<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rynarzewski.pl &#187; Pseudointelektualne wywody</title>
	<atom:link href="http://www.rynarzewski.pl/category/pseudointelektualne-wywody/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.rynarzewski.pl</link>
	<description>Maciej Rynarzewski</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:34:14 +0000</lastBuildDate>
	
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Zombie a sprawa polska</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/zombie-a-sprawa-polska/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/zombie-a-sprawa-polska/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Jan 2010 22:29:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[survival]]></category>
		<category><![CDATA[Wojna Z]]></category>
		<category><![CDATA[zombi]]></category>
		<category><![CDATA[Zombie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=917</guid>
		<description><![CDATA[
Dlaczego w Polsce mamy nikłe szanse na przetrwanie zombie-apocalypse. Poniżej kilka luźnych przemyśleń na ten temat, spowodowanych twórczością Maxa Brooksa i dokonaniami kinematografi:
Jesteśmy krajem dość gęsto zaludnionym o dużej ilości miast co równa się szybkim rozprzestrzenianiem zarazy i zgrajom umarlaków tułających się po kraju. Dość trudno będzie przetrwać. Szczególnie na takim Śląsku czy w Warszawie.  [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="reflect    alignright" style="border: 1px solid black; margin: 6px;" src="http://farm4.static.flickr.com/3031/2961079296_2659ae5b43.jpg" alt="ZOMBIE_WALK_2008_088 by wvs." width="206" height="353" /></p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego w Polsce mamy nikłe szanse na przetrwanie zombie-apocalypse. Poniżej kilka luźnych przemyśleń na ten temat, spowodowanych twórczością Maxa Brooksa i dokonaniami kinematografi:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jesteśmy krajem dość gęsto zaludnionym o dużej ilości miast</strong> co równa się szybkim rozprzestrzenianiem zarazy i zgrajom umarlaków tułających się po kraju. Dość trudno będzie przetrwać. Szczególnie na takim Śląsku czy w Warszawie.  Łatwiej byłoby Mongolii, gdzie step i step i step i co kilkaset kilometrów jakieś jurty.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Brak nam miejsc prawdziwie dzikich</strong>. Jesteśmy zakątkiem Europy ucywilizowanym prawie do granic możliwości. Zombie jako gatunek pochodny człowieka najlepiej czuje się z środowisku miejsko-wiejskim. To właśnie miejsca dzikie, naturalne i dziewicze mogą stanowić najlepszą barierę wspomagającą walkę z zombiami. A tak zawsze mogą zaatakować zza jakiegoś winkla. Z kolei w tych niebezpiecznych miastach łatwiej o prowiant i sprzęt.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>W naszym najbliższym otoczeniu geograficznym brak ekstremalnych warunków klimatycznych</strong>. Jak wiadomo to właśnie mróz i gorąco są najlepszymi przyjaciółmi zombie-survivalistów. W cieple zombie powinny się szybko rozkładać, gnić i rozpadać, a z drugiej strony dzięki zimnu będą zamarzać. Stąd dobrym miejscem do ukrycia się przed zombiami są pustynie oraz lodowe pustkowia. U nas takowych brak. Klimat umiarkowany jest wymarzony dla zombie. Niestety.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-917"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Mamy góry</strong>. To zdecydowany plus. Z mojego punktu widzenia są one jednak bezużyteczne, ponieważ mam do nich cholernie daleko i musiałbym się przedzierać przez kraj pełen wygłodniałych ludożerców. Tym z południa jednak gratuluje. Z drugiej strony nasze góry nie są aż tak niedostępne by zapewnić 100%  zabezpieczenie przed żywymi trupami (ale zbliżają się do tej liczby). Może znaleźć się jakiś zombie-baca albo zombie-turysta. Niemniej Tatry to jak na nasze warunki świetne miejsce na ukrycie się. Byle nie Krupówki. Góry to jednak twierdza-pułapka, więc należy pamiętać by zawsze mieć zabezpieczoną jakąś drogę ucieczki. W górach łatwo o niebezpieczne kontuzje.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Mamy lasy i jeziora.</strong> Jako mieszkaniec Polski północno-wschodniej naturalnie zwracam się w kierunku pytania o &#8220;wartości przeżywcze&#8221; lasów i jezior. Odpowiedz brzmi, iż wartość taka jest niewielkutka. Las stanowi słabą przeszkodę dla zombie, jednocześnie spowalnia naszą ucieczkę, ogranicza widoczność i zagłusza odgłos zbliżających się nieumarłych. Możemy ich nie zauważyć w gęstym lesie, w krzakach, możemy nie usłyszeć. Jedyny plus lasu to możliwość łatwiejszego znalezienia pożywienia, jeśli</p>
<p style="text-align: justify;">nie chcemy się zbliżać do Biedronki lub Lidla. Jeziora uważam za niebezpieczne poprzez zapewnianie złudnego bezpieczeństwa. To chyba właśnie złudzenie bezpieczeństwa stanowi największego wroga. Za idealne miejsce odosobnienia moglibyśmy uznać np. wyspę na jeziorze. Nasze jeziora są jednak stosunkowo płytkie, dzięki czemu zombiaki mogą sobie śmigać po dnie i przywędrować kiedy się tego nei będziemy spodziewać. W zimę nasza wyspa będzie otwarta dla wszystkich &#8211; zarówno żywych jak i martwych. Może nas spotkać przykra niespodzianka. Kilka dużych jezior w naszym regionie pozwoli przeżyć jedynie niewielkiej ilości osób żyjących na jachtach o ile będą pamiętały trzymać się głębin. I to tylko przez niewielką część roku&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Ogólnie lasy i jeziora to zły pomysł na dłuższą metę.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Mamy Bałtyk</strong> &#8211; moim zdaniem najlepsze miejsce jeśli mamy ochotę przeżyć dłużej w strefie wolnej od zombiaków. Potrzebujemy średniej wielkości statek, najlepiej chyba coś większego do kutra, ale i on doskonale się nada. To na krótką metę. Na dłuższą zdecydowanie jacht. Napęd za darmo, szybkość i wygoda. Do tego sprzęt do łowienia ryb, jakieś sieci, maszyna do odsalania wody i można survivalować. Niestety są potrzebne do tej akcji bardziej zaawansowane umiejętności powożenia kutrem lub jachtem. Ale wysiłek kursu żeglarskiego powinien się opłacić. Uważać trzeba na sztormy i rzucanie kotwicy w płytkich miejscach &#8211; zombiak może zachcieć się wspiąć nam po łańcuchu na jacht. Poza tym powinniśmy być dokładnie zabezpieczeni przed skutkami epidemii zombie. Zasadnicza łatwość przemieszczania stanowi dodatkową korzyść, zakładając że umiemy zdobyć jedzenie.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8230; i last but not least:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>W Polsce mało kto ma broń palną.</strong> W przypadku epidemii stanowi to dość duży problem, gdyż jak uczymy się z filmów dobra strzelba, albo spory kaliber broni ręcznej stanowi jeden z głównych środków ofensywno-defensywny. Szczególnie przeciwko innym ocalałym, którzy będą walczyć o przetrwanie zarówno z martwymi jak i żywymi. W Polsce broń ma w domu bardzo niewielki odsetek ludności. Służby mundurowe, myśliwi oraz nieliczni pasjonaci. W porównaniu z takimi Stanami, gdzie każdy przeciętny mieszkaniec posiada jakąś formę broni palnej, Polska to jakiś pacyfistyczny plac zabaw dla dzieci. U nas nie ma także żadnej formy jednostek paramilitarnych, a co za tym idzie składów broni dla tych jednostek. Ogólnie nie tylko w przypadku epidemii zombie stanowi to nieciekawą sytuację. W przypadku kiedy nasza armia staje się szczątkowa i skierowana głównie na haj-tekowy sprzęt, przydałaby się jakaś forma pospolitego ruszenia. Z takiego czy innego powodu. Polacy nie umieją strzelać. Kolejny zonk.</p>
<p style="text-align: justify;">Czarno to widzę.</p>
<p style="text-align: justify;">

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fzombie-a-sprawa-polska%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/zombie-a-sprawa-polska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na czas jesiennego przesilenia</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/na-czas-jesiennego-przesilenia/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/na-czas-jesiennego-przesilenia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Oct 2009 15:59:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[dojazdy]]></category>
		<category><![CDATA[jesień]]></category>
		<category><![CDATA[poszukiwania]]></category>
		<category><![CDATA[wynajem mieszkań]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=802</guid>
		<description><![CDATA[W pięknym kraju człowiek, który pracuje, jest słuchaczem studiów doktoranckich w mieście średniej wielkości ni cholery nie może wynająć sobie żadnego lokum w normalnej cenie. A zima się zbliża i kolejne dojeżdżanie pociągiem do pracy przyprawia mnie o ciarki&#8230;
Klasyczny dylemat dojeżdżania zimą wygląda bowiem tak:
Kończę prace o 20, pociąg mam o 21.15 jak się nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W pięknym kraju człowiek, który pracuje, jest słuchaczem studiów doktoranckich w mieście średniej wielkości ni cholery nie może wynająć sobie żadnego lokum w normalnej cenie. A zima się zbliża i kolejne dojeżdżanie pociągiem do pracy przyprawia mnie o ciarki&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Klasyczny dylemat dojeżdżania zimą wygląda bowiem tak:</p>
<p style="text-align: justify; padding-left: 30px;">Kończę prace o 20, pociąg mam o 21.15 jak się nie spóźni. I człowiek ma do wyboru dwie opcje: albo siedzieć na dworcu czekając aż pociąg podstawią inhalując się jednocześnie zapachem nie mytych od lat mężczyzn podlewanych skwaśniałym bykiem, albo iść na peron i marznąć na powietrzu z nosem zdrętwiałym od zimna więc i tak nie czuć obszczanych torów i brudnych śmietników. Pragnę przy tym zauważyć że mój zły brat bliźniak w domu jest o godzinie 20.20 w momencie kiedy ja dopiero zabieram się za marznięcie, jako że mdłego zapachu żuli znieść nie mogę, a techniki radzenia sobie z uczuciem mrozy jakotako opanowałem przez 10 lat dojeżdżania&#8230;.</p>
<p style="text-align: justify; padding-left: 30px;">Druga opcja to samochód, rozwiązanie połowiczne, bowiem zima na drogach o 7 klasie zaszeregowania utrzymania to nie to samo co widzicie na co dzień. Piaskarka zdarza się raz na tydzień, a sól raz na miesiąc. Jedziemy więc 30 km/h, błagając w myślach bogów o to by nie wylądować w rowie, przy czym spalanie wzrasta o 30 procent i portfel piszczy przy każdym zimowym tankowaniu. Super!</p>
<p style="text-align: justify;">Szczerze nie mogę się tego doczekać. Jeszcze mam przecież tyle godzin mojego życia do zmarnowania&#8230; Dlatego postanowiłem szukać na zimę noclegu licującego jednak z moją pozycją i charakterem mojej pracy i nauki. Nie mam ochoty mieszkać w akademikowym kołchozie, nie mam ochoty dzielić mieszkania z całkowicie obcymi mi ludźmi, nie chcę mieszkać w piwnicy bez okien. potrzebuję spokojnego miejsca do pracy, nauki i wypoczynku. Małego pokoiku z łazienką, niewielkim miejscem do upichcenia sobie czegokolwiek. Okazuje się ze w warunkach miasta wojewódzkiego, jest to poza zasięgiem człowieka pracującego i uczącego się, zarabiającego wydającego i biorącego czynny udział w tym całym cyrku zwanym społeczeństwem. No chyba, że ma się dojścia,wejścia, podejścia i wiele szczęścia.</p>
<p style="text-align: justify;">Tym optymistycznym akcentem zapraszam wszystkich na okres szarości, ciemności, mokrych butów i ogólnej depresji.</p>
<p style="text-align: right;"><em>[...ale to podobno mija]</em></p>
<p style="text-align: center;"><em><a href="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/10/jesien.jpg"><img class="size-full wp-image-818 aligncenter" title="jesien" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/10/jesien.jpg" alt="jesien" width="526" height="350" /></a></em></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[to jest akurat ta ładniejsza strona jesieni, która już odchodzi...]</span><em><br />
</em></p>
<p style="text-align: right;"><em><br />
</em></p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fna-czas-jesiennego-przesilenia%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/na-czas-jesiennego-przesilenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nic nie posiadam [???]</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/nic-nie-posiadam/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/nic-nie-posiadam/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 May 2009 21:14:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[komercja]]></category>
		<category><![CDATA[konsumpcja]]></category>
		<category><![CDATA[nic nie posiadam]]></category>
		<category><![CDATA[posiadanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=692</guid>
		<description><![CDATA[Mam dziwne uczucie że moje nieustające poszukiwanie  odbywające się w wielu płaszczyznach intelektualnych jakoś nie zmierza do happyendowego finału, gdzie kończę jako szczęśliwy, właściciel wyspy na Pacyfiku, domu na Suwalszczyźnie i czterech samochodów. Prędzej obudzę się w wieku 45 lat, podążając za kolejnym pomysłem nie mając nic raczej posiadając niewiele. To  jednak, pozostawiając na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Mam dziwne uczucie że moje nieustające poszukiwanie  odbywające się w wielu płaszczyznach intelektualnych jakoś nie zmierza do happyendowego finału, gdzie kończę jako szczęśliwy, właściciel wyspy na Pacyfiku, domu na Suwalszczyźnie i czterech samochodów. Prędzej obudzę się w wieku 45 lat, podążając za kolejnym pomysłem nie mając nic raczej posiadając niewiele. To  jednak, pozostawiając na boku kwestię poszukiwania, prowadzi mnie do rozważania nad innym słowem na „P” &#8211; Posiadaniem. Czym jest właściwie wyrażenie „Nic nie posiadam”.</p>
<p style="text-align: justify;">W dzisiejszych czasach ludzie, którzy nie posiadają są ciekawostką. Nie jest to po prostu możliwe w społeczeństwie tak skomercjalizowanym rzeczywiście posiadać nic. Nic posiadać. Kiedyś naprawdę można było być nędzarzem i stać na krawędzi egzystencji. Dziś jedynie niewielka grupa autsajderów, pewna ich liczba stała dla każdego społeczeństwa niezależnie od jego średniej zamożności, może o sobie powiedzieć że nie posiada nic. Dla wielu to nieszczęście, spowodowane czynnikami zewnętrznymi, dla części wyraz ich największej ekstremalnie pojmowanej wolności. Podwyższając stopę życia i bogactwo „ogółu” nigdy nie uda nam się zredukować liczby tych ludzi do zera. Tak samo jak nie uda się zlikwidować pewnej warstwy społeczeństwa „na górze”. Komunizm próbował. Poniósł klęskę. Bo jak się okazało to kwestia utopijna. Dla tych kilku promili społeczeństwa to po prostu stan naturalny. Należy ich więc odróżnić od ludzi którzy twierdzą że nic nie posiadają.</p>
<p style="text-align: justify;">Dziś kiedy mówimy, że nie posiadamy „nic” oświadczamy zazwyczaj, iż nie mamy kupionego mieszkania [na kredyt naturalnie], nie jesteśmy właścicielami samochodu, nawet nie posiadamy komputera osobistego klasy laptop, ni konsoli Xbox 360, a nawet nie mamy własnego telefonu komórkowego. Tak. Wydaje mi się, że za dolną granicę słowa „posiadam” symbolicznie można by uznać telefon komórkowy. Każdy przedmiot powyżej wartości, zarówno w warstwie realnej jak i symbolicznej, komórki jest wejściem w stan „posiadania”. I tutaj też muszę wziąć pod rozwagę w której kategorii komórka powinna być liczona.</p>
<p style="text-align: justify;">Co więc może być przedmiotami sprawiającymi „nie posiadanie”? Wszystkie drobne przedmioty codziennego użytku: jednorazowa maszynka do golenia, ubranie, okulary przeciwsłoneczne, portfel czy buty. Tak. Myślę że właśnie buty są doskonałym przykładem na ewolucję  terminu „posiadam”. Kiedyś, nie tak dawno jeszcze, w pierwszej połowie XX wieku stanowiły one często wyraz luksusu, traktowany jako dobro wyższe. Dziecko otrzymywało parę butów jako wyraz zaufania i znak wchodzenia w świat dorosłych. Biada jak nieroztropnie je zniszczyło lub zgubiło. Teraz buty to po prostu buty. Nim nauczymy się mówić już jesteśmy posiadaczami kilku ich par. Znudzą się kupimy ci synku nowe.</p>
<p style="text-align: justify;">Posiadanie i nieposiadanie zatraciły swoje pierwotne znaczenie, a może po prostu należą do tych wyrażeń, które nieustannie ewoluują. Zawsze więc kiedy ktoś mówi że &#8220;nic nie ma&#8221; lub &#8220;nic nie posiada&#8221; zapala mi się lampka czy rozumie on co mówi.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak to się już dziś stało że posiadając nic jednak nie posiadamy.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8230;A ja wciąż łapię się na tym ze czasem mówię że nic nie mam.</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fnic-nie-posiadam%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/nic-nie-posiadam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szybko odchodzą? &#8230; a długo byli?</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/szybko-odchodza-a-byli/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/szybko-odchodza-a-byli/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Apr 2009 20:13:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[blogosfera]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[znajomi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=596</guid>
		<description><![CDATA[Wykruszają się moi blogowi &#8220;znajomi&#8221;.
Odchodzą, znikają, przestają pisać, milkną w dyskusjach&#8230; wracają do reala?. Osób które lubiłem odwiedzać na ich stronach, dyskutować na temat kwestii poruszanych w ich tekstach ostaje się coraz mniej. Nie mam czasu spędzać wielu godzin w necie, szukać tekstów, znajdować przypadkowych blogów, do których już potem nie wrócę i tam zostawiać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wykruszają się moi blogowi &#8220;znajomi&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Odchodzą, znikają, przestają pisać, milkną w dyskusjach&#8230; wracają do reala?. Osób które lubiłem odwiedzać na ich stronach, dyskutować na temat kwestii poruszanych w ich tekstach ostaje się coraz mniej. Nie mam czasu spędzać wielu godzin w necie, szukać tekstów, znajdować przypadkowych blogów, do których już potem nie wrócę i tam zostawiać swój ślad.  Preferuje niewielką grupę tematycznych blogów w których odnajdują to czego potrzebuję.  Nie przeintelektualizowane, ale i nie &#8220;pudelkowate&#8221;. Przez pewien czas miałem taki zasób, który pozwalał mi zaspokoić intelektualno-internetowe potrzeby czytelnicze. Od jakiegoś czasu takiego zestawu już nie mam. Nie chce mi się szukać.</p>
<p style="text-align: justify;">Najpierw został zmuszony przez czynniki zewnętrzne (i haniebne) do milczenia HaeS, potem Frustrat zamilkł na emigracji bo mu się pewnie znudziło, teraz zaskoczyło mnie po powrocie z Irlandii całkowite &#8220;zdeletowanie&#8221; wszelkiej obecności  Skem z blogosfery i to do samego dna.</p>
<p style="text-align: justify;">Na marginesie tego fenomennu zanikania, należy zadać pytanie o ulotność którą znacznie &#8220;człowieka&#8221;, którą znacznie bardziej widać dziś w przestrzeni cyfrowej&#8230; o kształt cywilizacji elektronicznej w której egzystujemy&#8230; o sens i kształt relacji międzyludzkich w XXI stuleciu.  Kwestie do przedyskutowania przy piwku ze starymi znajomymi z reala <img src='http://www.rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Na koniec czy ktoś wie co stało się z niejaką SKEM autorką &#8220;skemblog.wordpress.com&#8221; że zniknęła  ? </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ciekawość mnie zżera.</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fszybko-odchodza-a-byli%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/szybko-odchodza-a-byli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mediewita</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/mediewita/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/mediewita/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Feb 2009 20:41:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[mediewita]]></category>
		<category><![CDATA[średniożytnik]]></category>
		<category><![CDATA[szaraczek]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=487</guid>
		<description><![CDATA[
Bohaterem dzisiejszego wykładu będzie &#8220;mediewita&#8221;.
Mediewita jest to specjalny gatunek człowieka, żyjący dziś. Tu i teraz, w tym kraju. Produkt kapitalizmu z ludzką twarzą, wiekowych tradycji środkowoeuropejskich, 50 lat bolszewizacji oraz 123 lat niewoli.
Mediewita to nie mediewista. Nie należy mylić z badaczem czasów średniowiecznych. Medium Vitae  Średnie Życie ergo mediewita = żyjący średnio. Średniożyjący,  Średniożyciel, Średniożytnik, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://farm1.static.flickr.com/35/95137658_1404c284a8.jpg?v=0" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">Bohaterem dzisiejszego wykładu będzie <strong>&#8220;mediewita&#8221;</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Mediewita</strong> jest to specjalny gatunek człowieka, żyjący dziś. Tu i teraz, w tym kraju. Produkt kapitalizmu z ludzką twarzą, wiekowych tradycji środkowoeuropejskich, 50 lat bolszewizacji oraz 123 lat niewoli.</p>
<p style="text-align: justify;">Mediewita to nie mediewista. Nie należy mylić z badaczem czasów średniowiecznych. Medium Vitae  Średnie Życie ergo mediewita = żyjący średnio. Średniożyjący,  Średniożyciel, Średniożytnik, tutaj można by mnożyć lemowski wariacje tego terminu jednak zwał jak zwał ważne jest kim On jest. Szaraczkiem, przeciętniakiem, zjadaczem chleba, Trybikiem,  średnioniezamożnym.</p>
<p style="text-align: justify;">Mediewita zarabia średnio, mieści się pomiędzy najniższą krajową, a granicą satysfakcjonującego poziomu życia. Głównym zajęciem jego jest obniżanie wymagań, rozwijanie inwencji usprawiedliwiania niepotrzebny różnych rzeczy które mógłby mieć, a na które go nie stać</p>
<p style="text-align: justify;">Mediewita musi zbierać by pozwolić sobie na odrobinę luksusu. A luksusem dla mediewity jest kawior z Lidla za 6,99 i mrożone krewetki za 19.90. Mediewici spędzają wakacje w Krynicy Morskiej, nad Zalewem, a to przecież nawet nie jest prawdziwe morze&#8230; namiastka w sam raz dla mediewity. Raz na kilka raz nazbiera sobie taki średniożytnik może nawet na wycieczkę zagraniczną. Last minute, dwa tygodnie w Chorwacji. Będzie pamiętał to do końca życia.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy mediewita może być zadowolony z życie??? Może. Jeśli jest humanistą. Mediewita humanista już na studiach nauczył się obniżać wymagania, żyć częścią życia, minimalizować życiowe koszty i wprowadzać racjonalną politykę marzeń i potrzeb. Za to w mediewicie tkwi wulkan energii wewnętrznej. Wie że jest średniożytnikiem i kiedy patrzy na otaczających go pełnożytniaków lub bezżytniaków wie że ma szczęści i nieszczęście będąc w swoim położeniu.</p>
<p style="text-align: justify;">Mediewitów przybywa. Czemu? Ponieważ średniożytnik jest idealnym obywatelem. Podatny na kiełbasę wyborczą, zawsze pójdzie za tym kto zaoferuje mu wizję poprawy jego losu. Zagłosuje za głośniejszym krzykaczem, który obieca mu 100milionów, dywan i wakacje dla dziecka. No ale jak już zagłosuje to trzeba postarać się by pozostał tym średniożytnikiem. Potrzebny będzie znowu za cztery lata.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy ty jesteś mediewitą?</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #c0c0c0;">[zdjęcie pochodzi <a href="http://www.flickr.com/photos/furiousgeorge81/95137658/">z serwisu Flickr z kolekcji użytkownika furiousgeorge81</a>]</span></p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fmediewita%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/mediewita/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Manifest byłego humanisty</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/manifest-bylego-humanisty/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/manifest-bylego-humanisty/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Jan 2009 18:58:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[( Próby ) literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Bibliografie]]></category>
		<category><![CDATA[Czytelnia]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Konferencje]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Metryka Litewska]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Science-Fiction]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[brak sensu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[humanista]]></category>
		<category><![CDATA[manifest byłego humanisty]]></category>
		<category><![CDATA[paw intelektualny]]></category>
		<category><![CDATA[wykształcenie wyższe]]></category>
		<category><![CDATA[zwątpienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=411</guid>
		<description><![CDATA[
Jedną z najważniejszych rzeczy które wyniosłem z moich studiów to zrozumienie czym właściwie jest ta humanistyka. Wiedza ta powstała z wielu malutkich cegiełek nie-wiedzy, drobnych upokorzeń intelektualnych, zniszczonych marzeń oraz zdeptanych ideałów. Było to chyba gdzieś przy 70 stronie mojej pracy magisterskiej, kiedy zrozumiałem, że to wszystko mija się z jakimkolwiek celem, w który święcie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/01/nerd.jpg" alt="" width="302" height="224" /></p>
<p style="text-align: justify;">Jedną z najważniejszych rzeczy które wyniosłem z moich studiów to zrozumienie czym właściwie jest ta humanistyka. Wiedza ta powstała z wielu malutkich cegiełek nie-wiedzy, drobnych upokorzeń intelektualnych, zniszczonych marzeń oraz zdeptanych ideałów. Było to chyba gdzieś przy 70 stronie mojej pracy magisterskiej, kiedy zrozumiałem, że to wszystko mija się z jakimkolwiek celem, w który święcie wierzyłem jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Że to chyba jakiś ślepy zaułek ewolucji, bo po co komuś taka ilość wiedzy, produkowanej przez taką ilość ludzi i przydatna zazwyczaj autorowi oraz jego koledze po fachu.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Kojarzy mi się to trochę z jakimś fantastycznonaukowym scenariuszem, w którym świat zmechanizował się już do tego stopnia iż automatyczne fabryki produkują wszystko co potrzebne do dostatniej egzystencji. Od pinezki, poprzez kotlet schabowy, aż do helikoptera. Tylko przecież coś trzeba zrobić z tymi miliardami ludzi. Trzeba im dać jakiś cel, jakąś ułudę do której będą codziennie kierować swoją energię twórczą, której będą się poświęcać i która będzie im przynosić radość. Naczelna rada robotów postanowiła więc stworzyć skansenowy system w którym powstaną specjalne fabryki dla ludzi w których będą oni przykręcać śrubki, projektować, giąć, ciąć i montować. A gotowe produkty? To co zrobią będzie się potajemnie niszczyć, a ludzie używać będą i tak tego co zrobią zautomatyzowane fabryki. Bo to jest lepsze i tańsze. A ludziom trzeba dać jakiś cel w życiu. Nawet jeśli to tylko ułuda. A nawet jeśli niektórzy odkryją prawdę to z bezsilności, przytłoczeni tym co ujrzeli staną się jeszcze bardziej gorliwymi inżynierami, monterami, spawaczami. Bo jeśli straciło się tą niewinność niewiedzy to największym pragnieniem jest by wróciło to co już nie wróci&#8230; Czerwona czy błękitna tabletka?? Takie rzeczy tylko w Matriksie mój drogi Humanisto.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Humanistą przestałem się czuć chyba gdzieś mniej więcej w tamtym momencie. Gdzieś pomiędzy pisaniem podrozdziału &#8220;<em>Królowa Bona zarządczynią puszcz wielkoksiążęcych w Wielkim Księstwie Litewskim</em>&#8221; a &#8220;<em>Ośrodki miejskie na Sejneńszczyźnie w XVI w</em>&#8221; dopadło mnie to zwątpienie. Dopadło z taką siłą, że do końca pisania musiałem powstrzymywać się od puszczenia intelektualnego pawia wprost na biurko mojego promotora. Bo po co? Bo na co? Bo komu to potrzebne? Przypieczętowałem jednak koniec procesu edukacji obrona pracy magisterskiej i postanowiłem uwolnić się choć od jednego złudzenia. Złudzenia to jednak gra drużynowa. Nie tak łatwo opuścić boisko i zachować punkty. Czasu  się przecież nie cofnie. Trzeba więc grać w tę grę, w którą zainwestowało się tyle środków.<br />
Nikt o zdrowych zmysłach nie sprzedaje akcji kiedy giełda jest na samym dnie.<br />
Jak już się zaczęło to trzeba dalej toczyć swoją kulkę z łajna&#8230; co z tego że z łajna, przecież to moja kulka i robi się coraz większa. Dopóki jest większa od kulek moich sąsiadów to wszystko da się jeszcze jakoś wytrzymać.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlatego postanowiłem napisać doktorat.<br />
Dlatego zacząłem pracować w bibliotece.</p>
<p style="text-align: justify;">
Trzeba z tego wszystkiego wyciągnąć choć co się da.<br />
;]
</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #999999;"><em>Wymeldowuje się z bloga na jakiś czas. Trzeba zająć się czymś konstruktywnym, popracować nad poprawą własnego losu. See yaa!</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #999999;"><em><br />
</em></span></p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fmanifest-bylego-humanisty%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/manifest-bylego-humanisty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Buntownik ponadczasowy</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/buntownik-ponadczasowy/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/buntownik-ponadczasowy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Dec 2008 23:56:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[1955]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Buntownik bez powodu]]></category>
		<category><![CDATA[James Dean]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[klasyka]]></category>
		<category><![CDATA[Rebel without a cause]]></category>
		<category><![CDATA[uniwersalny przekaz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=322</guid>
		<description><![CDATA[Liczący już ponad pół wieku film Buntownik bez powodu (Rebel without a cause) wciąż pozostaje dziełem niezwykłym. Zarówno gra aktorska jak i temat powodują ze wraz z każdym nowym pokoleniem staje się o na powrót aktualny w odniesieniu do jego problemów

Wśród licznych klasyków, które stały sie kulturowym mitem, gładko obtaczanymi słowami dotyczącymi dzieł ważnych i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Liczący już ponad pół wieku film <a href="http://www.imdb.com/title/tt0048545/" target="_blank"><strong>Buntownik bez powodu</strong> (<strong><em>Rebel without a cause</em></strong>)</a> wciąż pozostaje dziełem niezwykłym. Zarówno gra aktorska jak i temat powodują ze wraz z każdym nowym pokoleniem staje się o na powrót aktualny w odniesieniu do jego problemów</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignright" style="margin-left: 3px; margin-right: 3px;" src="http://img1.gildia.pl/_n_/film/filmy/rebel_without_a_cause/poster-200.jpg" alt="" width="200" height="309" /></p>
<p style="text-align: justify;">Wśród licznych klasyków, które stały sie kulturowym mitem, gładko obtaczanymi słowami dotyczącymi dzieł ważnych i znanych znajduje się także film <strong>Buntownik bez powodu</strong> z <strong>Jamesem Deanem</strong> w roli głównej. Na pytanie dlaczego Buntownik to taki genialny film część naszych interlokutorów stwierdzi coś na wzór &#8220;Słowacki wielkim poetą był&#8221;. Kiedy postaramy sie dopytać głębiej &#8220;no ale czemu?&#8221; zapewne kolejną warstwą argumentacji logicznej będzie &#8221; był wielkim poetą ponieważ wielkim poetą był!&#8221;&#8230; itd. Niestety a może stety mechanizm taki pozwala na włączenie w krąg tzw. kultury więcej osób przez co więcej z nas ma poczucie bycia intelektualistami powtarzając treści zasłyszane od tzw. autorytetów.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>btw. jesteśmy jedną wielką kulturą cytatu, w której już prawie nikt nie &#8220;tworzy&#8221; nowych treści, a w przeważającej większości powtarza tylko &#8220;po innych&#8221;.  Wśród przyczyn takiego stanu na szybko, bez dogłębnego analizowania potrafię wskazać, m. in. trudność z opanowaniem ogromu informacji &#8211; powtarzanie opinii zwalnia nas z samodzielnego przetwarzania dużej ilości danych w celu wyrobienia sobie własnego zdania. Powodów i zagadnień składających się na ten, nie bójmy sie tak tego nazwać&lt; problem jest o wiele więcej i wymagają odrębnej analizy.</em></p>
<p style="text-align: justify;">Wracając do <strong>Buntownika</strong>, patrząc z dzisiejszej perspektywy, w filmie z roku 1955, odnajdują niezwykle silną nić łączącą ten film z naszymi czasami. Wydawałoby sie że problemy z jakimi borykamy się dziś są inne od tych z roku 1955. Otóż nie!. Zatrata więzi międzyludzkich, niszczące rodziny rozwody, samotność, sztuczna miłość, alienacja i poszukiwanie akceptacji, jak dowodzi Buntownik to problemy uniwersalne. A może raczej problemy powracające z każdym kolejnym pokoleniem młodzieży oraz pokoleniem ich rodziców.</p>
<p style="text-align: justify;">Fabuła <strong>Buntownika</strong> jest niezykle uniwersalna, można by ją umieścić w dowolnym miejscu na świecie, w tej mutacji zalatuje tochę american dream czasów powojennych (wiadomo, hollywood). Młody chłopak sprawiający problemy przenosi się wraz z rodziną do nowego miasta. Jest &#8220;nowy&#8221; &#8211; musi zdobyć akceptacje środowiska, co wraz z jego skłonnościami do wpadania w tarapaty powoduje że fabuła napędza się w dość dramatyczny sposób. W galerii postaci mamy oprócz Jima Starka (Dean) jeszcze kilka ciekawych osób:  dziewczynę z rodziny po rozwodzie, która czuje sie odrzucona przez ojca i macochę, a także Platona &#8211; chłopca wychowującego się samotnie bez rodziców, którzy tylko przysyłają pieniądze na jego utrzymanie w luksusowym domu ze służbą. Platon tak jak wszyscy bohaterowie rozpaczliwie poszukuje bliskości innych ludzi. Wszyscy oni są zagubieni i choć z wierzchu wszystko wygląda wzorowo i na pokaz to w nich kipia emocje, które sa podyktowane czymś więcej niz młodzeińczym buntem. To niezgoda wobec ignorancji, niesprawiedliwości i zakłamania dorosłych.</p>
<p style="text-align: justify;">Stąd też tytuł. W jednej z pierwszych scen rodzice Jima mówię że przeciez ma wszystko czego zapragnie, czemu więc ciągle sprzeciwia im sie i buntuje. Przeceiż nie ma powodu.</p>
<p style="text-align: justify;">Jakie to uniwersalne&#8230; a poza tym dobrze zagrane, nie przegadane i szczere.</p>
<p style="text-align: justify;">Polecam</p>
<p style="text-align: justify;">9/10 w skali.</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fbuntownik-ponadczasowy%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/buntownik-ponadczasowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>User friendly?</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/user-friendly/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/user-friendly/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Dec 2008 20:40:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[biurokracja]]></category>
		<category><![CDATA[miło zaskoczony]]></category>
		<category><![CDATA[paiery]]></category>
		<category><![CDATA[PCC3]]></category>
		<category><![CDATA[rejestracja samochodu]]></category>
		<category><![CDATA[urząd skarbowy]]></category>
		<category><![CDATA[urzędy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=317</guid>
		<description><![CDATA[Ostatni tydzień w związku z zakupem samochodu oraz załatwianiem związanych z tym formalności był przepełniony wizytami w urzędach oraz wypełnianiem druków&#8230; Jednak wbrew moim obawom oraz obiegowej opinii wszystko poszło sprawnie. Wręcz niesamowicie sprawnie.
Papierkowa robota. Najpierw rejestracja, potem ubezpieczenie, rozwiązanie starej umowy na OC, i na koniec wizyta w US. Z zasłyszanych od znajomych opinii [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ostatni tydzień w związku z zakupem samochodu oraz załatwianiem związanych z tym formalności był przepełniony wizytami w urzędach oraz wypełnianiem druków&#8230; Jednak wbrew moim obawom oraz obiegowej opinii wszystko poszło sprawnie. Wręcz niesamowicie sprawnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Papierkowa robota. Najpierw rejestracja, potem ubezpieczenie, rozwiązanie starej umowy na OC, i na koniec wizyta w US. Z zasłyszanych od znajomych opinii miało być strasznie, długie kolejki, wyczekiwanie, wypełnianie tony papierów, które okazuje iż wypełniliśmy i tak źle&#8230; jednym słowem przysłowiowy już u nas biurokratyczny chaos.</p>
<p style="text-align: justify;">Opowieść jest opowieścią, legenda zawsze trochę ubarwia. Przedstawiam więc moje osobiste świadectwo. Dla potomnych.</p>
<p style="text-align: justify;">Dzień 1, godz <strong>7.30</strong> &#8211; zjawiam się w referacie czy jakimś innym dziale zajmującym się transportem. Pierwsze co zrobiłem to dnia poprzedniego wszedłem na stronę urzędu, znalazłem jakąś rejestrację internetową, która jednak nie działała&#8230; nic to trzeba bezie zaryzykować i walczyć w kolejce, pomyślałem. Jednak zjawiwszy się widzę kulturalnie automacik z numerkami, jakieś 5 osób w poczekalni. Nie jest źle. Posiedziałem poczekałem, okazało się że trzy z pięciu osób są tylko po odbiór twardego dowodu, więc chwileczka tylko, poza tym do oddzielnych stanowisk. Przede mną więc tylko jedna osoba. Wybija ósma, wyświetlają po kolei numerki, gdzieś o<strong> 8.05 </strong>wyświetlają się po kolei dwa numerki do rejestracji, każdy z nas idzie do swego stolika. No tak siadłem, myślę sobie teraz pewnie kilkanaście stron do wypełnienia. Miła pani podaje jednak tylko formularz w który mam przepisać dane z umowy, ona tymczasem kasuje stary dowód i wymienia stare blachy na nowe. Nim kończę wypisywać formularz (jedna strona) ona już ma wszystko przygotowane. Dostaje kwitek do kasy, tam tez bez kolejki wpłacam haracz za blachy i po minucie wracam. Wręczając kwitek dostaje dowód rejestracyjny&#8230;. i to wszystko jak oświadcza mi pani, mam za miesiąc zgłosić się po odbiór stałego dowodu. Na zegarku jest <strong>8.15</strong>&#8230; o <strong>8.32</strong> jestem już w pracy. No comment.</p>
<p style="text-align: justify;">Po pracy jadę się ubezpieczyć. Pełen pakiet, trwa to pewnie z pół godziny, jednak zero wypisywania druków, tylko końcowy podpis i skrobaczka w nagrodę. <img src='http://www.rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Mam w pełni funkcjonalny wóz.</p>
<p style="text-align: justify;">Dzień 2. Trzeba jeszcze jednak zajrzeć do jaskini Grendela, najniższego kręgu piekieł -Urzędu Skarbowego. Na myśl poczułem lęk i skruchę pomimo iż brak mam przekrętów finansowych na sumieniu. Jednak US to nie przelewki, każdego mogą załatwić. Jeśli tylko chcą. Zawczasu, jak zawsze o radę pytam świętego Googla. Odpowiada mi słowami swoich forumowych kaznodziejów. Ściągam sobie druki PCC, drukuje, wypełniam. Wyposażony w ten tekst świętego przymierza biurokracji udaję się na spotkanie mego suwerena podatkowego. Wchodzę jest godzina <strong>7.35</strong>. Podchodzę do stanowiska nr. 1, podaje pani dokumenty. Ogląda jakieś <strong>30 sekund</strong>, każe wpisać mi kwotę podatku do zapłaty, który wylicza i podaje mi kartkę z numerem do przelewu w kasie&#8230; Dziękuje, ale zaniepokojony iż odbyło się to tak szybko pytam czy mam jeszcze po coś do niej wrócić. Odpowiedz brzmi tajemniczo &#8220;Nie&#8221;. Idę do kasy , wypisuje kwit, trwa to około<strong> 3 minut</strong>, po czym wpłacam kolejną dawkę haraczu. Godzina <strong>7.52</strong> jadę już autobusem do pracy. No comment.</p>
<p style="text-align: justify;">Pozostaje więc pytanie skąd się biorą takie legendy. Mogłem mieć szczęście, mogłem po prostu trafić tak że akurat jakiś okres luźny w urzędach. Może też po prostu ma się ku lepszemu w rodzimej biurokracji. Jeśli miałbym wypełniać ankietę zadowolenia z pracy urzędników w tym określonym przypadku o którym opowiedziałem, to byłaby to ocena bardzo dobra i nawet uśmiechnięte były owe panie urzędniczki. Same dobre, jak mawiają na południe od nas. Dodatkowa rada i skill, który przydaje się w takich przypadkach to włożyć trochę czasu w planowani i przygotowania. Czytamy więc w necie, ściągamy wszystkie możliwe druki z neta i wypełniamy je zgodnie ze wskazówkami. Zgodnie, powtarzam jeszcze raz z tym co jest w tych rubryczkach napisane. Jak wykonamy za nich część roboty to wszytko pójdzie sprawnie i szybko.</p>
<p style="text-align: justify;">Ja tam miło wspominam moje wizyty w urzędach <img src='http://www.rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> &#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">A wy???</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fuser-friendly%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/user-friendly/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>czemu SF</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/czemu-sf/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/czemu-sf/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Nov 2008 21:06:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytelnia]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[Lem]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[manifest]]></category>
		<category><![CDATA[Science-Fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=257</guid>
		<description><![CDATA[Literatura to piękny wynalazek ludzkości. Występuje w niezliczonym bogactwie gatunków, podgatunków, nurtów, stylów oraz form pisarskich.  Wśród tego bogactwa każdy odnajduje coś dla siebie, upatruje sobie jeden lub kilka gatunków, które szczególnie są mu miłe. Podobnie jest z filmami. Podobnie też np. z gatunkami ciast, które smakują nam bardziej niż inne. Po prostu.
Od tego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Literatura to piękny wynalazek ludzkości. Występuje w niezliczonym bogactwie gatunków, podgatunków, nurtów, stylów oraz form pisarskich.  Wśród tego bogactwa każdy odnajduje coś dla siebie, upatruje sobie jeden lub kilka gatunków, które szczególnie są mu miłe. Podobnie jest z filmami. Podobnie też np. z gatunkami ciast, które smakują nam bardziej niż inne. Po prostu.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft" src="http://img.kinoskop.pl/full/e/e8/11224.jpeg" alt="" width="148" height="228" />Od tego miejsca mojego wywodu zacznę podpierać się swoim własnym przykładem. Jestem człowiekiem, który według ogólnych standardów można powiedzieć iż czyta dość dużo &#8211; cztery, pięć książek miesięcznie to wynik, który mogę uznać za moją średnią. Czytam przeważnie dla przyjemności, czasem z potrzeby, czasem dla zabicia nudy. Wszystko do tego momentu wydawałoby się raczej ok. średniio mogę policzyć iż dwie lub trzy ksiażki z tych przeczytanych w miesiącyu to literatur sceinece fiction. Wiele znajomych osób reaguje bardzo dziwnie kiedy po tym jak mi zadadzą to kurtuazyjne pytanie &#8220;co czytasz&#8221;, pokazuje im moją książkę.  Reagują dziwnie, jednak zgodnie z tym o zaczerpnęli z naszej kultury.</p>
<p style="text-align: justify;">SF to moim zdaniem jeden z ciekawszych i bardziej inteligentnych nurtów literackich (jednak &#8220;de gustibus&#8230;&#8221;). Jednocześnie bardzo nie doceniany i &#8220;poniżany&#8221; wobec np przeintelektualizowanej prozy poetyckiej i awangardowej, tak wychwalanej przez krytyków. Jako nurt SF ukształtował się ostatecznie nie licząc prekursorów) w latach przed II wojną światową, jednak największe lata rozkwitu uważam, iż są to lata 40te (amerykańscy klasycy) oraz 50te (literatura związana z atomem i powojennym boomem technologicznym). Można więc powiedzieć, że literatura SF ma już prawie 100 lat i nadal trzyma się bardzo mocno. Co ciekawe wiele innych gatunków podupada mocno lub całkowicie zanika po jakimś czasie.</p>
<p style="text-align: justify;">SF często łączone jest i porównywane z nurtem Fantasy. Uważam to za całkowicie bezsensowne. Ponadto krzywdzące dla SF, jako całkowicie odmiennego kierunku rozwoju i często także innej jakości. Moim wrażeniem po kilku(nasto)letniej przygodzie z fantasy, od czasów podstawówki do liceum i może jeszcze dalej, to jedno ciągłe skojarzenie z literaturą przygodową. Naturalnie trafiają się tacy geniusze jak Tolkien czy Tad Williams (najlepsza znana mi seria fantasy &#8220;Pamięć Smutek i Cierń&#8221;, wyrastająca wysoko ponad poziom, nie wiem czy nie ponad samego Mistrza). Niemniej całe rzesze pisarzy po prostu tworzą literaturę przygodową w pseudo średniowiecznym magicznym klimacie, w sumie składając fabułę z gotowych klocków-schematów. No ale nie mam tu nic przeciw. To wszystko jest jakby powiedzieli anglo-sasi &#8220;very entertaining&#8221; i chyba nic ponad to.</p>
<p style="text-align: justify;">Za coś całkowicie innego uważam SF. Prozę wybiegającą w całkowicie inne terytoria literackie niż jakiekolwiek fantasy. Czasem mam wrażenie że SF jest jedynie nakładką na tradycyjne gatunki literacie, pewnym przetworzeniem całego spektrum gatunków które zdołał wytworzyć ludzkość. SF zawiera w sobie szeroką gamę literackich wariantów fabularnych &#8211; od romansu, poprzez kryminał, do utworu filozoficznego. Jest nakładką, która ułatwia spojrzenie na wiele spraw w całkowicie inny sposób dzięki przeniesieniu rzeczywistych motywów i problemów w odrealnione, obce czytelnikowi otoczenie. Doskonale robił to Lem i bracia Strugaccy i wielu innych klasyków, którzy potrafili zajmować się socjologicznymi problemami społecznymi, demaskować ideologiczne kłamstwa, pokazywać bezsens niektórych naszych działań, a w końcu też testować psychikę ludzką i ją analizować na całkowicie wirtualnych przykładach świata przyszłości.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak wszędzie także i w SF, zdarzają się książki lepsze i gorsze, zdarzają się też te całkowicie genialne (np. Diuna, Fundacja). Jedno co zawsze będę bronił i co chętnie udowodnię  opornemu osobnikowi na przykładach to to że pisarze SF to ludzie niewyobrażalnie pomysłowi o niewyczerpanej zdawałoby się wyobraźni. Niemniej opinia jest taka że SF to literatura dla nastolatków i pryszczatych informatyków w sweterkach. Bywa, iż pewne postacie zyskują wielce zasłużoną estymę, a w raz nimi podświetlona zostaje ich twórczość nad którą specjaliści się rozpływają. Często powodowane jest to jednak po części pozaliterackimi czynnikami które krytycy uznają za ich zaletę &#8211; Philip K. &#8220;Wariat&#8221; Dick, Stanisław &#8220;że też ci zacofańcy zza kurtyny umieją pisać SF&#8221; Lem. To co mi się marzy to prawdziwe badania literaturoznawcze nad SF, nie traktujące go jako kuriozum.</p>
<p style="text-align: justify;">Na koniec kilka gorzkich słów. Szczerze przyznaje się że jakoś specjalnie nie afiszuję się moją ogromna i nieustającą fascynacją literaturą SF. Przyzwyczaiłem się że kiedy staram się rzeczowo odpowiedzieć na pytanie &#8220;co czytasz&#8221; zazwyczaj ludzie już na sama frazę &#8220;literatura science fiction&#8221; zazwyczaj przestają mnie słuchać.  Nie wyjaśniam im więc, po prostu zdawkowo i półgębkiem burknę tytuł i autora, który nic im i tak nie powie i przechodzę do dalszej rozmowy. Drugą bolączką jest to, że niby SF jest literaturą popularną, a jednak ciężko znaleźć mi osobę, z która mógłbym porozmawiać &#8220;tak naprawdę&#8221; o SF. Może nie jestem wielkim znawcą, ale szczerze mnie to fascynuje. Czasem się czuję jak jakiś niespełniony filatelista, który nie ma komu pokazać swojej kolekcji znaczków, ani z kim się wymienić.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli wiec tu i teraz czyta mnie ktoś kto także jest wielbicielem SF niech da znać. Jeśli ktoś ma ochotę doedukować się z SF udzielę swojej biblioteki. Jeśli ktoś przeczytał coś ciekawego, lub poszukuje jakiejś książki niech się odezwie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Stawiam wyzwanie tobie chłopcze, tobie dziewczynko, jeśli twierdzisz że SF to literatura dla dzieciaków chętnie udowodnię ci, że jest inaczej (na przykładach)</strong></p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fczemu-sf%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/czemu-sf/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czesanie</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/czesanie/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/czesanie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Nov 2008 22:32:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[animacja]]></category>
		<category><![CDATA[czesanie]]></category>
		<category><![CDATA[digital]]></category>
		<category><![CDATA[Frank Ankersmit]]></category>
		<category><![CDATA[kasownik]]></category>
		<category><![CDATA[konesans]]></category>
		<category><![CDATA[magnesy na lodówkę]]></category>
		<category><![CDATA[myśli]]></category>
		<category><![CDATA[niuczesane]]></category>
		<category><![CDATA[Pamieć etyka i historia]]></category>
		<category><![CDATA[pomysł]]></category>
		<category><![CDATA[żaglowce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=248</guid>
		<description><![CDATA[Po dłuższym czasie intelektualnej konsternacji spowodowanej przytłoczeniem rzeczywistością z przerwami na przebłyski nierzeczywistości zasiadam do czesania moich myśli. Zaczynam od kilku pomysł&#243;w (kopyrajt komplitli riserwd) związanych z realizacją kr&#243;tkometrażowego filmu animowanego:
Pomysł #1: Bitwa morska. Inscenizacja bitwy morskiej pomiędzy jednostkami z epoki wielkich żaglowc&#243;w. Technika realizacji: film poklatkowy zrobiony za pomocą aparatu na statywie. &#34;Bohaterami&#34; są [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Po dłuższym czasie intelektualnej konsternacji spowodowanej przytłoczeniem rzeczywistością z przerwami na przebłyski nierzeczywistości zasiadam do czesania moich myśli. Zaczynam od kilku pomysł&oacute;w (<em>kopyrajt komplitli riserwd</em>) związanych z realizacją kr&oacute;tkometrażowego filmu animowanego:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Pomysł #1:</strong> Bitwa morska. Inscenizacja bitwy morskiej pomiędzy jednostkami z epoki wielkich żaglowc&oacute;w. Technika realizacji: film poklatkowy zrobiony za pomocą aparatu na statywie. &quot;Bohaterami&quot; są magnesy na lod&oacute;wkę w kształcie żaglowc&oacute;w (<em>jak na zdjęciach poniżej</em>), dodatkową scenografię zapewnią papierowe dekoracje oraz efekty specjalne namalowane na lod&oacute;wce.</p>
<p style="text-align: center;"><img width="170" height="113" align="middle" alt="" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/boat.JPG" /><img width="170" height="113" align="middle" alt="" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/boat2.JPG" /></p>
<p style="text-align: center;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Pomysł #2: </strong>Z życia Kasownik&oacute;w. Kr&oacute;tkie, kilkusekundowe animacje (a&#8217;la komiksowe paski) opisujące &quot;życie&quot; specyficznego modelu bardzo ludzkich kasownik&oacute;w autobusowych (<em>zdjęcie poniżej</em>). Technika: animacja dwuwymiarowa zdjęć lub prosta kreska czarno-biała. Fabuła do opracowania.</p>
<p style="text-align: center;">.<img width="136" height="165" align="middle" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/kasownik.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Pomysł #3:</strong> projekt nie animowany. Musical dziejący się w bibliotece. Scena finałowa &#8211; tanieć bibliotekarek i bibliotekarzy pomiędzy regałami z wykorzystaniem foteli biurowych śpiewając jednocześnie modlitwę do św. Wawrzyńca.</p>
<p style="text-align: center;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;">Kilka potarganych zdań:</p>
<p style="text-align: center;">&nbsp;</p>
<ul>
<li>Cytat z książki &quot;Pamięć, etyka i historia&quot;, str. 76. Frank Ankersmit napisał:</li>
</ul>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">&quot;Tak jak terytorium nieszczęsnej Belgii służyło Francji i Niemcom do nieustannych starć wojennych, tak historię zaczęto odtąd postrzegać jako ulubione pole walki w ciągłej wojnie między faktem i wartością. Naturalnie nikt przy zdrowych zmysłach, nie chciałby tu zamieszkać. Pecha miał biedny historyk, że niczego nie podejrzewając wybudował sobei dom na tym nękanym wojnami obszarze.&quot;</p>
</blockquote>
<ul>
<li>Czy istniej w jezyku polskim słowo &quot;konesans&quot;? Bo jeśli jest takie jak &quot;rekonesans&quot; to musiało istnieć wcześniej ono bez &quot;re&quot;. Co w takim razie co  znaczyło bądź znaczy?</li>
<li>Ręczne pismo niezależnie jak bardzo niechlujne i niestaranne gdy spojrzymy na nie z pewnej odległości ma swoją niezbywalną estetykę wizualną.</li>
<li>Jak na język polski można przetłumaczyć słowo &quot;digital&quot;, nie tworząc rozbudowanej definicji, najlepiej za pomocą jednego słowa?</li>
<li>Wsp&oacute;łczesny człowiek chcący nazwać siebie człowiekiem wykształconym musi  w związku z progresją wiedzy i nawarstwianiem się treści kulturowych, włożyć o wiele więcej wysiłku by m&oacute;c zasłużyć na to miano. Nie dość że musi zgromadzić sumę wiedzy jaką posiadają pokolenia od niego starsze to jednocześnie borykać się z treściami mu wsp&oacute;łczesnymi. [powr&oacute;ce do tego tematu]</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fczesanie%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/czesanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
