<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rynarzewski.pl &#187; Olsztyn</title>
	<atom:link href="http://www.rynarzewski.pl/tag/olsztyn/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.rynarzewski.pl</link>
	<description>Maciej Rynarzewski</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:34:14 +0000</lastBuildDate>
	
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>XIX Olsztyńskie Noce Bluesowe [9-10 VII 2010]</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/xix-olsztynskie-noce-bluesowe-9-10-vii-2010/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/xix-olsztynskie-noce-bluesowe-9-10-vii-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 22:38:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[festiwal]]></category>
		<category><![CDATA[Joe Louis Walker]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[XIX Olsztyńskie Noce Bluesowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1339</guid>
		<description><![CDATA[Kolejna edycja Nocy Bluesowych za mną. Kolejna udana impreza przy świetnej muzyce i świetnej pogodzie. Olsztyńskie Noce Bluesowe pną się do rangi na prawdę kultowego festiwalu w skali kraju, a może i dalej!. Obowiązkowy punt w kalendarzu imprez:

Dzień pierwszy [9 VII 2010]
Pierwszy dzień jeszcze w okrojonym składzie osobowy, jednak przy dopisujących humorach i świetnym klimacie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Kolejna edycja Nocy Bluesowych za mną. Kolejna udana impreza przy świetnej muzyce i świetnej pogodzie. Olsztyńskie Noce Bluesowe pną się do rangi na prawdę kultowego festiwalu w skali kraju, a może i dalej!. Obowiązkowy punt w kalendarzu imprez:</p>
<p style="text-align: center;"><a id="myphotolink" href="http://www.facebook.com/photo.php?pid=160745&amp;id=120824104615716"><img id="myphoto" class="aligncenter" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc3/hs556.snc3/30403_125033930861400_120824104615716_181600_3432596_n.jpg" alt="" width="400" height="541" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="text-decoration: underline;">Dzień pierwszy [9 VII 2010]</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Pierwszy dzień jeszcze w okrojonym składzie osobowy, jednak przy dopisujących humorach i świetnym klimacie imprezy. Słońce, wakacje, odrobina alkoholu [ najlepsze wściekłe w Antykwariacie]  i muzyka bliska sercu.</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>Around the Blues</strong> &#8211; zespół który występował &#8220;w nagrodę&#8221; za wygranie zeszłorocznej małej sceny, ale jakoś miałko wypadł przy pozostałych uczestnikach festiwalu. Blues bardzo poprawny, wszystko ładnie, ale jakoś brakowało w ich graniu luzu, tego &#8220;feelingu&#8221; i zabawy. Wokalistka o ładnym głosie, nie radziła sobie ze sprzedaniem klimatu. Nie czuła tego. Nigdy chyba nie  była biedna, pijana, bezrobotna ani zdradzona przez mężczyznę.  A bez tego nie da się szyć bluesa. Najlepiej wiedział to Rysiek Riedel.</li>
<li><strong>Magda Piskorczyk Trio</strong> &#8211; wokalista o utrwalonej już renomie zarówno w kraju jak i za granicą. Świetny kontakt z publicznością, fajny śpiew bluesowym growlem, ale trochę zbyt dużo show a za mało dobrego bluesa. Świetne afrykańskie kawałki i fajny imydż a&#8217;la Janis Joplin. Oryginalna, z dobrym kontaktem z publicznością</li>
<li><strong>HooDoo Band</strong> &#8211; Nie wiem czemu zespół ten tak &#8220;wysoko&#8221; występował, przed samą gwiazda wieczoru, bo mi jakoś nie podpasował. Bardzo fajni instrumentalnie, trochę może nawet hałaśliwi w natłoku instrumentów. Wokalista o niezbyt silnym głosie, ginął za muzyką. Chórek w którym występowała była laureatka idole Ala Janosz poza wyglądaniem i choreografią także niewiele wnosił do całokształtu. No ale na pewno nie można im odmówić energii. Duży minus to pozerskie wrażenie, lanserskie bujanie się po festiwalu i ogólne nie pasowanie do mojego rozumienia bluesa.</li>
<li><strong>Joe Louis Walker</strong> &#8211; Tak samo jak w zeszłym roku gwiazda wieczoru przybyła z krainy prawdziwego blueas. Po raz kolejny sprawdziło się, że w czarnoskórych wykonawcach tkwi luz i spokój dzięki któremu blues jest naturalny, energiczny i głęboki. Joe Louis Walker stał się trochę niezamierzoną gwiazdą, ponieważ w międzyczasie, kiedy został już zabookowany na Noce, wygrał najważniejszą nagrodę przemysłu za płytę &#8220;Between a Rock and the Blues&#8221;. Monia robiła dla radia wywiad z Walkerem, który wyszedł bardzo fajnie, a ja miałem nawet okazję tłumaczyć jego wypowiedzi. Na koncercie wszystko wypadło elegancko. Gitary, harmonijka, sporo energicznego grania, kilka na prawdę fajnych spokojnych kawałków bardziej bujających. Zespół który towarzyszył Joe Louisowi Walkerowi na prawdę na dobrym poziomie. Bardzo dobrą robotę wykonał też towarzyszący mu młody bluesman, który wykonał kilka swoich kawałków, w tym świetny &#8220;I was in the room with Jimmy&#8221;. Na koniec podczas bisów na scenę weszła Deborah Coleman i razem wykonali kilka kawałków razem, wykonując świetny numer z przekazywaniem sobie gitary w trakcie grania i graniem zza pleców drugiej osoby. Świetne podsumowanie pierwszego dnia.</li>
</ul>
<p style="text-align: center;"><img class="reflect aligncenter" src="http://farm5.static.flickr.com/4101/4779247829_ddf88119e9.jpg" alt="Amfiteatr nocą by Rynarzewski." width="500" height="334" /></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="text-decoration: underline;">Dzień drugi [10 VII 2010]</span></strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>Blue Machine</strong> &#8211; młody zespół krakowsko-białostocki z olbrzymią energią. Świetny instrumentalnie i bardzo dobry wokalnie. Dużo energii w grze na harmonijce, w harmonijkowych &#8220;pojedynkach&#8221; wokalisty z członkami zespołu. Zespół bardzo mocno zaczął i rozruszał publiczność. Grali klasycznie i energicznie. Jeśli organizatorzy potrafiliby zebrać więcej takich zespołów to amfiteatr zostałby rozniesiony na kawałki. Z ciekawostek to w nocy spotkaliśmy ekipę z Blue Machine na kebabie po koncercie i mieliśmy okazję pogratulować im świetnego występu.</li>
<li><strong>Meena Cryle &amp; Chris Fillmore Band</strong> &#8211; Wokalista z Austrii, zespól mieszany, chyba w większości z UK lub coś w tym stylu. Dziewczyna miała świetny głos. Mocą dorównujący Janis Joplin. Aparycja za to bardziej w stylu country. Grali długo, było fajnie, ale bez rewelacji.</li>
<li><strong>Deborah Coleman</strong> &#8211; Czarnoskóra wokalistka oraz gitarzystka. Z pewnością nie można odmówić jej zdolności i świetnych aranżacji gitarowych. Były dłuuugie riffy, skomplikowane jammy i sporo bluesowego bicia po strunach. Wydaje mi się jednak ze ogólnie wypadło to trochę zbyt monotonnie, zbyt technicznie i trochę za mało klimatycznie. Nic chyba nie pobije pod tym względem <a href="http://www.rynarzewski.pl/xviii-olsztynskie-noce-bluesowe-wrazenia/" target="_blank">Boo Boo Davisa z zeszłego roku&#8230;</a></li>
</ul>
<p style="text-align: center;"><img class="reflect" src="http://farm5.static.flickr.com/4098/4784389156_167c867ed9.jpg" alt="Deborah Coleman by Rynarzewski." width="200" height="300" /> <img class="reflect" src="http://farm5.static.flickr.com/4123/4784376754_5676d47dc4.jpg" alt="Wokalista Blue Machine by Rynarzewski." width="200" height="301" /><img class="reflect" src="http://farm5.static.flickr.com/4096/4784381780_bfedf80f9e.jpg" alt="Cztery czarne postacie - blues brothers by Rynarzewski." width="401" height="267" /></p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p style="text-align: justify;">I już po kolejnych Nocach. Zostało mi <a href="http://www.flickr.com/photos/rynarzewski/" target="_blank">sporo fajnych zdjęć</a> (aparat się spisuje), wspomnienia i festiwalowa koszulka (zakupiona w bardzo okazyjnej cenie). I kolejna porcja zapału żeby szlifować zaniedbywane regularnie granie na harmonijce. Moim zdaniem Olsztyńskie Noce Bluesowe to najbardziej energetyczna impreza olsztyńskiego sezonu kulturalnego. Więc do kolejnych jubileuszowych Nocy. Będą XX, więc zapowiada się huczna impreza. Chodzą słuchy, ze może pojawi się Joe Bonamasaa&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Galerie moich zdjęć na Flickrze:</p>
<ul>
<li><strong><a href="http://www.flickr.com/photos/rynarzewski/sets/72157624462723724/" target="_blank">pierwszy dzień</a></strong></li>
<li><a href="http://www.flickr.com/photos/rynarzewski/sets/72157624472600028/" target="_blank"><strong>drugi dzień</strong></a></li>
</ul>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fxix-olsztynskie-noce-bluesowe-9-10-vii-2010%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/xix-olsztynskie-noce-bluesowe-9-10-vii-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Robert Makłowicz w olsztyńskim MOKu</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/robert-maklowicz-w-olsztynskim-moku/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/robert-maklowicz-w-olsztynskim-moku/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 21:08:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[MOK]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Makłowicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1115</guid>
		<description><![CDATA[Jak sobie obiecałem przeprowadzając się do Olsztyna, po raz kolejny poszedłem do naszego Miejskiego Ośrodka Kultury na spotkanie kulturalne. Gościem był  tym razem Robert Makłowicz znany kucharz, podróżnik i bajarz. Ja osobiście uważam go i szanuję za ożywianie w swoich programach klimatu dawnej Galicji, podróże w XIX wiek i austro-węgierskie opowieści. Dziś miał opowiadać o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jak sobie obiecałem przeprowadzając się do Olsztyna, po raz kolejny poszedłem do naszego Miejskiego Ośrodka Kultury na spotkanie kulturalne. Gościem był  tym razem Robert Makłowicz znany kucharz, podróżnik i bajarz. Ja osobiście uważam go i szanuję za ożywianie w swoich programach klimatu dawnej Galicji, podróże w XIX wiek i austro-węgierskie opowieści. Dziś miał opowiadać o swoich bałkańskich podróżach. Też ciekawa sprawa.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2010/02/small_makłowicz_mok2.jpg"><img class="size-full wp-image-1116  aligncenter" title="small_makłowicz_mok2" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2010/02/small_makłowicz_mok2.jpg" alt="" width="451" height="300" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[Robert Makłowicz w olsztyńskim MOKu - 10 II 2010]</span></p>
<p style="text-align: justify;">Mały, niepozorny. Od razu widać że jakiś taki z Krakowa. Wygadany.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1115"></span>Kilka minut rozkręcał się ze swoją opowieścią o Bałkanach, ale kiedy wszedł już na obroty, wszystko popłynęło tak jak znamy to z jego programów.  Słowa zamieniał w obrazy i smaki przyprawiał swoją opowieść słońcem i gorącym m0żem. Za oknami zimno, śnieg już zdecydowanie za długo leży, a jego historyje, egzotyczne choć przecież geograficznie nieodległe.  Bo jak tu w naszych warunkach pojąć można, że gdzieś tam nad Adriatykiem jest restauracja w której stoliki stoją na pomoście nad morzem, metr od nas w siatce zanurzona siedzi sobie w słonym morzu ryba i za kilka minut świeżutka trafia na nasz talerz.  Do tego gospodyni zagniata nam domowy makaron, który podawany jest ze świeżą oliwą z oliwek, posypany serem i oprószony świeżo startą białą truflą. Albo opowieść o rzece, która leniwie wije się przez Chorwację, a na jej żyznych brzegach wszędzie sady pomarańczowe i cytrynowe. Abstrakcja. Za oknem minus 15 stopni w znienawidzonej skali i brudny śnieg zmieszany z różnymi farfoclami. A dziś na trochę ponad godzinę Robert Makłowicz pozwolił oderwać się od błota pośniegowego i zacieków z soli na butach i spodniach. Fajnie. Powiedział też kilka ciekawych przemyśleń o koneksjach kulinarnych pomiędzy krajami, fajnie podsumował polską &#8220;tradycyjną&#8221; kuchnię wskazując, że ma ona swoje korzenie w późnym Gomółce i wczesnym Gierku. Początek kariery pomidorowej to lata 60te kiedy na szeroko skalę pojawił się koncentrat pomidorowy, a ekspansja kurczaka spowodowana została przez zakupienie licencji na &#8220;produkcję&#8221; brojlerów w epoce gierkowskiej. Wcześniej kura była kura. A schabowy? Schabowy to klasyczny przykład kulinarnego survivalu. Jak najeść się małym kawałkiem mięsa? Walić w niego tłuczkiem aż będzie miał powierzchnię metra kwadratowego.  Zrobić potrójną panierkę i voila! mamy klasycznego schabowego. Na koniec podbudował nas że polska kuchnia jest w rzeczywistości lepsza niż panuje o niej opinia.</p>
<p style="text-align: justify;">Podsumowując, bardzo ciekawe spotkanie, choć tłok był niemożliwy. Warto zobaczyć tzw. znane osoby, a przynajmniej niektóre z nich na żywo, bo od każdego można się czegoś ciekawego nauczyć. Przez telewizor to tak nie działa.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak zawsze w MOKu: pełno emerytów, dziwaków i ludzi spragnionych uwagi. Standard. Tylko tym razem o wiele tłoczniej niż zawsze.</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Frobert-maklowicz-w-olsztynskim-moku%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/robert-maklowicz-w-olsztynskim-moku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przeprowadzka</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/przeprowadzka-2/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/przeprowadzka-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jan 2010 21:26:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[pokój]]></category>
		<category><![CDATA[przeprowadzka]]></category>
		<category><![CDATA[stancja]]></category>
		<category><![CDATA[Wipsowo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=990</guid>
		<description><![CDATA[Za mną przeprowadzka. Pierwsza. Nowy rok 2010 zaczynam od dużej jak dla mnie (ale koniecznej i wyczekiwanej) zmiany jaką jest wyfrunięcie z rodzinnego Wipsowa do Olsztyna. Czyli jednym słowem ze wsi do miasta. Pomyślmy jak wygląda bilans zysków i strat:
około 2-3 godzin czasu dziennie poprzez zlikwidowanie dojazdów &#8211; obecnie mając do pracy na godzinę ósmą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Za mną przeprowadzka. Pierwsza. Nowy rok 2010 zaczynam od dużej jak dla mnie (ale koniecznej i wyczekiwanej) zmiany jaką jest wyfrunięcie z rodzinnego Wipsowa do Olsztyna. Czyli jednym słowem ze wsi do miasta. Pomyślmy jak wygląda bilans zysków i strat:</p>
<p><strong>około 2-3 godzin czasu dziennie poprzez zlikwidowanie dojazdów</strong> &#8211; obecnie mając do pracy na godzinę ósmą wstaję przeciętnie o 5.55 i o 7.50 jestem w pracy (daje to dwie godziny od wstania do dotarcia do pracy). Kończąc pracę średnio o 14.25 w domu jestem o 16.40 (!!!). Daje to prawie 2,5 godz. na dotarcie do domu. Liczę obecnie na proporcje czasowe: wstawać o 6.55, bo do pracy mam<span style="text-decoration: line-through;"> 5 minut </span>8 minut samochodem. W domu być o 14.40 ( bo z powrotem tez jest <span style="text-decoration: line-through;">5 minut</span> 8 minut- dosłownie) zysk powinien więc wynieść godzinę rano i około 2 godzin przy powrocie. Dla mnie bomba. Kiedy mam na 12 do pracy w końcu coś realnie mogę popracować nad własnymi zadaniami, a nie spieszyć się na pociąg o 9.50 ;/. Z drugiej strony dokładam sobie przez to ochoczo na plecy kolejne porcje rzeczy do zrobienia.</p>
<p><span id="more-990"></span></p>
<p><strong>Życie towarzyskie i kulturalne</strong> &#8211; jak człowiek jechał do Olsztyna samochodem to ani piwka. Jak jechał pociągiem to o 20.30 ostatnia szansa ewakuacji. Teraz w końcu będzie można wybrać się ze znajomymi na piwko i wrócić do siebie. Zacząć po pracy pojawiać się z Monią na imprezach kulturalnych bo można po pracy wrócić do domu, odpocząć, zjeść i na 18 skoczyć np. do MOKu. Poprzednio0 oznaczało to koczowanie do wieczora, tułaczkę i same problemy. Udało nam się już być na kilku fajnych imprezach kulturalnych &#8211; ostatnio np na spotkaniu z Edwardem Lutczynem, rysownikiem-satyrykiem.</p>
<p><strong>&#8220;Spokój&#8221; i &#8220;wolność&#8221;</strong> &#8211; z domu rodzinnego jaki by on miły człowiekowi nie był trzeba się wyprowadzić. Taka naturalna kolej rzeczy. Pewne rzeczy trzeba robić na swoje konto, pewne decyzje trzeba podejmować z własnej inicjatywy, pewne błędy trzeba odczuć na własnej skórze.  Rodzice nawet najlepsi ograniczają w pewien sposób wolność człowieka, pewne i zachowania burzą u dorosłego człowieka spokój. Nie jestem nastolatkiem, który przeżywa okres buntu. Jestem trzeźwo i logicznie (może aż nazbyt) myślącym 25 latkiem i po prostu te pojęcia &#8211; celowo napisane w cudzysłowie-  muszę sobie sam zapewnić. Bo formalnie miałem zarówno spokój jak i wolność. Teraz mam miejsce gdzie w spokoju poleżeć można z ukochaną, zamknąć drzwi i odciąć się od zewnętrznego świata. Własny mikro-świat. Z przyjemnością przyjeżdżam do rodziców na weekend czy od święta. Bardzo fajnie wrócić do swojego pokoju raz na jakiś czas.</p>
<p><strong>Uwolnię się od papierosowego dymu </strong>- niestety moi rodzice palą papierosy w dużych ilościach i ja także jestem tego nieświadomą ofiarą. Śmierdzące fajkami ubrania, kurtka i wszystkie rzeczy jakbym nałogowe przesiadywał w zadymionych knajpkach. Najgorsze że sam to czułem&#8230; Teraz muszę jedynie zrobić spore pranie ubrań i wietrzenie przedmiotów by zacząć pachnieć trochę milej dla siebie i dla otoczenia.</p>
<p><strong>Koniec z czytaniem w trakcie dojeżdżania</strong> &#8211; trzy godziny dziennie to całkiem sporo czasu na książkę czy gazetę. Mój rytuał czytania w pociągu, na przystanku, w autobusie bardzo mi się podobał i będzie mi go brakowało.  Ile to dzięki temu książek przeczytałem. Łza się w oku kręci. Ale jak mówią nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło&#8230; będę czytał więcej w domu. Jak na razie nie jest źle udało mi się już w styczniu, w nowej lokalizacji, przeczytać kilka ciekawych książek. Więcej o tym  <strong><a href="http://www.rynarzewski.pl/ksiazki-2010/" target="_blank">na regale.</a></strong></p>
<p><strong>Większe koszty życia</strong> &#8211; przez 25 lat nie musiałem płacić za mieszkanie, jedzenie i środki eksploatacyjne. Czas to zmienić. Początkowo trzeba będzie się przyzwyczaić do chudszego portfela, ale od tego i tak nie ma ucieczki. Z drugiej strony większa to kontrola nad własnym życiem. Jem co chcę, uczę się że jeśli kupię to, to muszę zrezygnować z tamtego.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Aklimatyzacja w nowych wnętrzach trwa. Na razie powoli, powoli pokój staje się bardziej zdatny do życia. Kupiłem bardzo fajny regał na książki (okazja &#8211; Jysk 165,-) i od razu zrobiło się milej i przytulniej. Bo książki to, przynajmniej dla mnie, serce każdego miejsca do życia. No i płyty, choć na razie brak mi dobrego sprzętu żeby cokolwiek posłuchać (w tej kwestii i tak królowuje <span style="color: #888888;">[forma żeńska od króluje]</span> Monika) Teraz muszę jeszcze rzucić coś na ściany i jakiś chodnik na panele żeby jeszcze bardziej przybliżyć to do tzw. &#8220;domu&#8221;.</p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fprzeprowadzka-2%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/przeprowadzka-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>XVIII Olsztyńskie Noce Bluesowe &#8211; wrażenia</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/xviii-olsztynskie-noce-bluesowe-wrazenia/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/xviii-olsztynskie-noce-bluesowe-wrazenia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Jul 2009 12:03:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[XVIII Olsztyńskie Noce Bluesowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=781</guid>
		<description><![CDATA[Weekend minął pod znakiem bujania się w rytm bluesa [ i soulu]. 10 i 11 lipca odbyły się w naszym amfiteatrze XVIII Olsztyńskie Noce Bluesowe. Było fajnie. Trzy sceny (Amfiteatr, Targ Rybny, Fosa), kilkanaście zespołów i idealnie umiarkowana ilość ludzi.
I dzień:
Poszliśmy posiedzieć na Targu Rybnym, wypić piwka, posłuchać polskich kapel biorących udział w konkursie &#8220;Twój [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Weekend minął pod znakiem bujania się w rytm bluesa [ i soulu]. 10 i 11 lipca odbyły się w naszym amfiteatrze XVIII Olsztyńskie Noce Bluesowe. Było fajnie. Trzy sceny (Amfiteatr, Targ Rybny, Fosa), kilkanaście zespołów i idealnie umiarkowana ilość ludzi.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>I dzień:</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Poszliśmy posiedzieć na Targu Rybnym, wypić piwka, posłuchać polskich kapel biorących udział w konkursie &#8220;Twój Blues poleca&#8221; (czy Twój Blues rekomenduje?), ale poziom niestety nie za wysoki. Grają, śpiewają, ale każdy tak samo i podobnie do siebie. Brak czegoś. Albo przyjechały zespoły z dolnej półki, albo słabo u nas z bluesem&#8230; i wszyscy chyba ze Ślaska. To ja jż wiem co się stało z tymi górnikami co ich z kopalni pozwalniali.. <img src='http://www.rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">Potem poszliśmy do amfiteatru zająć miejsca dla większej ekipy, którą się wybieraliśmy. W amfiteatrze, bardzo fajnie wyremontowanym kilka nowości, ale jedna zasadnicza in plus: całkowity zakaz spożywania alkoholu, poza kawiarenką w podziemiach. Bardzo dobry pomysł, ochroniarze pilnowali rzeczywiście tego i było bardzo spokojnie. Razem z zakazem palenia papierosów, dało to miłą atmosferę, wręcz rodzinną.</p>
<p style="text-align: justify;">Na dużej scenie po trzy zespoły na dzień. Pierwszy zawsze z polski, laureat zeszłorocznego konkursu Twojego Bluesa, gdzie nagrodą jest właśnie duża scena. W piątek było Puste Biuro -- soulowy w sumie zespół średniej klasy, poprawny w sumie, ale najlepiej wyszły im i tak covery co chyba świadczy trochę&#8230; Jako drugi zespół bluesowy z Niemiec -- B.B. &amp; the Blues Shacks. Blues z Reichu&#8230; najpierw pojawia się uśmieszek, ale potem opada szczęka. Są fenomenalni. Kręcą niesamowitą imprezę, ludzie szaleją, zabawa na całego na scenie i trybunach. Grają bardziej skocznego rock&#8217;n'rollowego bluesa w stylu lat pięćdziesiątych. Jak potem sprawdziłem nazywa się to West Coast Jump Blues. Publiczność przez nich rozgrzana maksymalnie dostaje gwiazdę wieczoru Livin Blues Xperience z Holandii, zespół który kiedyś był sławny, teraz trochę podupadł i powoli stara się wrócić. Zagrali bardzo ładnego bluesa, ale niestety nie było w tym tyle energii i duszy co u Niemców. Poza tym nie dali żadnego ze swoich hitów poza &#8220;Black Spider Woman&#8221;. Szkoda. Nie zagrali nawet żadnego bisu. Holendrzy jakoś nie dali się poczuć.impreza się skończyła i o 2 byłem w domu.</p>
<p style="text-align: center;"><span class="youtube">
<object width="425" height="355">
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Fo-JM8_FCp4&amp;color1=d6d6d6&amp;color2=f0f0f0&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0?rel=1" />
<param name="allowFullScreen" value="true" />
<embed wmode="transparent" src="http://www.youtube.com/v/Fo-JM8_FCp4&amp;color1=d6d6d6&amp;color2=f0f0f0&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0?rel=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="355"></embed>
<param name="wmode" value="transparent" />
</object>
</span><p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=Fo-JM8_FCp4">www.youtube.com/watch?v=Fo-JM8_FCp4</a></p></p>
<p style="text-align: center;"><strong>II dzień</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Znowu na 17 na Targ Rybny. Tam zaczęło się bardzo fajnie od Marka &#8220;Makarona&#8221; Motyki, który solowo zagrał klasycznego gitarowego bluesa w najlepszym stylu delty Mysysypy. Blues w gwarze śląskiej wydawałoby sę rzecz śmieszna, ale<strong> <a href="http://www.myspace.com/marekmakarontrio">okazało się bardzo autentyczne i dobrze brzmiące</a></strong>. Przyjemne skojarzenie z takimi mistrzami jak Blind Willy Johnson i filmem Soul of a Man. Po nim wyszły już jedynie gorsze zespoły, a potem okazało się że w konkursie Makaron nie wygrał, a jakiś zespolik z dziewczynką na wokalu. Hmm, nie umieją docenić chyba autentycznego bluesa, wolą bezrefleksyjne kalkowanie tego ze stanów, co i tak się nigdy nie uda.</p>
<p style="text-align: justify;">Przed 20 znowu trzeba zająć dobre miejscówki pod budką akustyków (pod dachem w razie deszczu i oparciem dla pleców).  Koncert zaczyna się znowu od Polaków. Katarzyna Cygonek i Tomi Band czy coś takiego. O wiele lepiej niż Puste Biuro z wczoraj, ale jak to w Polsce, jakoś nie do końca. Wokalistka miała fajny głos, bardzo niski i była bosa, to chyba wszystko co zapamiętałem z ich występu i mieli <a href="http://www.youtube.com/watch?v=_w1yfuEBz4E" target="_blank"><strong>jedną fajną piosenkę&#8230;</strong></a> Po 21 zaczęła się transmisja radiowa, na scenę wyszedł Boo Boo Davis, prawdziwy murzyn z delty co za młodu bawełnę był zbierał (ale robił to na farmie swojego ojca, więc obszarnik ;]) i od razu zaskarbił sobie publiczność mamrocząc coś w ichniej gwarze. Ciekawa osobowość, fajna muzyka. Moje pierwsze zetknięcie z prawdziwym bluesem na żywo. Prawdziwy &#8220;czarny&#8221; blues to coś całkiem innego niż to co grają u nas.  Mam wrażenie że najbardziej jak polskie zespoły mogą zbliżyć się do grania &#8220;czarnego&#8221; bluesa to poprzez ubranie się na czarno&#8230; hehehe, wystarczyło popatrzeć na strój i muzykę niektórych  zespołów -- patrz.: Puste Biuro. Nawet na koncercie Claptona w zeszłym roku czuć było że brak mu tej &#8220;czarnej&#8221; charyzmy choć technikę ma opanowaną.</p>
<p style="text-align: center;"><span class="youtube">
<object width="425" height="355">
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/nXFTmWNZ62k&amp;color1=d6d6d6&amp;color2=f0f0f0&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0?rel=1" />
<param name="allowFullScreen" value="true" />
<embed wmode="transparent" src="http://www.youtube.com/v/nXFTmWNZ62k&amp;color1=d6d6d6&amp;color2=f0f0f0&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0?rel=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="355"></embed>
<param name="wmode" value="transparent" />
</object>
</span><p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=nXFTmWNZ62k">www.youtube.com/watch?v=nXFTmWNZ62k</a></p></p>
<p style="text-align: justify;">Boo Boo i jego zespół dali dobry show. Po nich wyszła gwiazda wieczoru imperator (podobno) muzyki soul Otis Clay wraz z całkiem sporym zespołem. I znowu, ten soul w porównaniu z naszym soulem to dwa światy. Czarni mają chyba większe dusze bo muzyka duszowa im wychodzi lepiej i jest bardziej poruszająca. Mr. Otis zagrał dość spory koncert, fajne kawałki do bujania się, sporo nastrojowych, świetny kunszt muzyczny, performerski i genialne wrażenie na żywo. Ogólnie czuć było powrót do złotych lat soulu, ten klimat lat 70tych, trochę 80tych. Otis miał śmieszą marynareczkę w stylu tamtych lat i ogólnie robił miłe wrażenie starszego pana. Na scenie dużo zabawy, wykonawcy roześmiani, weseli, to się udziela od razu publiczności. Biali tego nie potrafią? Wieczór był świetny. Podniósł Noce na kolejny level. Ciekawe co w takim razie za rok?</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Podsumowanie:</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Baaaardzo fajna impreza. Karnet niesamowicie tani -- 39 zł w przedsprzedaży za dwa dni zabawy.</p>
<p style="text-align: justify;">Całego bootlega z Nocy można obejrzeć <a href="http://www.youtube.com/user/Horacy67" target="_blank"><strong>na youtubie w kanale Horacy67</strong></a></p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fxviii-olsztynskie-noce-bluesowe-wrazenia%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/xviii-olsztynskie-noce-bluesowe-wrazenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W teatrze</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/w-teatrze/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/w-teatrze/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Mar 2009 23:33:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[Hotel Palace]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[scena Margines]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Teatr]]></category>
		<category><![CDATA[Teatr im Stefana Jaracza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=516</guid>
		<description><![CDATA[W sobotę udałem się do teatru. Po długiej przerwie. Po raz pierwszy na &#8220;offową&#8221; scenę Margines w Teatrze im. Sterfana Jaracza w Olsztynie. Wybraliśmy, a w sumie wybrany został,  spektakl Hotel Palace w reż. Cezarego Ilczyny.  Był to ostatni pokaz, przedstawienie spadało z afisza.I dobrze, że spadło.
Bez ogródek, moje wrażenia są jednoznacznie negatywne. Humor z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter" src="http://tbn2.google.com/images?q=tbn:ep8OZ85cj1Q08M:http://www.upr.org.pl/data/mini/1/wstazka-150x100.gif" alt="" />W sobotę udałem się do teatru. Po długiej przerwie. Po raz pierwszy na &#8220;offową&#8221; scenę Margines w Teatrze im. Sterfana Jaracza w Olsztynie. Wybraliśmy, a w sumie wybrany został,  spektakl Hotel Palace w reż. Cezarego Ilczyny.  Był to ostatni pokaz, przedstawienie spadało z afisza.I dobrze, że spadło.</p>
<p style="text-align: justify;">Bez ogródek, moje wrażenia są jednoznacznie negatywne. Humor z założenie mający kojarzyć się z absurdalnym Monty&#8217;m, tutaj zapośredniczony od francuskiego pierwowzoru Hotelu Palace, który powstał w latach 70 jako rewiowy show kabaretowy, w wydaniu jaraczowskim jest niestrawny. To co dla francuskiej klasy średniej w latach 70 mogło być śmieszne, nie jest dla dzisiejszego widza w postaci mojej. Choć na sali śmiech słychać było co chwilę i to w natężeniu świadczącym o wielkiej radości i admiracji na wyczynów aktorskich, to jakoś nie mogłem uchwycić w spektaklu nic wykraczającego poza banalne gagi. Gdzieniegdzie zdarzyło się błysk dobrego humoru, jednak wynikał on bardziej z indywidualnej inwencji i interpretacji roi niż z samego przedstawienia. Ogólnie to oglądałem z zażenowaniem. Dzięki bogom ja byłem ostatnim który się męczył. Zdjęli je.</p>
<p style="text-align: justify;">Teraz inna kwestia bo coś mi tutaj śmierdzi. Śmierdzi w teatrze. Nie wiem czy to ogólny trend czy tylko olsztyński teatr podaje się jednemu z najbardziej niepokojących nurtów w kulturze i sztuce XXI wieku. TABLOIDYZACJI. Repertuar przechodzi na miekką papkę, bardziej na pseudo musicalowe przedstawienia o lekkiej, kabareowej tematyce niż poważne, poruszające egzystencjalne tematy sztuki. Dla zarobku? Dla publiki? Nie wiem. To wymaga głębszej obserwacji. Nie wiem jak jest w innych miastach, ale podobne głosy słyszałem ostatnio odnośnie Teatru Polonia Krystyny Jandy. Podejrzewam, że gdzie indziej nie jest wcale lepiej.</p>
<p style="text-align: justify;">A u &#8220;nas&#8221; offowa scena przeznaczona początkowa dla celów eksperymentów, na której mieli wyszumieć się młodzi, żądni niecodziennych drażniących tematów &#8220;młodzi&#8221;  połknięta została przez Komercję. I nawet jeśli to tylko wybryk , to takich rzeczy się potem nie zapomina. I smrodek zostaje&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Powoływanie się przy okazji spektaklu Hotel Palace na humor Monty Pythona uznaję za całkowite nieporozumienie. Tutaj jest raczej prymitywny wieśniacki żart w stylu serialu &#8220;Allo, Allo&#8221;. Francuzi, miałem po raz kolejny co do nich rację, nie mają zbyt wiele do wniesienia w kulturze współczesnej. Amen.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">polecam<a href="http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/34255.html"> krytyczną recenzję:</a></p>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fw-teatrze%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/w-teatrze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Enej &#8211; Ulice</title>
		<link>http://www.rynarzewski.pl/enej-ulice/</link>
		<comments>http://www.rynarzewski.pl/enej-ulice/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Nov 2008 19:43:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[debiut]]></category>
		<category><![CDATA[Enej]]></category>
		<category><![CDATA[Hymn Kortowiady]]></category>
		<category><![CDATA[kortowiada]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[pierwsza płyta zespołu Enej]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Sołoducha]]></category>
		<category><![CDATA[radio olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[ulice]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=261</guid>
		<description><![CDATA[Odrobina regionalnej reklamy.

Dziś premierę miała pierwsza płyta olsztyńskiego zespołu rockowo- folkowo- reggowo- ska Enej. Płytę promuje utwór &#8220;Ulice&#8221; -- ciekawy, wpadający w ucho z dużą dawką energii. Teledysk zrealizowany został w Olsztynie, można pooglądać przebitki z kilku miejsc na starówce, ratusza, i przejścia podziemnego przy ulicy 1 maja na Zatorze. Piosenka moim zdaniem według prawideł [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Odrobina regionalnej reklamy.</p>
<p><a href="http://enej.pl/images/Ok%C5%82adka.jpg"><img class="alignleft" src="http://enej.pl/images/Ok%C5%82adka.jpg" alt="" width="128" height="117" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Dziś premierę miała pierwsza płyta olsztyńskiego zespołu rockowo- folkowo- reggowo- ska <strong><a href="http://enej.pl" target="_blank">Enej</a></strong>. Płytę promuje utwór <strong><a href="http://enej.pl/teksty.php?open=teksty&amp;id=10" target="_blank">&#8220;Ulice&#8221;</a></strong> -- ciekawy, wpadający w ucho z dużą dawką energii. Teledysk zrealizowany został w Olsztynie, można pooglądać przebitki z kilku miejsc na starówce, ratusza, i przejścia podziemnego przy ulicy 1 maja na Zatorze. Piosenka moim zdaniem według prawideł dzisiejszego rynku powinna stać sie hitem, być może na skale krajową (zależy tylko jednak tylko od łaskawości stacji radiowych).</p>
<pre style="text-align: center;"><span class="youtube">
<object width="425" height="355">
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xjjOYT32ybQ&amp;color1=d6d6d6&amp;color2=f0f0f0&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0?rel=1" />
<param name="allowFullScreen" value="true" />
<embed wmode="transparent" src="http://www.youtube.com/v/xjjOYT32ybQ&amp;color1=d6d6d6&amp;color2=f0f0f0&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0?rel=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="355"></embed>
<param name="wmode" value="transparent" />
</object>
</span><p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=xjjOYT32ybQ">www.youtube.com/watch?v=xjjOYT32ybQ</a></p></pre>
<p>Muzyka energetyczna i bez wybujałych tekstów. I dobrze. Ich drugi (a wcześniejszy ) kawałek który uważam to hymn naszych ( już nie moich?) juwenaliów -- <strong>Kortowiady</strong>.</p>
<p><strong>Enej -- Hymn Kortowiady:</strong> [audio:http://www.rynarzewski.nazwa.pl/rynarzewski/wp-content/uploads/EnejHymnKortowiada.mp3]</p>
<p>Tak zespoł pisze sam o sobie <strong><a href="http://enej.pl/press.php" target="_blank">na swoich stronach</a>:</strong></p>
<blockquote>
<h5 style="text-align: justify;">ENEJ powstał w <strong>2002 </strong>w <strong>Olsztynie</strong>. Początkowe fascynacje zespołu związane były z kultura Ukraińską. Wynikało to z faktu, że część członków ma ukraińskie korzenie. Pierwsze trzy lata to okres poszukiwań muzycznych i wielokrotne zmiany personalne. Właściwą działalność Enej rozpoczął w 2005 roku. Od tego czasu zaczęła się intensywna praca nad stylistyką, czemu służyło poszukiwanie nowych instrumentów i nowego brzmienia. Obecnie muzyka zespołu „ENEJ” to szeroko rozumiany rock z elementami ska, folk  i reagee,       Już w 2006 roku Enej z powodzeniem wziął udział w konkursie festiwalu „Union of Rock Węgorzewo 2006”. Występ ten został zauważony i doceniony przez dziennikarzy, którzy swoje uznanie wyrazili nagrodą przyznaną dla olsztyńskiej formacji. W tym samym roku zespół dwukrotnie otrzymał nagrodę publiczności na festiwalu Fiesta Borealis w Olecku oraz na festiwalu Kierunek Olsztyn. W 2007 roku Enej nagrał oficjalny Hymn jednych z  największych w Polsce juwenaliów, czyli olsztyńskiej Kortowiady.       Od trzech sezonów Enej regularnie gra na wielu scenach całej Polski, zawsze spotykając się ze znakomitym przyjęciem publiczności.      20 października 2008 ukazał się  pierwszy singiel „ulice” promujący debiutancki album o tej samej nazwie 17 listopada 2008 zespół ENEJ wydał  swoją debiutancką płytę, której wydawcą jest Polskie Radio Olsztyn oraz Lou&amp;Rocked Boys.</h5>
</blockquote>

<p class="FacebookLikeButton"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.rynarzewski.pl%2Fenej-ulice%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=yes&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;locale=pl_PL" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height: 25px"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rynarzewski.pl/enej-ulice/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
<enclosure url="http://www.rynarzewski.nazwa.pl/rynarzewski/wp-content/uploads/EnejHymnKortowiada.mp3" length="4129468" type="audio/mpeg" />
		</item>
	</channel>
</rss>
