<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rynarzewski.pl &#187; Zapiski</title>
	<atom:link href="http://www.rynarzewski.pl/category/zapiski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.rynarzewski.pl</link>
	<description>Maciej Rynarzewski</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:34:14 +0000</lastBuildDate>
	
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>(Już prawie) nowa wersja mojej prywatnej strony</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/juz-prawie-nowa-wersja-mojej-prywatnej-strony/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/juz-prawie-nowa-wersja-mojej-prywatnej-strony/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 07:12:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[nowa wersja]]></category>
		<category><![CDATA[projektowanie]]></category>
		<category><![CDATA[strona]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1404</guid>
		<description><![CDATA[Od jakiegoś czasu pracuję nad nową wersją strony.  Praca jeszcze nie ukończona i cały czas szukam pomysłów co i jak może wyglądać, co poprawić, a co już sobie odpuścić. Jak na razie:

Zmieniłem zasadniczo kolorystykę &#8211; odcień niebieskiego, który teraz tworzy klimat strony, bardzo mi się podoba, trafiłem na niego przypadkiem bawiąc się w fotoszopie.
Nowy minimalistyczny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Od jakiegoś czasu pracuję nad nową wersją strony.  Praca jeszcze nie ukończona i cały czas szukam pomysłów co i jak może wyglądać, co poprawić, a co już sobie odpuścić. Jak na razie:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>Zmieniłem zasadniczo kolorystykę</strong> &#8211; odcień niebieskiego, który teraz tworzy klimat strony, bardzo mi się podoba, trafiłem na niego przypadkiem bawiąc się w fotoszopie.</li>
<li><strong>Nowy minimalistyczny theme</strong> &#8211; nazywa się<a href="http://themeshaper.com/acamas-theme-clarity-elegance-power/" target="_blank"> Acamas </a>- jest świetny i bardzo schludny. Zmodyfikowałem go, dodałem trochę wspomnianej wyżej kolorystyki i cały czas myślę jeszcze  co i jak.</li>
<li>Muszę jeszcze cały czas<strong> pogrzebać trochę w kodzie</strong> żeby ujednolicić kolorystykę i style w poszczególnych elementach składowych. Brakuje kilku kolorów i wyrazistości linków, podświetleń itp.</li>
<li><strong>Nowe logo</strong> &#8211; znudziło mi się dotychczasowe odręcznie pisane logo i od jakiegoś czasu po głowie kołatał mi się pomysł na logo z mózgiem. Dobrze podkreśla chyba ideę całej strony jako śmietnika mojej mózgownicy. Dodałem do mózgu strzałki z opisami i wyszło jak na medycznym rysunku z opisaniem za co odpowiada poszczególna część.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">
<div class="mceTemp mceIEcenter" style="text-align: justify;">
<dl class="wp-caption   aligncenter" style="width: 343px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://www.flickr.com/photos/millzero/2318319702/"><img class="reflect " src="http://farm3.static.flickr.com/2095/2318319702_4050fd573a.jpg" alt=" Under construction! by millzero." width="333" height="500" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd" style="text-align: left;"><small>photo Flickr</small></dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Idea jest dodatkowo taka żeby<strong> zintegrować możliwie najlepiej stronę z różnymi kanałami społecznościowymi i zewnętrznymi serwisami w których się udzielam</strong>. A jednocześnie niezbyt inwazyjnie. Poza zdjęciami z flickra wiele jeszcze przede mną.</p>
<p style="text-align: justify;">Dodatkowo chciałbym w końcu mieć na głównej stronie<strong> CV połączone z portfolio</strong>. Wszystkie moje teksty, dokonania i projekty widoczne od ręki i na tacy. W nowej wersji moja strona<strong> ma mówić o mnie i stanowić fasadę mojego e-wizerunku</strong>. Zobaczymy jak z tym pójdzie.</p>
<p style="text-align: justify;">Na razie będę wdzięczny osobom to czytającym to i oglądającym stronę  za sugestie i przemyślenia, które pozostawić mogą w komentarzach.</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fjuz-prawie-nowa-wersja-mojej-prywatnej-strony%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/juz-prawie-nowa-wersja-mojej-prywatnej-strony/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>XIX Olsztyńskie Noce Bluesowe [9-10 VII 2010]</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/xix-olsztynskie-noce-bluesowe-9-10-vii-2010/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/xix-olsztynskie-noce-bluesowe-9-10-vii-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 22:38:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[festiwal]]></category>
		<category><![CDATA[Joe Louis Walker]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[XIX Olsztyńskie Noce Bluesowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1339</guid>
		<description><![CDATA[Kolejna edycja Nocy Bluesowych za mną. Kolejna udana impreza przy świetnej muzyce i świetnej pogodzie. Olsztyńskie Noce Bluesowe pną się do rangi na prawdę kultowego festiwalu w skali kraju, a może i dalej!. Obowiązkowy punt w kalendarzu imprez:

Dzień pierwszy [9 VII 2010]
Pierwszy dzień jeszcze w okrojonym składzie osobowy, jednak przy dopisujących humorach i świetnym klimacie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Kolejna edycja Nocy Bluesowych za mną. Kolejna udana impreza przy świetnej muzyce i świetnej pogodzie. Olsztyńskie Noce Bluesowe pną się do rangi na prawdę kultowego festiwalu w skali kraju, a może i dalej!. Obowiązkowy punt w kalendarzu imprez:</p>
<p style="text-align: center;"><a id="myphotolink" href="http://www.facebook.com/photo.php?pid=160745&amp;id=120824104615716"><img id="myphoto" class="aligncenter" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc3/hs556.snc3/30403_125033930861400_120824104615716_181600_3432596_n.jpg" alt="" width="400" height="541" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="text-decoration: underline;">Dzień pierwszy [9 VII 2010]</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Pierwszy dzień jeszcze w okrojonym składzie osobowy, jednak przy dopisujących humorach i świetnym klimacie imprezy. Słońce, wakacje, odrobina alkoholu [ najlepsze wściekłe w Antykwariacie]  i muzyka bliska sercu.</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>Around the Blues</strong> &#8211; zespół który występował &#8220;w nagrodę&#8221; za wygranie zeszłorocznej małej sceny, ale jakoś miałko wypadł przy pozostałych uczestnikach festiwalu. Blues bardzo poprawny, wszystko ładnie, ale jakoś brakowało w ich graniu luzu, tego &#8220;feelingu&#8221; i zabawy. Wokalistka o ładnym głosie, nie radziła sobie ze sprzedaniem klimatu. Nie czuła tego. Nigdy chyba nie  była biedna, pijana, bezrobotna ani zdradzona przez mężczyznę.  A bez tego nie da się szyć bluesa. Najlepiej wiedział to Rysiek Riedel.</li>
<li><strong>Magda Piskorczyk Trio</strong> &#8211; wokalista o utrwalonej już renomie zarówno w kraju jak i za granicą. Świetny kontakt z publicznością, fajny śpiew bluesowym growlem, ale trochę zbyt dużo show a za mało dobrego bluesa. Świetne afrykańskie kawałki i fajny imydż a&#8217;la Janis Joplin. Oryginalna, z dobrym kontaktem z publicznością</li>
<li><strong>HooDoo Band</strong> &#8211; Nie wiem czemu zespół ten tak &#8220;wysoko&#8221; występował, przed samą gwiazda wieczoru, bo mi jakoś nie podpasował. Bardzo fajni instrumentalnie, trochę może nawet hałaśliwi w natłoku instrumentów. Wokalista o niezbyt silnym głosie, ginął za muzyką. Chórek w którym występowała była laureatka idole Ala Janosz poza wyglądaniem i choreografią także niewiele wnosił do całokształtu. No ale na pewno nie można im odmówić energii. Duży minus to pozerskie wrażenie, lanserskie bujanie się po festiwalu i ogólne nie pasowanie do mojego rozumienia bluesa.</li>
<li><strong>Joe Louis Walker</strong> &#8211; Tak samo jak w zeszłym roku gwiazda wieczoru przybyła z krainy prawdziwego blueas. Po raz kolejny sprawdziło się, że w czarnoskórych wykonawcach tkwi luz i spokój dzięki któremu blues jest naturalny, energiczny i głęboki. Joe Louis Walker stał się trochę niezamierzoną gwiazdą, ponieważ w międzyczasie, kiedy został już zabookowany na Noce, wygrał najważniejszą nagrodę przemysłu za płytę &#8220;Between a Rock and the Blues&#8221;. Monia robiła dla radia wywiad z Walkerem, który wyszedł bardzo fajnie, a ja miałem nawet okazję tłumaczyć jego wypowiedzi. Na koncercie wszystko wypadło elegancko. Gitary, harmonijka, sporo energicznego grania, kilka na prawdę fajnych spokojnych kawałków bardziej bujających. Zespół który towarzyszył Joe Louisowi Walkerowi na prawdę na dobrym poziomie. Bardzo dobrą robotę wykonał też towarzyszący mu młody bluesman, który wykonał kilka swoich kawałków, w tym świetny &#8220;I was in the room with Jimmy&#8221;. Na koniec podczas bisów na scenę weszła Deborah Coleman i razem wykonali kilka kawałków razem, wykonując świetny numer z przekazywaniem sobie gitary w trakcie grania i graniem zza pleców drugiej osoby. Świetne podsumowanie pierwszego dnia.</li>
</ul>
<p style="text-align: center;"><img class="reflect aligncenter" src="http://farm5.static.flickr.com/4101/4779247829_ddf88119e9.jpg" alt="Amfiteatr nocą by Rynarzewski." width="500" height="334" /></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="text-decoration: underline;">Dzień drugi [10 VII 2010]</span></strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>Blue Machine</strong> &#8211; młody zespół krakowsko-białostocki z olbrzymią energią. Świetny instrumentalnie i bardzo dobry wokalnie. Dużo energii w grze na harmonijce, w harmonijkowych &#8220;pojedynkach&#8221; wokalisty z członkami zespołu. Zespół bardzo mocno zaczął i rozruszał publiczność. Grali klasycznie i energicznie. Jeśli organizatorzy potrafiliby zebrać więcej takich zespołów to amfiteatr zostałby rozniesiony na kawałki. Z ciekawostek to w nocy spotkaliśmy ekipę z Blue Machine na kebabie po koncercie i mieliśmy okazję pogratulować im świetnego występu.</li>
<li><strong>Meena Cryle &amp; Chris Fillmore Band</strong> &#8211; Wokalista z Austrii, zespól mieszany, chyba w większości z UK lub coś w tym stylu. Dziewczyna miała świetny głos. Mocą dorównujący Janis Joplin. Aparycja za to bardziej w stylu country. Grali długo, było fajnie, ale bez rewelacji.</li>
<li><strong>Deborah Coleman</strong> &#8211; Czarnoskóra wokalistka oraz gitarzystka. Z pewnością nie można odmówić jej zdolności i świetnych aranżacji gitarowych. Były dłuuugie riffy, skomplikowane jammy i sporo bluesowego bicia po strunach. Wydaje mi się jednak ze ogólnie wypadło to trochę zbyt monotonnie, zbyt technicznie i trochę za mało klimatycznie. Nic chyba nie pobije pod tym względem <a href="http://www.rynarzewski.pl/xviii-olsztynskie-noce-bluesowe-wrazenia/" target="_blank">Boo Boo Davisa z zeszłego roku&#8230;</a></li>
</ul>
<p style="text-align: center;"><img class="reflect" src="http://farm5.static.flickr.com/4098/4784389156_167c867ed9.jpg" alt="Deborah Coleman by Rynarzewski." width="200" height="300" /> <img class="reflect" src="http://farm5.static.flickr.com/4123/4784376754_5676d47dc4.jpg" alt="Wokalista Blue Machine by Rynarzewski." width="200" height="301" /><img class="reflect" src="http://farm5.static.flickr.com/4096/4784381780_bfedf80f9e.jpg" alt="Cztery czarne postacie - blues brothers by Rynarzewski." width="401" height="267" /></p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p style="text-align: justify;">I już po kolejnych Nocach. Zostało mi <a href="http://www.flickr.com/photos/rynarzewski/" target="_blank">sporo fajnych zdjęć</a> (aparat się spisuje), wspomnienia i festiwalowa koszulka (zakupiona w bardzo okazyjnej cenie). I kolejna porcja zapału żeby szlifować zaniedbywane regularnie granie na harmonijce. Moim zdaniem Olsztyńskie Noce Bluesowe to najbardziej energetyczna impreza olsztyńskiego sezonu kulturalnego. Więc do kolejnych jubileuszowych Nocy. Będą XX, więc zapowiada się huczna impreza. Chodzą słuchy, ze może pojawi się Joe Bonamasaa&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Galerie moich zdjęć na Flickrze:</p>
<ul>
<li><strong><a href="http://www.flickr.com/photos/rynarzewski/sets/72157624462723724/" target="_blank">pierwszy dzień</a></strong></li>
<li><a href="http://www.flickr.com/photos/rynarzewski/sets/72157624472600028/" target="_blank"><strong>drugi dzień</strong></a></li>
</ul>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fxix-olsztynskie-noce-bluesowe-9-10-vii-2010%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/xix-olsztynskie-noce-bluesowe-9-10-vii-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Metallica na Sonisphere Festival [Warszawa - Bemowo 16 czerwca 2010]</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/metallica-na-sonisphere-festival-bemowo-16-czerwcca-2010/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/metallica-na-sonisphere-festival-bemowo-16-czerwcca-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Jul 2010 18:38:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[Metallica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[Sonisphere Festival]]></category>
		<category><![CDATA[wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1323</guid>
		<description><![CDATA[Na koncertach bywam rzadko jednak wyprawa na Sonisphere Festival była bardzo udana. Nie jestem wielkim fanem klasycznego trash metalu, co tu dużo mówić, pojechałem głównie dla gwiazdy wieczoru &#8211; zespołu Metallica. Ehh&#8230; warto było. Po stokroć warto było usłyszeć Metallice na żywo. Czysta energia przenoszona za pomocą fal dźwiękowych. Charyzma zespołu i klimat n-i-e-p-o-w-t-a-r-z-a-l-n-e !!!


[wszystkie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na koncertach bywam rzadko jednak wyprawa na Sonisphere Festival była bardzo udana. Nie jestem wielkim fanem klasycznego trash metalu, co tu dużo mówić, pojechałem głównie dla gwiazdy wieczoru &#8211; zespołu Metallica. Ehh&#8230; warto było. Po stokroć warto było usłyszeć Metallice na żywo. Czysta energia przenoszona za pomocą fal dźwiękowych. Charyzma zespołu i klimat n-i-e-p-o-w-t-a-r-z-a-l-n-e !!!</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><a id="myphotolink" href="http://www.facebook.com/photo.php?pid=19855&amp;id=100001236092165"><img id="myphoto" class="aligncenter" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash2/hs048.ash2/35773_103517066366163_100001236092165_19868_4885892_n.jpg" alt="" width="459" height="344" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[wszystkie fotki własne]</span></p>
<p><span id="more-1323"></span>Do Stolycy wybraliśmy się z Monią samochodem, jako że to wygodnie i spokojniej, a przy okazji mieliśmy jeszcze odebrać wraz z bagażami Przyszłego Afrykańskiego Króla,  który przyleciał tego samego dnia z Irlandii do kraju rodzinnego i na koncert. Pogoda dopisała choć wcześniej raczej było tropikalnie, z regularnymi opadami i wysoką temperaturą.  Wsiedliśmy więc sobie w skodzinkę w Olsztynie przed południem, śmignęliśmy te 200 km z kawałkiem (droga prawie pusta, jazda przyjemna) w Łomiankach sobie skręciliśmy i ominęliśmy duuużo korków lądując od razu na ul. Powstańców Śląskich ( czy jakośtak). Tak też około 15.00 zajechaliśmy na polecany przez organizatorów parking w Tesku i jeszcze na zakończenie trasy połamałem uchwyt od GPSu, który sprytnie prowadził mnie do celu głosem Krzysia Hołowczyca (za uchwyt w postaci kawałka plastyku o powierzchni kilku centymetrów kwadratowych zapłaciłem potem 48 zł na Allegro jako że gps był od brata mego starszego pożyczony&#8230;). Potem tylko jeszcze odwiedziny kibelka w Wielkim Babilonie (Monia jak to na kobietę przystało musiała jeszcze zahaczyć o sklep z butami ;] ) i już z parkingu poszliśmy pieszo na lotnisko. Wiedzeni instynktem podążaliśmy za tabunami ubranych na czarno ludzi. My też mieliśmy naturalnie strój z wyraźnymi czarnymi akcentami, choć bez żadnych przynależności zespołowych. Cała droga z parkingu do lotniska zajęła nam sporo czasu, łącznie chyba ze 40 minut. Dłużej niż oczekiwaliśmy.</p>
<p>O wielkości imprezy może świadczyć choćby to, że od samego wejścia (bramek) w pobliże sceny szliśmy ładne 5 minut&#8230; a potem prawie cała ta przestrzeń była wypełniona ludźmi ;/ Jak podawano w mediach zebrać się miało ponad 80tyś fanów cięższego grania.</p>
<p style="text-align: justify;">Na początek trafiliśmy jeszcze na końcówkę <strong>Behemota</strong> z wokalistą znanym z tego że jest chłoptasiem dody (celowo napisanej z małej litery). Behemot był jednak żałosny i na szczęście grał krótko. A słońce cały czas porządnie paliło.  Kolejny wszedł <strong>Anthrax</strong>. Całkiem przyjemne dźwięki jak na zespół trash metalowy. Dziadki stare ale jare. Ich piosenki miały nawet linię melodyczną! W międzyczasie ustanowiliśmy sobie z Monią całkiem dobry przyczółek przy barierkach oddzielających sektory z dobrym widokiem na telebimy. Bliżej się nie pchaliśmy choć cały czas można było obydwoje nie jesteśmy zwolennikami gniecenia się w tłumie. Jako kolejny zespół zagrał <strong>Megadeath</strong>. Łupanka straszna, zero przyjemności ze słuchania, jakoś po prostu się to przeżyło. Tak samo było ze <strong>Slayerem</strong>, który na mnie wrażenia żadnego nie zrobił, po prostu nawalali w gitary i gary, rycząc coś do mikrofonów. Daleko od mojego pojęcia muzyki. A słońce w międzyczasie wciąż świeciło i nawet nam prosto w twarze w pewnym momencie kiedy postanowiło nad sceną się umiejscowić.</p>
<p style="text-align: center;"><a id="myphotolink" href="http://www.facebook.com/photo.php?pid=19855&amp;id=100001236092165"><img id="myphoto" class="aligncenter" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc4/hs108.snc4/35773_103517053032831_100001236092165_19867_5097044_n.jpg" alt="" width="374" height="499" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[Autor z Narzeczoną]</span></p>
<p>A potem&#8230;. Potem się ściemniło&#8230; i zagrała <strong>Metallica.</strong></p>
<p>W sumie nie wiem nawet jak to opisać, bo trochę brakuje mi słów (SIC!) żeby w odpowiedni sposób ując całą magię klimatu koncertu Metalyky.  To może wylistuje:</p>
<ul>
<li>Piosenki brzmiały lepiej niż na płytach, a tam gdzie staliśmy akustyka była wprost świetna</li>
<li>Efekty specjalne nawet zgrabne: słupy ognia na kilkanaście metrów i fajerwerki. Bardzo fajnie że wszystkie te bajery zachowali tylko na użytek gwiazdy wieczoru. Dzięki temu zrobiły wrażenie. A wszystko w klimacie pięknego zachodu słońca i nawet księżyc przepięknie nad sceną zawisł.</li>
<li>Świetny kontakt z publicznością całego zespołu, bez zbędnego gwiazdorstwa i bucowatości. Nawet basista nauczył się słowa &#8220;Zajebiście&#8221; <img src='http://www.rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </li>
<li>Zagrane zostały zarówno największe hity jak i kawałki przekrojowo od początków zespołu tkwiących w trashu, plus ładne podziękowania dla pozostałych zespołów z Big Four.</li>
<li>Fajny akcent na koniec, kiedy po ostatnich bisach organizatorzy włączyli już komunikaty o &#8220;ewakuacji&#8221;, a James wyszedł pogadać z publicznością i skuteczni uciszył zapędy organizatorów do rozgonienia imprezy.</li>
<li>Udało nam się bez problemu podsunąć do przodu o 100 metrów kiedy zaczęła grać Metallica, bez żadnych problemów moglibyśmy dopchać się jeszcze spory kawałek. Tłoku specjalnego nie było i miło.</li>
<li>Pod względem bezpieczeństwa impreza udana. Tylko raz trafiliśmy na dresiarzy, którzy chyba mieli ochotę na jakiś dym, ale szybko</li>
<li>Kto nie był niech żałuje. (kropka/amen)</li>
</ul>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>A o samym festivalu można by jeszcze pisać dużo np.:</p>
<ul>
<li>o cwanych sprzedawcach jedzenia i napojów</li>
<li>o co chodzi z tymi dżinsowymi kamizelkami?</li>
<li>o marszu powrotnym ulicami warszawy</li>
<li>o niezadowolonych melomanach &#8211; fanach Slayera</li>
<li>o hotdogach na Statoilu i paniach tam sprzedających</li>
<li>&#8230; i o tym że zasnąłem już w Olsztynie o 5 rano na światłach ze zmęczenia ;/</li>
</ul>
<p>Niesamowita przygoda o czym zaświadczam powyższym tekstem.</p>
<p style="text-align: center;"><a id="myphotolink" href="http://www.facebook.com/photo.php?pid=19855&amp;id=100001236092165"><img id="myphoto" class="aligncenter" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc4/hs088.snc4/35773_103516009699602_100001236092165_19855_127436_n.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[portret przy barierce]</span></p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fmetallica-na-sonisphere-festival-bemowo-16-czerwcca-2010%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/metallica-na-sonisphere-festival-bemowo-16-czerwcca-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwszy semestr w roli wykładowcy za mną</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/pierwszy-semestr-w-roli-wykladowcy-za-mna/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/pierwszy-semestr-w-roli-wykladowcy-za-mna/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Jun 2010 16:15:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[ćwiczenia]]></category>
		<category><![CDATA[dydaktyka]]></category>
		<category><![CDATA[polska polityka zagraniczna]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1301</guid>
		<description><![CDATA[Za mną pierwszy semestr prowadzenia zajęć. Ogólnie było dobrze.
Zaczęło się jednak od otrzymania przydziałowych zajęć, które po pierwsze ani trochę mnie nie interesują (Polska Polityka Zagraniczna), po drugie nigdy ich nie przechodziłem w toku studiów, po trzecie miąłem je prowadzić także na kierunku którego nie kończyłem (Stosunki międzynarodowe). Ogólnie sytuacja skomplikowana i niekomfortowa. Z taką [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Za mną pierwszy semestr prowadzenia zajęć. Ogólnie było dobrze.</p>
<p>Zaczęło się jednak od otrzymania przydziałowych zajęć, które po pierwsze ani trochę mnie nie interesują (Polska Polityka Zagraniczna), po drugie nigdy ich nie przechodziłem w toku studiów, po trzecie miąłem je prowadzić także na kierunku którego nie kończyłem (Stosunki międzynarodowe). Ogólnie sytuacja skomplikowana i niekomfortowa. Z taką sytuacją spotykają się jednak u nas wszyscy doktoranci. Nie ma chyba nikogo kto dostałby zajęcia ze swoje działki. Jest sama spychologia, której nikt nie chciał. A to wielki strzał w wielką włochatą stopę. Żal (i niebezpiecznie!) rozwijać temat.</p>
<p>Do zajęć planowałem się przygotowywać rzetelnie. Musiałem to jednak porzucić dla dobra obu stron. Smutna prawda. Im ja byłem bardziej przygotowany (a byłem nawet nieźle), tym większy był mój zawód z nieprzygotowania studentów. A mój zawód przeistaczał się w brak punktów, które im były potrzebne do zaliczenia. Tak było przez kilka pierwszych zajęć. Jaki więc sens ma zgłębianie przez kilka dni w tygodniu zagadnień, które nie przydadzą się ani na zajęciach, ani do badań własnych, których dydaktyka jest największym wrogiem. Poszedłem więc za radą i obniżyłem poziom przygotowania do kilku godzin  w przeddzień zajęć. Skutek natychmiastowy! Wzrost satysfakcji po obu stronach łańcucha pokarmowego plus więcej czasu na badania własne ( Co przecież jest powodem dla którego zacząłem te studia!!! ).</p>
<p><span id="more-1301"></span>Nie żebym podchodził jednak do całości z jakimś lekceważeniem. Co to to nie! Jak coś robić to robić (w miarę możliwości i logiki) dobrze.  Dla moich zajęć założyłem stronę internetową [ www.uwm.rynarzewski.pl ] na której studenci mieli wszystkie potrzebne dane do przygotowania się na zajęcia: syllabus, daty, terminy, szczegółowy plan zajęć z linkami do źródeł lub polecanych tekstów, mieli także możliwość publikowania własnych (punktowanych) tekstów, komentowania, dyskusji i zadania mailowego pytanie mi, czyli ich prowadzącemu. Od strony graficzno-projektowej trochę się pobawiłem. Zrobiłem w miarę atrakcyjne logo/nagłówek zajęć, trochę wystylizowałem layout. Dodałem też kilka przydatnych funkcjonalności m.in.: możliwość subskrybowania strony zajęć, automatyczne zdjęcia z flickrowego kanału MSZ. Do małych sukcesów muszę zaliczyć to, że z subskrypcji skorzystała większość spośród moich osób uczęszczających na zajęcia. Dzięki temu komunikacja była na prawdę łatwa.</p>
<p>Miałem zajęcia na 3 roku, a więc wśród studentów piszących swoje prace licencjackie więc zrezygnowałem od razu z wszelkich opresyjnych form zaliczenia. Musieli jedynie być i być aktywni. Dodatkowo mogli podciągać sobie punktacje aktywnością referatową, tekstami publikowanymi na stronie zajęć lub dyskusją nad już opublikowanymi tekstami. Ostatecznie jeśli komuś brakowało na koniec trochę do zaliczenia lub chciał koniecznie mieć wyższą ocenę mógł napisać esej o tematyce związane z zajęciami. Poza brakiem jakiejkolwiek dyskusji reszta funckjonowała całkiem dobrze.  W przyszłym roku może wypróbuje oprócz strony www jeszcze Facebooka i Twittera jako narzędzia komunikacji. Może na FB dyskusja będzie łatwiejsza do przeprowadzenia i studenci do niej chętniejsi? A może to zbyt utopijny pomysł <img src='http://www.rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Ostatecznie było dobrze. Studenci chodzili, byli (w miarę) aktywni i postawiłem 3 oceny Bdb, dzięki którym osoby te były zwolnione z egzaminu. Z wystawianie ocen i ustalaniem punktacji był oczywiście dylemat by nikogo nie skrzywdzić i nikogo zbędnie nie nagrodzić za obijanie się na zajęciach. Jakoś sobie poradziłem, choć jeszcze ze dwie piątki bym postawił. Byli uczestnicy błyskotliwi ,ale cicho siedzący na zajęciach, były takie (szczególnie obiekty żeńskie) które wiedziały ale się nie odzywały ( no i oczywiście byli i tacy co nie wiedzieli a się zgłaszali). Przez te kilak miesięcy polubiłem moich studentów. I tylko im życzyć powodzenia na resztę życia zostaje. Oby jak najdalej od słabych uczelni i złych wykładowców&#8230;</p>
<p>Tak więc pierwszy semestr dydaktyki za mną!</p>
<p style="text-align: center;">Za idealny komentarz dylematów z jakimi spotyka się człowiek/wykladowca podczas wystawiania ocen niech posłuży jedna z najnowszych mini serii z niezawodnego PHD Comics:</p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: black;"><img src="http://www.phdcomics.com/comics/archive/phd051710s.gif" alt="" width="561" height="243" align="top" /></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: black;"><img src="http://www.phdcomics.com/comics/archive/phd051910s.gif" alt="" width="570" height="474" align="top" /></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: black;"><img src="http://www.phdcomics.com/comics/archive/phd052110s.gif" alt="" width="559" height="242" align="top" /></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: black;"><img src="http://www.phdcomics.com/comics/archive/phd052410s.gif" alt="" width="561" height="243" align="top" /></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: black;"><img src="http://www.phdcomics.com/comics/archive/phd052610s.gif" alt="" width="561" height="243" align="top" /></span></p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fpierwszy-semestr-w-roli-wykladowcy-za-mna%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/pierwszy-semestr-w-roli-wykladowcy-za-mna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stek wołowy&#8230; to jest prawdziwe mięso!</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/stek-wolowy-to-jest-prawdziwe-mieso/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/stek-wolowy-to-jest-prawdziwe-mieso/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Apr 2010 20:43:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[mięso]]></category>
		<category><![CDATA[stek]]></category>
		<category><![CDATA[wołowina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1240</guid>
		<description><![CDATA[Na co dzień żywię się w dużej mierze nabiałem w postaci jogurtów, otrębami, musli, rożnego rodzaju zieleniną. Nic nie zmienia jednak faktu, że jestem drapieżnikiem. Nic nie zmieni mojej natury. Muszę jeść mięso.  Przynajmniej raz na jakiś czas. Tkwi we mnie pierwotny instynkt wbijania zębów w kawał mięsa, smaku surowego, krwistego kawałka jakiegoś zwierzęcia.
Królem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na co dzień żywię się w dużej mierze nabiałem w postaci jogurtów, otrębami, musli, rożnego rodzaju zieleniną. Nic nie zmienia jednak faktu, że jestem drapieżnikiem. Nic nie zmieni mojej natury. Muszę jeść mięso.  Przynajmniej raz na jakiś czas. Tkwi we mnie pierwotny instynkt wbijania zębów w kawał mięsa, smaku surowego, krwistego kawałka jakiegoś zwierzęcia.</p>
<p>Królem wszystkich mięs jest dla mnie w sposób bezdyskusyjny wołowina. Od dłuższego czasu polowałem na kawałek porządnego czerwonego, krwistego mięsa, które mógłbym wziąć na ząb. Nie tam żaden mdły kurczak naładowany sterydami, czy żylasta wieprzowina, tylko najprawdziwszy kawałek dużego zwierza.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1249" title="stek" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2010/04/stek.jpg" alt="" width="500" height="368" /><small>[<a href="http://www.flickr.com/photos/fotoosvanrobin/3182238046/" target="_blank">Przepiękny stek - fot. Flickr by FotoosVanRobin</a>]</small></p>
<p>W Tesco [ gdzie swoją drogą mają bardzo dobry dział mięsny] zakupiłem w końcu porządny stek wołowy. Około 36 zł za kilogram. Wybrałem ładny zgrabny kawałek o wadze około 400 gram.  Różowo-czerwony, soczysty, sprężysty. Wprost idealny. Mój wymarzony stek, który miałem zamiar usmażyć i zjeść.</p>
<p><span id="more-1240"></span>Wszystkie dobre przepisy mówią, że stek wołowy powinno przyrządzać się bez większych ceregieli. Bez marynowania, nacierania, smarowania. Jedyne niezbędne składniki porządnego posiłku to mięso, sól oraz pieprz. Resztę funduje natura. Stek smażymy na grillu lub patelni. Najpierw z jednej potem z drugiej strony. Nie dźgamy widelcami, nie nadkrajamy, tak by cały sok i magia steku pozostała w jego wnętrzu. Jak tylko wrzuciłem mój posiłek na patelnie rozniósł się przepiękny, nieporównywalny z niczym innym, zapach. Świerza, wyrazista woń smażonego mięsa. Nie odór wieprzowiny, nie mdły zapach podsmażanego kurczaka, tylko najpiękniejszy zapach jaki może wydać z siebie jedzenie. Zapach, który obiecuje wyśmienitą ucztę.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2010/04/przed.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1256" title="przed" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2010/04/przed.jpg" alt="" width="443" height="362" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[stek "przed"]</span></p>
<p>Ja wybrałem wersję dobrze wysmażoną na pierwszy raz, żeby nie dać plamy i nie zmarnować sztuki mięsa, jeśli nie zasmakuje mi mięso w formie bardziej niedosmażonej.  Teoretycznie mięso powinno się obrócić jedynie dwa razy przy smażeniu, jednak żeby dobrze wysmażyć stek przewróciłem go kilka razy. Smażyć trzeba koniecznie z pokrywką, jeśli robi się to w kuchni a nie na grillu. Pryska wkoło niemiłosiernie.</p>
<p>Na talerzu stek, po usmażeniu, prezentuje się przepięknie. Sprężysty, brązowy, pachnący:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2010/04/po.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1257" title="po" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2010/04/po.jpg" alt="" width="449" height="348" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[stek "po"]</span></p>
<p>Samo jedzenie było prawdziwą ucztą. Krojenie ostrym nożem gorącego mięsa, przecinanie sprężystych włókien. Nadziewanie na widelec i droga do jamy chłonnej było prawdziwą zapowiedzią rozkoszy. W ustach mięso było nie całkiem twarde, sprężyste, zaskakujące soczystością. Czuć było wyrazisty i przyjemny smak wołowiny, delikatną sól i pieprz. Poezja i niezapomniane doznania. Zjadłem go bez żadnych dodatków żeby nie zepsuć efektu uczty smakowej.</p>
<p>Polecam spróbować przygody z prawdziwym stekiem, z prawdziwym kawałem mięsa. Wrażenia niezastąpione.</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fstek-wolowy-to-jest-prawdziwe-mieso%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/stek-wolowy-to-jest-prawdziwe-mieso/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Katastrofa rządowego samolotu 10 kwietnia 2010 roku</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/katastrofa-rzadowego-samolotu-10-kwietnia-2010-roku/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/katastrofa-rzadowego-samolotu-10-kwietnia-2010-roku/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Apr 2010 14:01:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[10 kwietnia]]></category>
		<category><![CDATA[katastrofa]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1212</guid>
		<description><![CDATA[Jednym z częstych problemów, z którymi stykają się historycy jest brak dostępu do relacji zwykłych osób &#8211; statystycznych Kowalskich. Wszystko zmieniła era elektroniczna, która dostarcza setek, tysięcy indywidualnych [oddolnych] relacji.  Czy jednak na pewno? Najbardziej wartościowym z nich będzie z pewnością internet, pokazujący jak widzieli i jak przeżywali dane wydarzenia Kowalscy. Pod warunkiem że to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jednym z częstych problemów, z którymi stykają się historycy jest brak dostępu do relacji zwykłych osób &#8211; statystycznych Kowalskich. Wszystko zmieniła era elektroniczna, która dostarcza setek, tysięcy indywidualnych [oddolnych] relacji.  Czy jednak na pewno? Najbardziej wartościowym z nich będzie z pewnością internet, pokazujący jak widzieli i jak przeżywali dane wydarzenia Kowalscy. Pod warunkiem że to opiszą.</p>
<p style="text-align: justify;">Jako jeden z &#8220;Kowalskich&#8221; zamieszczam relację z tego co działo się u mnie w dzień kiedy pod Smoleńskiem rozbił się rządowy samolot z Parą Prezydencką. Nie są to może głębokie przemyślenia. Raczej rodzaj suchego raportu. Niech jakiś przyszły historyk wykorzysta moją relację jeśli kiedyś będzie miał na to ochotę:</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1212"></span></p>
<p style="text-align: justify;">W piątek wieczorem wróciłem z konferencji naukowej w Szczecinie. Razem z Monią położyliśmy się dość wcześnie zmęczeni ciężkim dniem jej  pracy i mojej długiej podróży. Wstałem, w sobotę około 8 rano, ubrałem się i około 8.30 poszedłem pobiegać na poranną rozgrzewkę. Pogoda była lekko zachmurzona, dość ciepło, choć zanosiło się na deszcz. Wracając zabiegłem do piekarni żeby kupić bułki na śniadanie i około 9 byłem już w domu. Monia jeszcze spała, wziąłem prysznic ogarnąłem trochę w pokoju. Odpaliłem kompa, żeby zabrać się za pisanie Sobotniego Dyżuru na Pulowerku. W międzyczasie poszedłem wstawić pranie. Kiedy Monia za jakiś czas wstała, wziąłem się za przygotowywanie śniadania. Zadzwoniła mama Moni, żebyśmy włączyli telewizor bo rozbił się samolot z Lechem Kaczyńskim. Szybko przełączyliśmy na telewizję na TVP Info. Była gdzieś 9:20. Patrząc na pierwsze nagłówki kanałów informacyjnych,  mówiłem Monice, że pewnie jakaś niewielka usterka, szczególnie, że trąbili, że to jakiś wypadek na lotnisku. Potem zaczęła się medialna lawina. Groza rosła. Siedliśmy przed telewizorem jak zahipnotyzowani. Na laptopie wrzuciłem na Pulowerka, czarną planszę informującą, że zawieszamy publikowanie tekstów na czas nieokreślony. Byłem pewien, że będzie żałoba narodowa i nie wypada żeby rozrywkowy portal ją zakłócał. Niedługo potem wstał kuzyn i już we trójkę śledziliśmy doniesienia. Przez dwie pierwsze godziny nie mogliśmy oderwać się od ekranu. Szok.  Informacje i wypowiedzi komentatorów poruszały serce, niezależnie od sympatii politycznych. Ludzki odruch. Pierwsze doniesienia dawały jeszcze nadzieję, dziwiły mnie niespodziewanie szybkie informacje ze strony Reutersa i Rosyjskich Władz, bo strona Polska, zarówno media jak i MSZ, nie określały jasno rozmiarów katastrofy. Pierwsza wiadomość, że zginęli wszyscy wydawała mi się &#8220;medialnym faktem&#8221;, pomyłką, bo nie chciało mi się wierzyć w tak olbrzymią katastrofę rządowej maszyny. Na dodatek tak nieoczekiwaną. Szczególnie kiedy zaczęli podawać nazwiska pasażerów. Zadzwonił kolega z Irlandii, wymieniliśmy uwagi o tragicznych skutkach polskiego myślenia doraźnego. Oprócz czarnej planszy na stronie Pulowerka, przerobiłem i wrzuciłem na stronę logo na czarno białe, bo nie mogłem znaleźć plugina do wordpressa, który przerabiał by cały portal na czarno-biały. Przed 13 zebraliśmy się w końcu do wyjazdu na urodziny babci Geni. Zajechaliśmy kupić kwiaty, potem tort. Jadąc do Wipsowa cały czas słuchaliśmy radia z komórki. W domu rodzice tak samo zszokowani, może trochę bardziej zajęci swoimi sprawami. Korzystając z okazji przeleciałem po kanałach, zajrzałem na CNN, gdzie dwa główne rywalizujące tematy to zamieszki na Filipinach i katastrofa pod Smoleńskiem. Kolejne kilka godzin spędzone przed telewizorem oglądając wciąż powtarzające się skromne wszak informacje. Wciągające i przytłaczające jednocześnie. Wyczerpani i przygnębieni po obiedzie, za namową Moni pojechaliśmy na basen do Dobrego Miasta, żeby choć na chwilę wyrwać się z medialnej traumy i przygnębienia. Zrobiłem 60 długości basenu, zrelaksowałem trochę. Wróciłem, rodzice byli akurat u znajomych na imieninach. Posiedziałem przed telewizorem, porozmawiałem z babcią, która nazajutrz miała mieć 86 urodziny. Kolejne wiadomości, wszyscy wzruszeni i przygnębieni. Nalałem sobie szklankę whiskey z colą i przełączyłem na jakiś neutralny program. Ostatecznie po powrocie rodziców koło godz. 23 poszedłem do swojego pokoju i poczytałem kilka stron książki do snu, po czym padłem z wyczerpania.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak wyglądał mój 10 kwietnia. Data, o której będą po raz kolejny pisać w podręcznikach historii. Niezależnie czy ktoś uzna moją relacją za wartą uwagi czy nie, tym bardziej jako nic nie znacząca ważna jest dla &#8220;prawdziwej&#8221; historii. Poza tym warto zachować to choćby dla siebie.</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fkatastrofa-rzadowego-samolotu-10-kwietnia-2010-roku%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/katastrofa-rzadowego-samolotu-10-kwietnia-2010-roku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prokrastynacja świąteczno-konferencyjna</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/prokrastynacja-swiateczno-konferencyjna/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/prokrastynacja-swiateczno-konferencyjna/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Apr 2010 13:45:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Konferencje]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[Ari Folman]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[Kongres Futurologiczny]]></category>
		<category><![CDATA[lenistwo]]></category>
		<category><![CDATA[prokrastynacja]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Lem]]></category>
		<category><![CDATA[Zombie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1193</guid>
		<description><![CDATA[Istnieje w świecie takie zjawisko jak prokrastynacja, zwane także &#8220;syndromem studenta&#8221;. Znamy je wszyscy. Przejawia się nierobieniem-tego-co-się-powinno-robić-choć-trzeba-to-koniecznie-robić. Ogólnie polega to na odkładaniu pewnych rzeczy na później pomimo pełnej świadomości, że musimy się tym zająć właśnie teraz. Skutkuje to obsuwami w terminach, nie oddanymi pracami, lub siedzeniem po nocach. Znają to wszyscy którzy kiedykolwiek przeżyli choć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Istnieje w świecie takie zjawisko jak <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja" target="_blank"><strong>prokrastynacja</strong></a>, zwane także &#8220;syndromem studenta&#8221;. Znamy je wszyscy. Przejawia się<em> nierobieniem-tego-co-się-powinno-robić-choć-trzeba-to-koniecznie-robić</em>. Ogólnie polega to na odkładaniu pewnych rzeczy na później pomimo pełnej świadomości, że musimy się tym zająć właśnie teraz. Skutkuje to obsuwami w terminach, nie oddanymi pracami, lub siedzeniem po nocach. Znają to wszyscy którzy kiedykolwiek przeżyli choć jedną sesję na studiach. Ogólnie jest to chyba naukowy termin mający wyjaśnić staroświeckie lenistwo, które dopada każdego z nas od czasu do czasu [przy czym niektórych częściej od innych]</p>
<p>Ja także obecnie doświadczam więc prokrastynacji vel. lenistwa, co związane jest po części ze świętami, po części ze zbliżającą się konferencją w Szczecinie. Doświadczam i trafiam na ciekawe rzeczy przeczesując sieć. Jest to np.:</p>
<p><span id="more-1193"></span></p>
<p style="text-align: left;">Pierwszy filmik z ekranizacji Kongresu Futurologicznego w reż Ariego Folmana:</p>
<p style="text-align: center;"><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/ykFnK6yZGaU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/v/ykFnK6yZGaU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Wcześniej pisałem ogólnie o Kongresie, teraz wiadomo kilka szczegółów. Ekranizacja chyba niedługo powinna się zacząć pojawiać na różnego rodzaju festiwalach bo jest już dość zaawansowana. Co ciekawe ma ona być połączeniem animacji z filmem aktorskim. Główną rolę w obu wersjach ma grać <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Robin_Wright_Penn" target="_blank">Robin Wright</a> znana między innymi z roli Jenny w filmie Forest Gump,a  prywatnie żona Sean&#8217;a Penn&#8217;a.</p>
<p>BTW. W poniedziałek kupiłem sobie Walc z Bashirem tegoż Ariego Folmana na DVD za 7 zł razem z Gazetą. Dobra okazja, film/dokument genialny.</p>
<p>Inna rzecz dotyczy wątku zombistycznego. Tak wygląda zaktualizowany łańcuch pokarmowy w naszym ekosystemie:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2010/04/chainfood.jpg"><img class="size-full wp-image-1204  aligncenter" title="chainfood" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2010/04/chainfood.jpg" alt="" width="500" height="485" /></a></p>
<p>Ok, ale teraz to już na prawdę siadam do kończenia wystąpienia i przygotowywania prezentacji&#8230;</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fprokrastynacja-swiateczno-konferencyjna%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/prokrastynacja-swiateczno-konferencyjna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Akcja &#8220;Rower-Power&#8221;</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/akcja-rower-power/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/akcja-rower-power/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Mar 2010 06:55:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[dojeżdżanie]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[rower]]></category>
		<category><![CDATA[transport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1168</guid>
		<description><![CDATA[Mieszkanie w Olsztynie wkracza w fazę drugą: dojeżdżanie do pracy rowerem. Zima w końcu odpuściła na dobre [oby] i można zabrać się za realizację założenia, które miałem od samego początku mojej przeprowadzki: dojeżdżanie do pracy rowerem. Po pierwsze zdrowe, po drugie ekologiczne, po trzecie dość szybkie. Na dodatek, dzięki niesamowicie szczęśliwemu zlokalizowaniu mieszkania i mojej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Mieszkanie w Olsztynie wkracza w fazę drugą: dojeżdżanie do pracy rowerem. Zima w końcu odpuściła na dobre [oby] i można zabrać się za realizację założenia, które miałem od samego początku mojej przeprowadzki: dojeżdżanie do pracy rowerem. Po pierwsze zdrowe, po drugie ekologiczne, po trzecie dość szybkie. Na dodatek, dzięki niesamowicie szczęśliwemu zlokalizowaniu mieszkania i mojej pracy/uczelni, 95 procent trasy pokonywać będę ścieżką rowerową. Nowiutką, asfaltową, nie tam żadną polbrukową. Równiutką i bez dziur. Luksus.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="reflect aligncenter" src="http://farm4.static.flickr.com/3338/3421732680_d01045ba32.jpg" alt="bicycle by Victor Bezrukov." width="500" height="500" /></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.flickr.com/photos/s-t-r-a-n-g-e/3421732680/" target="_blank"><small>[fot. Victor Bezrukov z portalu Flickr]</small></a></p>
<p style="text-align: justify;">Rower mam bez bajerów. Prosty model &#8220;górala&#8221;. Swoje już przejechał. Ale mi posłuży jeszcze przez pewien czas na pewno.</p>
<p style="text-align: left;"><span id="more-1168"></span></p>
<p><strong>Kosztorys:</strong></p>
<ul>
<li>Rower używany w dobrym stanie -- 50 zł</li>
<li>Zestaw kluczy rowerowych -- 24 zł</li>
<li>WD 40 -- 17 zł</li>
<li>Smar rowerowy -- 19 zł</li>
<li>lampka tylna -- 12 zł</li>
<li>lampa przednia -- 19 zł</li>
</ul>
<p>Czeka mnie jeszcze zakup kilku rzeczy, ale ogólnie zestaw dojeżdżający działa. Muszę przetrenować kwestię jakzdy z torbą. kub ewentualnie zainwestować w kosz/sakwy.</p>
<p><strong>Planowane korzyści:</strong></p>
<ul>
<li>ruch -- zdrowie, zawszw to kilka kalorii w dół ﻿</li>
<li>ekologia -- nie będę zapychał dróg, nie będę smrodził spalinami</li>
<li>zabawa i przyjemność tzw. fun</li>
<li>szybkość dojazdu</li>
<li>oszczędność pieniędzy -- w skali miesiąca dojeżdżanie to dość pokaźna sumka na paliwo, a pieniądze zaoszczędzone spożytkuje w inny sposób np jeżdżąc przez tydzień rowerem zamiast samochodem wyprawa na basen do DM wychodzi mi w kosztach nie-spalonego paliwa.</li>
</ul>
<p><strong>Zagrożenia:</strong></p>
<ul>
<li>pogoda -- przy dużych opadach będę musiał zrezygnować z jazdy rowerem</li>
<li>lenistwo niespodziewane -- może zawsze zaatakować niespodziewanie</li>
<li>kraksy komunikacyjne -- zdecydowanie niebezpieczniejsze są w wykonaniu roweru niż samochodu. Na szczęście jeżdżę ścieżką rowerową.</li>
<li>zepsuty sprzęt -- jako że rower nie jest nowy potencjalnie może się sypnać po pewnym okresie dojeżdzania</li>
</ul>
<p><strong>Przewidywany sezon:</strong></p>
<ul>
<li>kwiecień-październik</li>
</ul>
<p>Jak dzisiaj okazało się dzięki doświadczeniu empirycznemu <strong>czas dojazdu przy obecnej formie to około 15-20 minut</strong>, średnim tempem. Daje to jedynie kilka minut więcej niż samochodem i znacznie mniej niż okropnie krajoznawcza trasa MPKa [30-45 minut w szczycie komunikacyjnym + tłok].</p>
<p><center><iframe width="500" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.pl/maps/ms?hl=pl&amp;ie=UTF8&amp;msa=0&amp;msid=108644826331326437343.000482f52dc55a7c389ff&amp;ll=53.757034,20.485897&amp;spn=0.035521,0.085831&amp;z=13&amp;output=embed"></iframe><br /><small>Pokaż <a href="http://maps.google.pl/maps/ms?hl=pl&amp;ie=UTF8&amp;msa=0&amp;msid=108644826331326437343.000482f52dc55a7c389ff&amp;ll=53.757034,20.485897&amp;spn=0.035521,0.085831&amp;z=13&amp;source=embed" style="color:#0000FF;text-align:left">Dojazd do pracy</a> na większej mapie</small></center></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[mapa dojazdu do pracy, zgrabne 5km]</span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>5 km w jedną stronę. 5 km w drugą</strong>. Dobry rozruch i szansa na poprawę formy jeśli jeszcze do tego dodam bieganie [2-3 razy/tydz.], basen i squasha [po 1 razie tygodniowo]. To plan maksimum. Zobaczymy jak z jego realizacją.</p>
<p style="text-align: center;"><span class="youtube">
<object width="425" height="355">
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/GugsCdLHm-Q&amp;color1=d6d6d6&amp;color2=f0f0f0&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0?rel=1" />
<param name="allowFullScreen" value="true" />
<embed wmode="transparent" src="http://www.youtube.com/v/GugsCdLHm-Q&amp;color1=d6d6d6&amp;color2=f0f0f0&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0?rel=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="355"></embed>
<param name="wmode" value="transparent" />
</object>
</span><p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=GugsCdLHm-Q">www.youtube.com/watch?v=GugsCdLHm-Q</a></p></p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fakcja-rower-power%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/akcja-rower-power/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przeprowadzka</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/przeprowadzka-2/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/przeprowadzka-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jan 2010 21:26:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[pokój]]></category>
		<category><![CDATA[przeprowadzka]]></category>
		<category><![CDATA[stancja]]></category>
		<category><![CDATA[Wipsowo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=990</guid>
		<description><![CDATA[Za mną przeprowadzka. Pierwsza. Nowy rok 2010 zaczynam od dużej jak dla mnie (ale koniecznej i wyczekiwanej) zmiany jaką jest wyfrunięcie z rodzinnego Wipsowa do Olsztyna. Czyli jednym słowem ze wsi do miasta. Pomyślmy jak wygląda bilans zysków i strat:
około 2-3 godzin czasu dziennie poprzez zlikwidowanie dojazdów &#8211; obecnie mając do pracy na godzinę ósmą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Za mną przeprowadzka. Pierwsza. Nowy rok 2010 zaczynam od dużej jak dla mnie (ale koniecznej i wyczekiwanej) zmiany jaką jest wyfrunięcie z rodzinnego Wipsowa do Olsztyna. Czyli jednym słowem ze wsi do miasta. Pomyślmy jak wygląda bilans zysków i strat:</p>
<p><strong>około 2-3 godzin czasu dziennie poprzez zlikwidowanie dojazdów</strong> &#8211; obecnie mając do pracy na godzinę ósmą wstaję przeciętnie o 5.55 i o 7.50 jestem w pracy (daje to dwie godziny od wstania do dotarcia do pracy). Kończąc pracę średnio o 14.25 w domu jestem o 16.40 (!!!). Daje to prawie 2,5 godz. na dotarcie do domu. Liczę obecnie na proporcje czasowe: wstawać o 6.55, bo do pracy mam<span style="text-decoration: line-through;"> 5 minut </span>8 minut samochodem. W domu być o 14.40 ( bo z powrotem tez jest <span style="text-decoration: line-through;">5 minut</span> 8 minut- dosłownie) zysk powinien więc wynieść godzinę rano i około 2 godzin przy powrocie. Dla mnie bomba. Kiedy mam na 12 do pracy w końcu coś realnie mogę popracować nad własnymi zadaniami, a nie spieszyć się na pociąg o 9.50 ;/. Z drugiej strony dokładam sobie przez to ochoczo na plecy kolejne porcje rzeczy do zrobienia.</p>
<p><span id="more-990"></span></p>
<p><strong>Życie towarzyskie i kulturalne</strong> &#8211; jak człowiek jechał do Olsztyna samochodem to ani piwka. Jak jechał pociągiem to o 20.30 ostatnia szansa ewakuacji. Teraz w końcu będzie można wybrać się ze znajomymi na piwko i wrócić do siebie. Zacząć po pracy pojawiać się z Monią na imprezach kulturalnych bo można po pracy wrócić do domu, odpocząć, zjeść i na 18 skoczyć np. do MOKu. Poprzednio0 oznaczało to koczowanie do wieczora, tułaczkę i same problemy. Udało nam się już być na kilku fajnych imprezach kulturalnych &#8211; ostatnio np na spotkaniu z Edwardem Lutczynem, rysownikiem-satyrykiem.</p>
<p><strong>&#8220;Spokój&#8221; i &#8220;wolność&#8221;</strong> &#8211; z domu rodzinnego jaki by on miły człowiekowi nie był trzeba się wyprowadzić. Taka naturalna kolej rzeczy. Pewne rzeczy trzeba robić na swoje konto, pewne decyzje trzeba podejmować z własnej inicjatywy, pewne błędy trzeba odczuć na własnej skórze.  Rodzice nawet najlepsi ograniczają w pewien sposób wolność człowieka, pewne i zachowania burzą u dorosłego człowieka spokój. Nie jestem nastolatkiem, który przeżywa okres buntu. Jestem trzeźwo i logicznie (może aż nazbyt) myślącym 25 latkiem i po prostu te pojęcia &#8211; celowo napisane w cudzysłowie-  muszę sobie sam zapewnić. Bo formalnie miałem zarówno spokój jak i wolność. Teraz mam miejsce gdzie w spokoju poleżeć można z ukochaną, zamknąć drzwi i odciąć się od zewnętrznego świata. Własny mikro-świat. Z przyjemnością przyjeżdżam do rodziców na weekend czy od święta. Bardzo fajnie wrócić do swojego pokoju raz na jakiś czas.</p>
<p><strong>Uwolnię się od papierosowego dymu </strong>- niestety moi rodzice palą papierosy w dużych ilościach i ja także jestem tego nieświadomą ofiarą. Śmierdzące fajkami ubrania, kurtka i wszystkie rzeczy jakbym nałogowe przesiadywał w zadymionych knajpkach. Najgorsze że sam to czułem&#8230; Teraz muszę jedynie zrobić spore pranie ubrań i wietrzenie przedmiotów by zacząć pachnieć trochę milej dla siebie i dla otoczenia.</p>
<p><strong>Koniec z czytaniem w trakcie dojeżdżania</strong> &#8211; trzy godziny dziennie to całkiem sporo czasu na książkę czy gazetę. Mój rytuał czytania w pociągu, na przystanku, w autobusie bardzo mi się podobał i będzie mi go brakowało.  Ile to dzięki temu książek przeczytałem. Łza się w oku kręci. Ale jak mówią nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło&#8230; będę czytał więcej w domu. Jak na razie nie jest źle udało mi się już w styczniu, w nowej lokalizacji, przeczytać kilka ciekawych książek. Więcej o tym  <strong><a href="http://www.rynarzewski.pl/ksiazki-2010/" target="_blank">na regale.</a></strong></p>
<p><strong>Większe koszty życia</strong> &#8211; przez 25 lat nie musiałem płacić za mieszkanie, jedzenie i środki eksploatacyjne. Czas to zmienić. Początkowo trzeba będzie się przyzwyczaić do chudszego portfela, ale od tego i tak nie ma ucieczki. Z drugiej strony większa to kontrola nad własnym życiem. Jem co chcę, uczę się że jeśli kupię to, to muszę zrezygnować z tamtego.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Aklimatyzacja w nowych wnętrzach trwa. Na razie powoli, powoli pokój staje się bardziej zdatny do życia. Kupiłem bardzo fajny regał na książki (okazja &#8211; Jysk 165,-) i od razu zrobiło się milej i przytulniej. Bo książki to, przynajmniej dla mnie, serce każdego miejsca do życia. No i płyty, choć na razie brak mi dobrego sprzętu żeby cokolwiek posłuchać (w tej kwestii i tak królowuje <span style="color: #888888;">[forma żeńska od króluje]</span> Monika) Teraz muszę jeszcze rzucić coś na ściany i jakiś chodnik na panele żeby jeszcze bardziej przybliżyć to do tzw. &#8220;domu&#8221;.</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fprzeprowadzka-2%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/przeprowadzka-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To juz dwa lata? &#8230;tylko?</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/to-juz-dwa-lata-tylko/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/to-juz-dwa-lata-tylko/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 31 Dec 2009 07:25:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[dwa lata]]></category>
		<category><![CDATA[ewolucja]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>
		<category><![CDATA[rynarzewski.pl]]></category>
		<category><![CDATA[urodziny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=959</guid>
		<description><![CDATA[Dziś mijają dwa lata od pierwszego wpisu w tej wersji mojego bloga.
Zasadniczo nie są to dwa lata w jednym miejscu, ani dwa pierwsze lata blogowania. Zaczęło się od nieistniejącego już bloga na Onecie. Żył chyba coś około roku. Służył bardziej za dziennik niż blog &#8220;kreatywny&#8221;. Tym bardziej żałuję że już nie istnieje. Straciłem możliwość spojrzenia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś mijają dwa lata od pierwszego wpisu w tej wersji mojego bloga.</p>
<p>Zasadniczo nie są to dwa lata w jednym miejscu, ani dwa pierwsze lata blogowania. Zaczęło się od nieistniejącego już bloga na Onecie. Żył chyba coś około roku. Służył bardziej za dziennik niż blog &#8220;kreatywny&#8221;. Tym bardziej żałuję że już nie istnieje. Straciłem możliwość spojrzenia na rok mojego życia spisywany prawie dzień po dniu. Idealny przykład tego jak giną dane elektroniczne. A ja głupi byłem że tego wszystkiego gdzieś nie zarchiwizowałem&#8230;</p>
<p>Potem zaczął się okres zasadniczego pisania, którego efekty możecie tutaj przeczytać. Zaczęło się jednak na googlowym Blogspocie, gdzie szlifowałem pierwsze umiejętności techniczne i skrobanie tekstów:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/12/blog_blogspot.jpg"><img class="size-full wp-image-960 aligncenter" title="blog_blogspot" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/12/blog_blogspot.jpg" alt="" width="350" height="324" /></a></p>
<p>strona skierowująca na aktualną wersję wciąż istnieje w sieci pod adresem <strong><a href="http://rynarzewski.blogspot.com/" target="_blank">http://rynarzewski.blogspot.com/</a></strong> . Ostatecznie system okazał się dla moich potrzeb trochę niewystarczający od strony technicznej. Brakowało też jakiejś formy społeczności blogspotowej. Na szczęście natrafiłem na platformę Wordpressa i dzięki możliwości migracji danych, którą zapewniał gógiel sprawnie i ładnie przeniosłem się na darmowe konto <strong><a href="http://rynarzewski.wordpress.com/" target="_blank">http://rynarzewski.wordpress.com/</a></strong> . Strona także nadal istnieje i tak samo poleca odwiedzenie aktualnej wersji bloga:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/12/blog-wordpress.jpg"><img class="size-full wp-image-962 aligncenter" title="blog-wordpress" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/12/blog-wordpress.jpg" alt="" width="350" height="244" /></a></p>
<p>Obie wersje zostały ogołocone niestety z treści. Chciałem aby całość tekstów została w aktualnej wersji. Żałuję, że nie zrobiłem zrzutów ze stron kiedy jeszcze żyły. Kiedy blog był na darmowej domenie wordpress.com bardzo fajnie funkcjonowała społeczność wokół strony i tylko żałowałem, że są takie małe możliwości tuningu. Opanowałem możliwe podstawy zabawy wordpressem i zdecydowałem się na zakup domeny i własnego hostingu. Wybór domeny był prosty: <strong><a href="http://www.rynarzewski.pl/" target="_blank">www.rynarzewski.pl</a></strong>. I pod taką nazwą strona jest obecna do dziś w sieci.  Może się to zmienić i pewnie zmieni w najbliższym czasie dlatego daję zrzut z obecnego kształtu mojej strony:</p>
<p><a href="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/12/blog_rynarzewski_pl_30_12_2009.jpg"><img class="size-medium wp-image-964 alignright" style="margin: 5px;" title="blog_rynarzewski_pl_30_12_2009" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/12/blog_rynarzewski_pl_30_12_2009-119x300.jpg" alt="" width="119" height="300" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[kliknij w obrazek aby obejrzeć go w całej okazałości ---&gt;]</span><a href="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/12/blog_rynarzewski_pl_30_12_2009.jpg"><br />
</a></p>
<p>Z ogólnych statystyk za te dwa minione szczęśliwie lata wychodzi że: napisałem, a właściwie opublikowałem (bo napisałem na pewno więcej)<strong> 192 posty</strong> w <strong>13 kategoriach</strong>( które się zmieniały i zmieniają) nadałem ponad <strong>500 tagów</strong>. Moje wpisy zostały skomentowane ogromną liczbą<strong> blisko 650 komentarzy</strong>. Bardzo miłe statystyki. Ogólna liczba odwiedzających składa się z buchalterii zebranej z trzech miejsc na których strona istniała. Około 1000 gości na blogspocie, 34 tyś na wordpress.com (<em>wykop robi swoje  ;]</em> ) i około 20 tyś na własnej domenie daje<strong> około 55 tysięcy odwiedzin</strong>.</p>
<p>Z okazji tego podsumowania miałem okazję przejrzeć mniej więcej jak wygląda ta moja pisanina i jakie tematy w niej poruszam. Powiem szczerze że sam z najczęściej zaciekawieniem wracam do tekstów napisanych jakiś czas temu&#8230; czasem może wręcz z uśmiechem politowania wobec samego siebie. Blog ostatnimi czasy ucierpiał trochę w związku z rozkręcaniem projektu Pulowerek.pl jednak teraz mam nadzieję na wielki kombak do regularniejszego pisania.</p>
<p>Ogólnie, z ręką na sercu, musze powiedzieć, że jestem zadowolony z dwóch lat istnienia mojego bloga. Olbrzymie podziękowania należą się także dla wszystkich regularnych i przypadkowych czytelników. Do zobaczenia w kolejnym wpisie.</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fto-juz-dwa-lata-tylko%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/to-juz-dwa-lata-tylko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
