów w supermarkecie, wypełniał sobą większą część ściany małego pokoju. Marzenia do spełnienia. Nawet nie chciało mu się rzucić w kierunku sufitu tradycyjnego porannego bluzgu skierowanego do sił wyższych zawiadujących tym całym biznesem. Postawił stopy na zimnych panelach, potarł zarośnięty policzek – dziś zdecydowanie nie będzie mu się chciało ogolić. Jaskrawy blask ostrego zimowego słońca uwydatniał brudne szyby, popaćkany czymś parapet oraz brudną pościel. Otoczenie doskonale pasowało do jego nastroju.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1101"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Do pracy. Znowu. Żeby to jeszcze była fabryka. Budowa. Huta Katowice czy kasa w supermarkecie, to gotów byłby się pogodzić z koniecznością odbębnienia swojej szychty i wydania zarobionych pieniędzy w celu zapomnienia o poprzednich ośmiu godzinach. I na pewno by więcej płacili. A tak liceum, studia, podyplomówka, cztery miesiące bezrobocia i teraz w końcu od pół roku praca. Cholerna, pierdolona praca. W bibliotece. Kto by się spodziewał… Zresztą szkoda gadać o tym nawet. Świetna okazja… Załatwiona naturalnie po znajomości. Ciocia poszła na macierzyński i zwalniało się miejsce. “<em>Jak chcesz to pogadam z dyrekcją. Bo wiesz, pani Bożena z gromadzenia podobno chciała córkę wepchnąć. Dziewczyna wróciła z Anglii niedawno. Też tak jak ciebie na przeczekanie. Co…? Chcesz…? Załatwię.</em>” Nie spodziewał się że będzie to tak brzemienna w skutki rozmowa.</p>
<p style="text-align: justify;"><a name="more-1101"></a>Daje sobie jeszcze kilka miesięcy, może się odezwą z jakiejś firmy, może w cholerę wyjedzie do Australii. Trzydzieści sztuk wysyłanych co miesiąc CV musi w końcu przecież dać jakiś skutek. Wysyłanych naturalnie w służbowych kopertach, bo chyba jedynie to zostało żeby zemścić się na tej parszywej pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">Na śniadanie dwie kanapki z pasztetem podlaskim, kubek herbaty marki “Minutka” i szklanka płynu powstałego z zagęszczonego koncentratu soku pomarańczowego. To wszystko co rano mógł zrobić żeby wzmocnić swój system immunologiczny przed pojawieniem się w ciemnych i zakurzonych pokojach Działu. Pokojach pełnych paprotek, serwetek, podróbek perfum marki Dolce&amp;Gabana, cukiereczków na spodeczkach, katalogów Avonu, starych drewnianych biureczek, obitych sztuczną skórą drzwi i wytartych klepek podłogowych. Wszystko niczym z koszmarnego skansenu minionej epoki. Wszystko wciąż żywe. Drugie śniadanko o 10, pogaduszki, kawka. Ujadanie gębami, drobne uszczypliwości. Jak u Orwella – godzina nienawiści. Pani Maria obgada kreację Pani Joli, że taka stara a się jak młódka stroi. Pani Jola konfidencjonalnie zacznie mu opowiadać, że Maria jest jak but głupia, że mąż profesor to ją tu umieścił po znajomości i że to jego studentka kiedyś była, jej dziecko zrobił, nie było wyjścia. Potem obie obrzucą się pogardliwymi spojrzeniami w przejściu, a on wlepi na gębę zużyty uśmiech. Potem z kolei zobaczy jak obie poszeptują coś patrząc na pana Henryka, który akurat przyjdzie wymienić żarówkę. Młoda dziewczyna z magazynu też swoje zarobi. A pod koniec zmiany któraś na pewno zacznie się przymilać do niego żeby posiedział za nią do końca dyżuru bo ona ma wizytę u fryzjera.</p>
<p style="text-align: justify;">Potworzyce, dwulicowe maszkarony. Fałszywe, spiskujące. O nim pewnie też mają coś do powiedzenia. Kiedyś słyszał: “<em>Taki młody, nie mógł pracy znaleźć, fajtłapa, co to za facet jak w bibliotece pracuje, rozumu też za wiele nie ma. Taki sam jak ta jego ciotka. Mój syn, rok starszy od niego to w banku pracuje i już szefem został. Nie to co ten</em>”</p>
<p style="text-align: justify;">Zapętlające się kontakty, gra strategiczna, towarzyski węzeł gordyjski, symbiotyczne pasożyty. Psychiczne wampiry, wysysające radość życia, wysysające do ostatniej krztyny. Dwie stare baby, których nie usuną, nie przeniosą. Nikt ich nie chce, nikt nie ruszy, bo zostało im 3, albo 4 lata do emerytury. Taka to jest, budżetówka kurwa jej mać. Dziś coś w końcu z tym zrobi.</p>
<p style="text-align: justify;">Zacisnął mocniej dłoń na małym toporku, który wychodząc dziś do pracy zabrał z pawlacza. Z zamyślenia wyrwało go głośne skrzypnięcie przegubowego autobusu. Wyłaniający się zza zakrętu widok architektonicznej perły lat 80tych spowodował u niego przyspieszone bicie serca i szczękościsk jak u bulteriera.</p>
<p style="text-align: justify;">Tam gdzie się udawał był zdecydowanie zły dział. Dział zły.</p>
<p style="text-align: justify;">

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fdzial-zly%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/dzial-zly/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po ile tyle?</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/po-ile-tyle/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/po-ile-tyle/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Jan 2010 00:17:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[( Próby ) literackie]]></category>
		<category><![CDATA[po ile tyle]]></category>
		<category><![CDATA[wiersz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1014</guid>
		<description><![CDATA[Dawno nic nie było w kategorii dzieł literackich&#8230;
Małe i głupie, ale własne:

Po ile tyle?
tyle co tyle
tyle za tyle?
Bo to aż tyle
Tyle za tyle, ale nie tyle!
Tu tyle tyle
To wezmę tyle.

To tyle 



]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } -->Dawno nic nie było w kategorii dzieł literackich&#8230;</p>
<p>Małe i głupie, ale własne:</p>
<blockquote>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Po ile tyle?<br />
tyle co tyle<br />
tyle za tyle?<br />
Bo to aż tyle<br />
Tyle za tyle, ale nie tyle!<br />
Tu tyle tyle<br />
To wezmę tyle.</em></p>
</blockquote>
<p>To tyle<em> <img src='http://www.rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
</em></p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fpo-ile-tyle%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/po-ile-tyle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pomiędzy</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/pomiedzy/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/pomiedzy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 May 2009 08:05:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[( Próby ) literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[deszcz]]></category>
		<category><![CDATA[deszczowa pogoda]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=667</guid>
		<description><![CDATA[[...]
- Wiesz, powiem ci, że uwielbiam taką pogodę.
- Rozumiem.
- Lubię kiedy niebo zakryte jest takimi ciemno-szarymi, ale nie ołowianymi chmurami, kiedy jeszcze nie pada, a słońce nie ma już siły przedrzeć się przez powłokę chmur. Ten kolor światła i powszechne uczucie senności&#8230;. prawie że magiczny klimat. Natura na moment wstrzymuje oddech, a silnik przejeżdżającego samochodu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/05/deszczowe.jpg"><img class="size-full wp-image-676 alignright" style="margin-left: 10px; margin-right: 1px;" title="deszczowe" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/05/deszczowe.jpg" alt="deszczowe" width="147" height="558" /></a>[...]</p>
<p style="text-align: justify;">- Wiesz, powiem ci, że uwielbiam taką pogodę.</p>
<p style="text-align: justify;">- Rozumiem.</p>
<p style="text-align: justify;">- Lubię kiedy niebo zakryte jest takimi ciemno-szarymi, ale nie ołowianymi chmurami, kiedy jeszcze nie pada, a słońce nie ma już siły przedrzeć się przez powłokę chmur. Ten kolor światła i powszechne uczucie senności&#8230;. prawie że magiczny klimat. Natura na moment wstrzymuje oddech, a silnik przejeżdżającego samochodu brzmi wyraźnie i przejrzyście, nienaturalnie. Pociągasz nogą po ziemi i wzbijasz tumany kurzu, a w nosie czuć już delikatny, ledwie wyczuwalny zapach deszczu. Tak na kilka minut przed deszczem.</p>
<p style="text-align: justify;">- Ja z kolei lubię już sam moment kiedy uderza pierwsza kropla. Ta, która przedwcześnie wyrwała się przed szereg ulewy. Zawsze musi być taka kropla. Z jednej strony jakby chciała krzyknąć, ostrzec nas &#8220;uciekajcie&#8221;, a z drugiej spieszy jej się na ziemię, w szalonym pędzie by spełnić jak najlepiej swój los. I wygrywa w wyścigu z innymi kroplami. Taki deszczowy bohater-samobójca&#8230;.</p>
<p style="text-align: justify;">- hmm&#8230; Dziś jednak deszczu mogą się spodziewać jedynie mieszkańcy Północnej i północno wschodniej Polski. Temperatura od 12 stopniu w Suwałkach do 20 we Wrocławiu. Ciśnienie na terenie całego kraju niskie , w ciągu dnia będzie nieznacznie spadać. I to wszystko w dzisiejszej prognozie pogody, oddajemy głos Marcinowi, który przedstawi  teraz najważniejsze wydarzenia sportowe.</p>
<p style="text-align: justify;">- Żegnamy państwa, do usłyszenia.</p>
<p style="text-align: justify;">- Do usłyszenia.</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fpomiedzy%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/pomiedzy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyciągnięte z szuflady&#8230;</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/wyciagniete-z-szuflady/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/wyciagniete-z-szuflady/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Mar 2009 21:09:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[( Próby ) literackie]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[szuflada]]></category>
		<category><![CDATA[teksty]]></category>
		<category><![CDATA[wyciągnięte z szuflady]]></category>
		<category><![CDATA[Zombie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=571</guid>
		<description><![CDATA[Odkąd pamiętam miałem dziwne przeczucie, że coś się w końcu musi zacząć psuć w naszej cukierkowej globalnej układance polityczno &#8211; ekonomicznej. Że to wszystko jest sklecone trochę prowizorycznie, że w końcu musi coś pójść nie tak i wszystko rozpieprzy się tak doszczętnie, że nie będzie już czego zbierać. Zawsze miałem jednak nadzieję, że zdążę jeszcze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;">Odkąd pamiętam miałem dziwne przeczucie, że coś się w końcu musi zacząć psuć w naszej cukierkowej globalnej układance polityczno &#8211; ekonomicznej. Że to wszystko jest sklecone trochę prowizorycznie, że w końcu musi coś pójść nie tak i wszystko rozpieprzy się tak doszczętnie, że nie będzie już czego zbierać. Zawsze miałem jednak nadzieję, że zdążę jeszcze choć trochę zasmakować luksusu i spokoju zanim nadejdzie czas głodu, śmierci i smutku. Bo zawsze przychodzi w końcu taki czas. </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;"> Miałem 24 lata, pracę, narzeczoną, nadwagę i plany zakrojone na najbliższe kilka lat z perspektywą na kilkanaście kolejnych. Miałem też lęki. Lęki i sny. Już sam nie wiem co było gorsze. Bałem się wojny. Bałem się śmierci. Bałem się że będę musiał patrzeć jak giną ludzie. Sny pojawiały się rzadziej, ale były gorsze od wszystkich moich lęków. Na szczęście nauczyłem się je zapominać. </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;">Strzał, przeładuj, strzał, przeładuj, strzał. Pięć razy. Chwila przerwy. Trzeba doładować naboje do sztucera. Najważniejsze jest jak przycelujesz pierwszy raz. Potem już zawsze łatwiej. Pach. Pach. Pach. I w każdej wolnej chwili trzeba pamiętać o pilnowaniu żeby magazynek był pełny. Koniecznie. A poza tym najważniejszy jest spokój. Już nie jeden raz uratował mi skórę. Spokój i trochę szczęścia żeby nie trafić na wędrowne stado. Z pojedynczymi można sobie zawsze poradzić, z watahą już niekoniecznie.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;">Nikt by nie pomyślał jakie łatwe stało się zabijanie. Także ludzi. Załaduj, przyceluj, wystrzel. Pach i nie żyje. W sumie „nie żyje” nie jest to termin adekwatny do sytuacji, należałoby może powiedzieć „padł”. Pach Pach – padło dwóch. Można by tak prawie cały dzień. Do znudzenia. Na szczęście okazja do postrzelania zdarza się nie tak często żeby się tym zmęczyć. Ale i nie tak rzadko żeby stracić czujność. Przez ostatni tydzień przybyło mi 20 łusek. 15 zabitych. W sumie niezły wynik, choć nocą  przez noktowizor celuje się znacznie gorzej. Trzeba było kilka razy poprawiać. </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;">Całe szczęście że udało nam się zbudować mur. Z gruzu, desek, wraków i wszelkiego rodzaju śmieci. Postapokaliptyczna palisada naszej wsi – Festung Woppen. Las dookoła to kolejna palisada, dzięki której jest o niebo spokojniej niż w pozostałych osadach. Z drugiej strony to także przekleństwo. Zamyka nas tak samo jak nas chroni. Ludzie w ciągu dwóch lat nauczyli się czuć bezpiecznie jedynie w chronionych osadach i na pustej przestrzeni gdzie każde niebezpieczeństwo widać jak na dłoni. Przez las podróżuje się tylko w najwyższej konieczności.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;">Najgorzej jest kiedy wypada służba na polu. 12 godzin na słupie. Niczym pieprzony Szymon słupnik. Tylko, że siedzisz akurat na takim betonowym. W zamontowanej na bezużytecznym już słupie energetycznym budzie z desek i blachy wielkości metr na metr. Nazywamy je M1. Przeważnie M1 wypada raz w tygodniu. A takich mieszkanek mamy w okolicy, poza palisadą, pięć. Każde broni innego pola, choć w sumie w razie większych kłopotów rola słupnika powinna sprowadzać się do walenia w gong i wystrzelenia racy sygnalizacyjnej. </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;"> Najgorzej było na samym początku. Do pracy już przestałem jeździć już kilka lat temu. Wszystko się przecież ostatecznie sypnęło, jak po dwóch miesiącach wojny na Kaukazie NATOwcy postanowili unieruchomić przemysł pana Cara Wszechrosji. Ale kogo to tak naprawdę obchodziło, skoro u nas już dawno tzw. surowce strategiczne były na wyłączny użytek państwa. Komu potrzebny kierowca autobusu, kiedy benzyny nie widział nikt od kilku tygodni. Więc siedziałem w domu i próbowałem wiązać koniec z końcem. Życie zgodne z naturą. Wszędzie zaczęto budować nagle wiatraki, w ogniwa fotoelektryczne jakoś nikt nie inwestował, bo to za szybo się psuło i naprawić było strasznie ciężko podobno.  Więc prawie każda wioska stała się małą Holandią. Tylko trawy nie paliło się bo nie było za co. </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;"> A rowery jak w cenę weszły. Ho ho ho. A jakie rzeczy mogą powstać z połączenia pedału, łańcucha i koła. Nikt by nie pomyślał dopóki trzeba było się za to zabrać z konieczności. „Potrzeba matką wynalazków” powinna stać się dewizą ludzkości. A przynajmniej tej części, która zaskoczona została kryzysem i całym syfem, naszą małą apokalipsą, którą spłacaliśmy w ratach. Trzeci świat, wiele biednych państw w których i tak rzadko widywano samochody poza dużymi miastami, a prąd był widzimisię lokalnych watażków &#8211; oni nie zauważyli zasadniczej zmiany jakości życia. To my, „Zachód”, spadliśmy niespodziewanie do niższej ligi – zostaliśmy karnie zdegradowani za oszustwa, przekupstwa i nadużycia wobec świata.  Reszta cały czas musiała radzić sobie bez całej sterty elektroniki, włókien węglowych i spieków ceramicznych.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;"> Jak się szybko okazało, cywilizacja to wyjątkowo kruchy twór. Wystarczyło kilka miesięcy epidemii i wszystko rozsypało się w drobny mak. Jak zamek z klocków z którego wystarczy wyciągnąć jeden element a cały od razu wali się w ruinę. Zabrakło środków komunikacji i transportu, zaczęło brakować paliwa i prądu. Państwa porozpadały się z czasem na luźno rozrzucone odizolowane osady, miasta nie utrzymały się bez ciągłych dostaw towarów z prowincji. Kiedy zjedzono konserwy, wszystkie zapasy suchego jedzenia i wszystkie zwierzęta domowe, tysiące ludzi z miast ruszyło na wieś uciekając przed głodem. Zdziesiątkowani przez choroby, głód i  ghoule rozleźli się po kraju niczym szarańcza. Zorganizowane gangi, grupy pielgrzymów szukających miejsca na osiedlenie się i zdesperowani uciekinierzy błagający o pomoc. </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;">Broń. Broń to oddzielna historia. Prawdziwy problem. O ile w Stanach kiedyś każdy miał w domu strzelbę, lub co najmniej pistolet, to u nas w Europie broń wcale nie była i nadal nie jest tak dostępna jak mogłoby się wydawać. Naturalnie pistolety mieli np. policjanci i część pozostałych służb mundurowych. Strzelby, sztucery mieli myśliwi. Trochę było broni sportowej. Przeważające część cywili nie miała jednak żadnego, ale to żadnego dostępu do broni palnej. Wojsko broń miało, ale przeważnie w magazynach, skąd szybko rozejść mogła się ona po okolicy. Jednak regiony na których nie było rozmieszczonych jednostek wojskowych pozbawione zostały całkowicie tego źródła dopływu broni. Musiano próbować sobie radzić „tradycyjnymi” metodami. Wiele osób odkryło urok prostej lecz skutecznej broni jaką jest włócznia. Wielu pokochało swoje maczety, domorośli kowale zyskali na popularności i wielu zaczęło nosić przy sobie rożnego rodzaju broń białą. Z czasem uruchomiono lokalne fabryczki prochu, głównie czarnego, najłatwiejszego w przygotowaniu. </span></p>
<p><span style="font-size: small;">Cisza nie jest stanem naturalnym i zawsze powinna być pierwszym sygnałem alarmowym dla każdego podróżnika i trapera. Tego zdążyłem nauczyć się od mojego dziadka kiedy byłem jeszcze mały.  Teraz jednak cisza była moim najbliższym przyjacielem. Zdechły wszystkie ptaki, które kiedyś skrzeczały przemykając nad grzywiastymi falami szmaragdowego morza. Tak samo wszystkie zwierzęta pozdychały w przeciągu kilku miesięcy od Zagłady. Ludzie, niektórzy z nas, przetrwali jedynie dzięki temu ze potrafili zakopać się wystarczająco głęboko. W luksusowych norach niczym krety żyliśmy we wnętrzu ziemi.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: small;">***</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;">Położył maczetę obok radiostacji i włączył porządnie na pierwszy rzut oka wysłużone już  urządzenie. Wiatrak na dachu energicznie obracał się, pędzony zimnym jesiennym wiatrem, dając energię dla żarówki zawieszonej pod sufitem i radiostacji trzeszczącej falami na plastykowym stoliku. </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;">- Tu stacja czwarta, tu stacja czwarta. Melduje się do popołudniowego raportu. Melduje się do popołudniowego raportu – powiedział do słuchawki.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;">- Witaj Ka&#8230;. Jak sytuacja&#8230;..cie&#8230; &#8211; szumy i trzaski zniekształcały cichy przekaz wydobywający się z głośników.  &#8211; Czwórka meldowała o ruchu od strony drogi E14 w kierunku dawnej jednostki. Wi&#8230;. na&#8230;ście&#8230;. całe stado. </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"><span style="font-size: small;">- Dobra, możesz zejść z posterunku, zbieraj chłopaków i ruszaj do jeziora. Cały czas stado pędź przed sobą po prawej.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%; text-align: justify;">

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fwyciagniete-z-szuflady%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/wyciagniete-z-szuflady/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Autonomiczny automat</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/autonomiczny-automat/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/autonomiczny-automat/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Feb 2009 14:15:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[( Próby ) literackie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=438</guid>
		<description><![CDATA[-  Wiesz, kiedy miałem 20 lat zawsze wydawało mi się, że mam jeszcze dużo czasu.
- Wiesz&#8230; mogę cię zapewnić, że to wszystko jest całkowicie normalne. Masz dużo stresu, który my nazywamy stresem cywilizacyjnym. Przecież człowiek jeszcze kilkaset lat temu żył prawie jak zwierzę. To co teraz się stało, to całkowite wyrwanie go z Jego środowiska. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">-  Wiesz, kiedy miałem 20 lat zawsze wydawało mi się, że mam jeszcze dużo czasu.<br />
- Wiesz&#8230; mogę cię zapewnić, że to wszystko jest całkowicie normalne. Masz dużo stresu, który my nazywamy stresem cywilizacyjnym. Przecież człowiek jeszcze kilkaset lat temu żył prawie jak zwierzę. To co teraz się stało, to całkowite wyrwanie go z Jego środowiska. Normalne że masz napady niepokoju, lęku, że cywilizacja cię męczy. Zupełnie naturalne. Twoja psychika nie zdążyła jeszcze wyewoluować ze stadium człowieka jaskiniowego&#8230;<br />
-  Taaa&#8230;. czyli po prostu jestem niedorozwinięty?<br />
-  Nie. Chodzi mi o to, że cywilizacyjnie przekroczone zostały zdolności adaptacyjne ludzi jako gatunku i pomimo kulturowych zabiegów zdarzających do oswojenia cię z tym co jest w okół ciebie&#8230; Powiedz mi czy wierzysz? To znaczy czy wyznajesz jakąś religię?<br />
-  Chyba nie&#8230; nie no raczej nie wyznaję, nie mam wiary jeśli o to ci chodzi. Żadne instytucjonalne formy.<br />
- Może to właśnie problem. Kiedyś to właśnie religie spełniały tę rolę.. dla wielu nadal ją spełniają. Pozwalają przerzucić część egzystencjalnego ciężaru na stworzoną do tego  instytucję. Pozwala to nie stawiać sobie wielu pytań. Dostajemy je w pakiecie jako wyznawcy. To znacznie ułatwia sprawę&#8230; naturalnie dla wielu osób nie dla wszystkich.<br />
-  Nie wiem.. Nie mógłbym chyba. Wychowany byłem co prawda jako katolik, ale to raczej był wybór moich rodziców. Może gdyby mi ten wybór pozostawiono&#8230; ale go nie miałem. Zniechęciłem się nim wykształciła się we mnie wiara. Poza tym oglądanie co niedziela tych cynicznych rytuałów wykonywanych przy smętnym zawodzeniu&#8230; to wszystko było zbyt przygnębiające&#8230; halo&#8230;halo&#8230;haaalooo !!!<br />
-  Limit rozmowy został wyczerpany. Wrzuć kolejne żetony wciągu 40 sekund by kontynuować rozmowę. W innym przypadku proszę włożyć do czytnika swoją kartę medyczną w celu zapisania danych i kontynuowania rozmowy z Twoim autonomicznym asystentem w przyszłości. W przypadku braku podjęcia jakiejkolwiek akcji pamięć Automatycznego Systemu Diagnostyki Psychologicznej zostanie wykasowana, tak by poufność rozmowy została formalnie spełniona. Dziękujemy za korzystanie z naszych automatów.</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fautonomiczny-automat%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/autonomiczny-automat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Manifest byłego humanisty</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/manifest-bylego-humanisty/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/manifest-bylego-humanisty/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Jan 2009 18:58:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[( Próby ) literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Bibliografie]]></category>
		<category><![CDATA[Czytelnia]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Konferencje]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Metryka Litewska]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Science-Fiction]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[brak sensu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[humanista]]></category>
		<category><![CDATA[manifest byłego humanisty]]></category>
		<category><![CDATA[paw intelektualny]]></category>
		<category><![CDATA[wykształcenie wyższe]]></category>
		<category><![CDATA[zwątpienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=411</guid>
		<description><![CDATA[
Jedną z najważniejszych rzeczy które wyniosłem z moich studiów to zrozumienie czym właściwie jest ta humanistyka. Wiedza ta powstała z wielu malutkich cegiełek nie-wiedzy, drobnych upokorzeń intelektualnych, zniszczonych marzeń oraz zdeptanych ideałów. Było to chyba gdzieś przy 70 stronie mojej pracy magisterskiej, kiedy zrozumiałem, że to wszystko mija się z jakimkolwiek celem, w który święcie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/01/nerd.jpg" alt="" width="302" height="224" /></p>
<p style="text-align: justify;">Jedną z najważniejszych rzeczy które wyniosłem z moich studiów to zrozumienie czym właściwie jest ta humanistyka. Wiedza ta powstała z wielu malutkich cegiełek nie-wiedzy, drobnych upokorzeń intelektualnych, zniszczonych marzeń oraz zdeptanych ideałów. Było to chyba gdzieś przy 70 stronie mojej pracy magisterskiej, kiedy zrozumiałem, że to wszystko mija się z jakimkolwiek celem, w który święcie wierzyłem jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Że to chyba jakiś ślepy zaułek ewolucji, bo po co komuś taka ilość wiedzy, produkowanej przez taką ilość ludzi i przydatna zazwyczaj autorowi oraz jego koledze po fachu.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Kojarzy mi się to trochę z jakimś fantastycznonaukowym scenariuszem, w którym świat zmechanizował się już do tego stopnia iż automatyczne fabryki produkują wszystko co potrzebne do dostatniej egzystencji. Od pinezki, poprzez kotlet schabowy, aż do helikoptera. Tylko przecież coś trzeba zrobić z tymi miliardami ludzi. Trzeba im dać jakiś cel, jakąś ułudę do której będą codziennie kierować swoją energię twórczą, której będą się poświęcać i która będzie im przynosić radość. Naczelna rada robotów postanowiła więc stworzyć skansenowy system w którym powstaną specjalne fabryki dla ludzi w których będą oni przykręcać śrubki, projektować, giąć, ciąć i montować. A gotowe produkty? To co zrobią będzie się potajemnie niszczyć, a ludzie używać będą i tak tego co zrobią zautomatyzowane fabryki. Bo to jest lepsze i tańsze. A ludziom trzeba dać jakiś cel w życiu. Nawet jeśli to tylko ułuda. A nawet jeśli niektórzy odkryją prawdę to z bezsilności, przytłoczeni tym co ujrzeli staną się jeszcze bardziej gorliwymi inżynierami, monterami, spawaczami. Bo jeśli straciło się tą niewinność niewiedzy to największym pragnieniem jest by wróciło to co już nie wróci&#8230; Czerwona czy błękitna tabletka?? Takie rzeczy tylko w Matriksie mój drogi Humanisto.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Humanistą przestałem się czuć chyba gdzieś mniej więcej w tamtym momencie. Gdzieś pomiędzy pisaniem podrozdziału &#8220;<em>Królowa Bona zarządczynią puszcz wielkoksiążęcych w Wielkim Księstwie Litewskim</em>&#8221; a &#8220;<em>Ośrodki miejskie na Sejneńszczyźnie w XVI w</em>&#8221; dopadło mnie to zwątpienie. Dopadło z taką siłą, że do końca pisania musiałem powstrzymywać się od puszczenia intelektualnego pawia wprost na biurko mojego promotora. Bo po co? Bo na co? Bo komu to potrzebne? Przypieczętowałem jednak koniec procesu edukacji obrona pracy magisterskiej i postanowiłem uwolnić się choć od jednego złudzenia. Złudzenia to jednak gra drużynowa. Nie tak łatwo opuścić boisko i zachować punkty. Czasu  się przecież nie cofnie. Trzeba więc grać w tę grę, w którą zainwestowało się tyle środków.<br />
Nikt o zdrowych zmysłach nie sprzedaje akcji kiedy giełda jest na samym dnie.<br />
Jak już się zaczęło to trzeba dalej toczyć swoją kulkę z łajna&#8230; co z tego że z łajna, przecież to moja kulka i robi się coraz większa. Dopóki jest większa od kulek moich sąsiadów to wszystko da się jeszcze jakoś wytrzymać.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlatego postanowiłem napisać doktorat.<br />
Dlatego zacząłem pracować w bibliotece.</p>
<p style="text-align: justify;">
Trzeba z tego wszystkiego wyciągnąć choć co się da.<br />
;]
</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #999999;"><em>Wymeldowuje się z bloga na jakiś czas. Trzeba zająć się czymś konstruktywnym, popracować nad poprawą własnego losu. See yaa!</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #999999;"><em><br />
</em></span></p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fmanifest-bylego-humanisty%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/manifest-bylego-humanisty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piękni Ludzie</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/piekni-ludzie/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/piekni-ludzie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Oct 2008 18:28:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[( Próby ) literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[Piękni Ludzie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=241</guid>
		<description><![CDATA[Na świecie żyją Piękni Ludzie.
Żyją też ludzie.
&#160;Piękni Ludzie są piękni i zawsze uśmiechnięci. Piękne mają ubrania, piękne samochody, piękne tipsy i piękne buty. Spotykają się tylko z innymi Pięknymi w miejscach dla Pięknych Ludzi. W pięknych galeriach handlowych z pięknymi posadzkami i pięknymi szybami za kt&#243;rymi znajdują się piękne rzeczy. Rozmawiają przez telefony kiedy tak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na świecie żyją Piękni Ludzie.</p>
<p align="justify">Żyją też ludzie.</p>
<p align="justify"><img hspace="3" height="325" align="left" width="236" vspace="3" src="http://www.thehollywoodgossip.com/images/gallery/meet-the-beckhams.jpg" alt="" />&nbsp;Piękni Ludzie są piękni i zawsze uśmiechnięci. Piękne mają ubrania, piękne samochody, piękne tipsy i piękne buty. Spotykają się tylko z innymi Pięknymi w miejscach dla Pięknych Ludzi. W pięknych galeriach handlowych z pięknymi posadzkami i pięknymi szybami za kt&oacute;rymi znajdują się piękne rzeczy. Rozmawiają przez telefony kiedy tak piękne się przechadzają po pięknie wyczyszczonych marmurach. Piękni Mężczyźni oglądają się za Pięknymi Kobietami, kt&oacute;re bardzo pięknie się do nich uśmiechają i chichoczą przy tym z pięknymi koleżankami. Żenią też się tylko Piękny z Piękną, do ślubu jadą zawsze pięknym samochodem do pięknego kościoła, po czym pięknie bawią się na przepięknym weselu. Czynią tak przede wszystkim żeby nie uszczuplić sumy piękna jaka znajduje się na świecie, a tylko jeszcze wzbogacić je może o Piękne Dziecko,kt&oacute;re już od urodzenia ssie piękny smoczek. Mieszkają naturalnie w pięknych mieszkaniach na pięknych osiedlach.</p>
<p align="justify">Piękni Ludzie muszą rzez cały czas myśleć o swoim pięknie bo to jest rzecz ulotna. Piękno przemija jeśli nie chodzi się do pięknych centr&oacute;w handlowych żeby kupować piękne ubrania i piękne kosmetyki np. lakier w pięknym kolorze r&oacute;żowym i krem upiękniający.</p>
<p align="justify">Zajmuje im to wszystko strasznie dużo czasu. Strasznie dawno czytali jakaś książkę, choć ostatnio widzieli taki piękny program w telewizji. Są strasznie &bdquo;inteligentni&rdquo; i piastują strasznie ważne stanowiska. Strasznie dawno rozmawiali ze sobą ostatnio przy obiedzie i strasznie chcieliby być jeszcze piękniejsi. I strasznie ich to cieszy że każdy strasznie zazdrości im bycia Pięknymi</p>
<p align="justify">A co robią ludzie?</p>
<p align="justify">Ludzie robią przeważnie to samo&#8230; tylko mają te szczęście iż nie są Piękni.</p>
<p>I strasznie się z tego cieszą <img src='http://www.rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>&nbsp;</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fpiekni-ludzie%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/piekni-ludzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na odwrocie</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/na-odwrocie/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/na-odwrocie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Aug 2008 20:24:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[( Próby ) literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[na odwrocie]]></category>
		<category><![CDATA[wiersz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rynarzewski.wordpress.com/?p=301</guid>
		<description><![CDATA[Na odwrocie
Na odwrocie napiszę swój pierwszy wiersz
 Wiersz na odwrocie
 Na stronie &#8220;B&#8221;, na rewersie, na ciemnej stronie księżyca
 Której nikt nigdy nie widział
 Tam gdzie wrony zawracają
 I odwracam głowę od własnych myśli.
 
Bo życie też musi mieć swoje drugie oblicze
 Takie jakim stać się mogło gdyby moneta upadła inaczej.
 
Napiszę swój pierwszy wiersz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><strong>Na odwrocie</strong></p>
<p><em>Na odwrocie napiszę swój pierwszy wiersz</em><em><br />
</em><em> Wiersz na odwrocie</em><em><br />
</em><em> Na stronie &#8220;B&#8221;, na rewersie, na ciemnej stronie księżyca</em><em><br />
</em><em> Której nikt nigdy nie widział</em><em><br />
</em><em> Tam gdzie wrony zawracają</em><em><br />
</em><em> I odwracam głowę od własnych myśli.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Bo życie też musi mieć swoje drugie oblicze</em><em><br />
</em><em> Takie jakim stać się mogło gdyby moneta upadła inaczej.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Napiszę swój pierwszy wiersz na odwrocie</em><em><br />
</em><em> Chwiejnym pismem na odwrocie karty</em><em><br />
</em><em> Zadrukowanej bezszeryfową czcionką Arial Bold.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Napiszę swój pierwszy wiersz na odwrocie</em><em><br />
</em><em> Z dużą ilością odręcznych skreśleń.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Wiersz zawsze w odwrocie.</em></p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fna-odwrocie%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/na-odwrocie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Klik</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/klik/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/klik/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Jul 2008 21:37:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[( Próby ) literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[klik]]></category>
		<category><![CDATA[papaka]]></category>
		<category><![CDATA[pilot]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rynarzewski.wordpress.com/?p=273</guid>
		<description><![CDATA[
Klik.
Klik klik klik klik klik.
Klik klik klik.
Klik.
Nigela Lawson robi gruszki w czekoladzie. Łapie je dłońmi, a sok przelewa się przez jej palce, na jej ustach resztka czekolady.
Klik
Polski smutny satyryk bawi rubasznych Polaków. W dużym środkowoeuropejskim kraju opowiada kawał o pasztetowej i kaszance  Gawiedź bije brawo.
Klik
Reklama Olimpiady w Pekinie. Film w stylu heroiczno-patetycznym przywodzącym na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://farm2.static.flickr.com/1321/1426287043_3c650829e7.jpg?v=0" alt="" width="350" height="263" /></p>
<p style="text-align:justify;">Klik.<br />
Klik klik klik klik klik.<br />
Klik klik klik.</p>
<p style="text-align:justify;">Klik.<br />
Nigela Lawson robi gruszki w czekoladzie. Łapie je dłońmi, a sok przelewa się przez jej palce, na jej ustach resztka czekolady.</p>
<p style="text-align:justify;">Klik<br />
Polski smutny satyryk bawi rubasznych Polaków. W dużym środkowoeuropejskim kraju opowiada kawał o pasztetowej i kaszance  Gawiedź bije brawo.</p>
<p style="text-align:justify;">Klik<br />
Reklama Olimpiady w Pekinie. Film w stylu heroiczno-patetycznym przywodzącym na myśl film 300 nabiera nas byśmy kupili koszulkę i kubek, zadowolili reklamodawców. Zaraz potem polska gwiazda tenisa sprzedaje się w reklamie proszku do prania po czym znana aktorka reklamuje klej do protez&#8230; brak słów.</p>
<p style="text-align:justify;">Klik<br />
Kanał kulturalny wprowadza mnie w depresję. Film „Przełamując Fale” – akurat leci piosenka Procol Harum – Whiter shade of pale. Depresyjnie.</p>
<p style="text-align:justify;">Klik<br />
Przetworzona kultura amerykańska sprzedawana młodzieży, marzenie trendsetterów. Nie wytrzymam.</p>
<p style="text-align:justify;">Klik<br />
„Medialny obciach” &#8211; opowieść o rozstaniu polskiej aktorki prowadzi dwóch „błyskotliwych” dziennikarzy. Analiza prasy kolorowej niezbędnym elementem polskiej kultury. Obrzydliwy słowotok.</p>
<p style="text-align:justify;">Klik<br />
klik klik klik<br />
Power Rangers klik
</p>
<p style="text-align:justify;">prognoza pogody, sprzedają pogodę jak wszystko w dzisiejszych czasach.</p>
<p style="text-align:justify;">klik<br />
Kanał historyczny. Zatrzymuje się na dłużej. Dziewiętnastowieczna kuchnia w angielskim pałacu. behind the scenes. Życie w czasach edwardiańskich jako reality show.</p>
<p style="text-align:justify;">Klik.<br />
Pseudo religijny kanał wywala swoją teorię spiskową dziejów. Bełkoczący staruszek wykłada   ludowi żydo-masońskie powiązania rządzące światem na początku XIX wieku.</p>
<p style="text-align:justify;">Klik<br />
film. Nic ciekawego. klik. Papka. Klik. Papka. Klik. Papka. Klik. Papka<br />
Klik.<br />
Klik klik klik klik klik.<br />
Klik klik klik.
</p>
<p style="text-align:center;">Papka.</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fklik%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/klik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
