Robert Makłowicz w olsztyńskim MOKu

Jak sobie obiecałem przeprowadzając się do Olsztyna, po raz kolejny poszedłem do naszego Miejskiego Ośrodka Kultury na spotkanie kulturalne. Gościem był  tym razem Robert Makłowicz znany kucharz, podróżnik i bajarz. Ja osobiście uważam go i szanuję za ożywianie w swoich programach klimatu dawnej Galicji, podróże w XIX wiek i austro-węgierskie opowieści. Dziś miał opowiadać o swoich bałkańskich podróżach. Też ciekawa sprawa.

[Robert Makłowicz w olsztyńskim MOKu - 10 II 2010]

Mały, niepozorny. Od razu widać że jakiś taki z Krakowa. Wygadany.

Kilka minut rozkręcał się ze swoją opowieścią o Bałkanach, ale kiedy wszedł już na obroty, wszystko popłynęło tak jak znamy to z jego programów.  Słowa zamieniał w obrazy i smaki przyprawiał swoją opowieść słońcem i gorącym m0żem. Za oknami zimno, śnieg już zdecydowanie za długo leży, a jego historyje, egzotyczne choć przecież geograficznie nieodległe.  Bo jak tu w naszych warunkach pojąć można, że gdzieś tam nad Adriatykiem jest restauracja w której stoliki stoją na pomoście nad morzem, metr od nas w siatce zanurzona siedzi sobie w słonym morzu ryba i za kilka minut świeżutka trafia na nasz talerz.  Do tego gospodyni zagniata nam domowy makaron, który podawany jest ze świeżą oliwą z oliwek, posypany serem i oprószony świeżo startą białą truflą. Albo opowieść o rzece, która leniwie wije się przez Chorwację, a na jej żyznych brzegach wszędzie sady pomarańczowe i cytrynowe. Abstrakcja. Za oknem minus 15 stopni w znienawidzonej skali i brudny śnieg zmieszany z różnymi farfoclami. A dziś na trochę ponad godzinę Robert Makłowicz pozwolił oderwać się od błota pośniegowego i zacieków z soli na butach i spodniach. Fajnie. Powiedział też kilka ciekawych przemyśleń o koneksjach kulinarnych pomiędzy krajami, fajnie podsumował polską “tradycyjną” kuchnię wskazując, że ma ona swoje korzenie w późnym Gomółce i wczesnym Gierku. Początek kariery pomidorowej to lata 60te kiedy na szeroko skalę pojawił się koncentrat pomidorowy, a ekspansja kurczaka spowodowana została przez zakupienie licencji na “produkcję” brojlerów w epoce gierkowskiej. Wcześniej kura była kura. A schabowy? Schabowy to klasyczny przykład kulinarnego survivalu. Jak najeść się małym kawałkiem mięsa? Walić w niego tłuczkiem aż będzie miał powierzchnię metra kwadratowego.  Zrobić potrójną panierkę i voila! mamy klasycznego schabowego. Na koniec podbudował nas że polska kuchnia jest w rzeczywistości lepsza niż panuje o niej opinia.

Podsumowując, bardzo ciekawe spotkanie, choć tłok był niemożliwy. Warto zobaczyć tzw. znane osoby, a przynajmniej niektóre z nich na żywo, bo od każdego można się czegoś ciekawego nauczyć. Przez telewizor to tak nie działa.

Jak zawsze w MOKu: pełno emerytów, dziwaków i ludzi spragnionych uwagi. Standard. Tylko tym razem o wiele tłoczniej niż zawsze.

Ten wpis umieszczono w kategorii Różności i otagowano jako , , . Możesz dodać go do zakładek permalink. Dodaj komentarz lub dodaj odpowiedź (trackback): Trackback URL.

Jeden Komentarz

  1. Rafał
    Opublikowano 11/02/2010 at 10:36 | Permalink

    Macieju a kiedy spotkanie z Tobą !? :)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Security Code:

  • Moje Zdjęcia:


    Meena Cryle

    Wokalista Blue Machine

    Blue Machine

    Więcej Zdjęć!